Wiedziałem, do którego pieca należy nasypać

Zgrany zespół to wymiana informacji, a ta to pomysły, czyli przekształcenie zbioru atomów w twórczy organizm. I to jest na tę chwilę największy atut „Trójki” Przewodnik Katolicki, 15 marca 2009



Niedawno Jolanta Hajdasz, dziś Krzysztof Skowroński. Co się dzieje, że zwalniane są tak znane w środowisku dziennikarskim osoby? Bo chyba nie ma na to wpływu fakt, że obie publikują w „Przewodniku Katolickim”...

– Publikacje w „Przewodniku Katolickim”, które są dla mnie zaszczytem, faktycznie nie mają na to wpływu. Powodem są zmiany wchodzących w okres przejściowy w mediach publicznych. Zresztą klimat w mediach zmienia się, podobnie jak ten w polityce.

Słuchalność „Trójki” na poziomie dwóch i pół miliona radiosłuchaczy, porównywanie Programu III Polskiego Radia do tego z okresu najznakomitszych jego lat to ewidentne sukcesy...

– Dwa i pół roku mojej pracy w „Trójce” to czas sukcesu. Radio przerodziło się ze stargetowanego z play listą, w wolne, autorskie, pełne pomysłów. Program III stał się dobrze funkcjonującą maszyną, ale maszyną z duszą. „Trójka” odwoływała się nie tylko do własnej, bogatej tradycji, ale też potrafiła stworzyć nowoczesne oblicze, przejawiające się chociażby w akcjach typu „Trójka przekracza granice”.

To wszystko zostało zaakceptowane przez jej słuchaczy i to zarówno tych starych, wiernych od lat, jak i tych nowych, masowo napływających do niej w ostatnich miesiącach.
Myślę, że ta rozpędzona maszyna od razu nie zostanie zatrzymana, ale jej pęd będzie coraz wolniejszy. Obawiam się, że choć jest pięknie, to... skończy się jak zwykle.

Największe atuty tej rozpędzonej maszyny to...

– Ludzie tworzący zespół. Bo podstawą sukcesu w każdej redakcji są właśnie pracujący w niej ludzie. Ci wolni i szczęśliwi pracują lepiej, bo im się chce, bo są zgrani. Zgrany zespół to wymiana informacji, a ta to pomysły, czyli przekształcenie zbioru atomów w twórczy organizm. I to jest na tę chwilę największy atut „Trójki”.

Osobowości ludzi tworzących „Trójkę” także?

– Tak, ale i synteza tych osobowości, dająca program, który słychać. To, że na antenie, inaczej niż w mediach komercyjnych, ma się swobodę zachowania, nie ma upiornego stoper-mistrza, który mierzy zegarkiem czas poświęcony na mówienie, twierdząc przy tym, że „im mniej mówicie, tym lepiej, bo tym więcej osób będzie tego radia słuchać”. „Trójka” jest żywym dowodem na to, że odwrotność doktryny radiowej uciekającej od mówienia też może się sprawdzać.

Mówimy o osobowościach, przekazie słownym. „Trójkowa” muzyka też jest wyjątkowa, daleka od plastikowej papki serwowanej słuchaczom w rozgłośniach komercyjnych...

– Szczęśliwa osoba to taka, która jest wolna, czyli ma prawo do pokazywania własnego gustu.

To prawo autorom w Programie III zostało zwrócone także w dziennych pasmach. Efektem było to, że ten wielki gust muzyczny słyszeć można było na antenie. Bo choć komputer pobiera zapisane na nim utwory muzyczne, to ich subiektywny dobór jest sprawą prowadzącego audycję, jego nastroju. Ludzie z dobrym gustem nie zagrają pierwszego lepszego utworu, ale puszczą taki, który będzie satysfakcjonował kogoś po drugiej stronie odbiornika, kogoś, komu brak czasu, by selekcjonować utwory.




«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama