Modlitwa mocą

W Nowym Testamencie Jezus włączył w Modlitwę Pańską stałe wołanie: Ojcze, zbaw nas od złego. Człowiekowi wierzącemu nie wolno wyjść na spotkanie ze złem na własną rękę, licząc jedynie na swoje siły. Klęska jest pewna już przy wyjściu na ring. To częsty błąd wielu ludzi. Źródło, 8 kwietnia 2007




Zło dysponuje potężną mocą. Bóg często osłania nas od jego uderzeń. Nie pozwala też na jego ataki, gdy ono ma nad nami druzgocącą przewagę. Nie próbuje nas ponad nasze możliwości. Jeśli atak zła jest mocniejszy od nas, Bóg jest gotów wspierać nas swoją mocą. Ale w spotkaniu ze złem zostawia nam przestrzeń wolności. Chce, byśmy sami odkryli, że walka ze złem przerasta nasze siły i potrzebujemy Jego wsparcia.

W Nowym Testamencie Jezus włączył w Modlitwę Pańską stałe wołanie: Ojcze, zbaw nas od złego. Człowiekowi wierzącemu nie wolno wyjść na spotkanie ze złem na własną rękę, licząc jedynie na swoje siły. Klęska jest pewna już przy wyjściu na ring. Zostaniemy całkowicie znokautowani. To częsty błąd wielu ludzi. Myślą, że ze złem można wygrać przy pomocy własnych sił i swojej inteligencji. To wielkie złudzenie, za które płaci się olbrzymią cenę. Zło jest mocniejsze od nas i znacznie bardziej inteligentne.

W dziejach Mojżesza jest taka pokazowa lekcja modlitwy, która stanowi źródło siły dla Izraelitów walczących z Amalekitami. Wydarzenie miało charakter historyczny. Amalekici byli mocniejsi od Izraelitów. Mojżesz wiedział to dobrze, a bitwa musiała się odbyć. Wysyła więc na pole walki Izraelitów pod wodzą Jozuego. Sam natomiast zapowiada szturm do Boga. W tym celu wybiera miejsce wysokie, widoczne dla walczących synów Jakuba i pogrąża się w modlitwie. Zabiega jednak o to, by być znakiem dla walczących mężów. Towarzyszą mu Aaron i Chur.

Początkowo Mojżesz stał i trzymał laskę, którą z woli Boga czynił cuda. Trzymał ją na podobieństwo belki krzyża, tak, aby ręce jego były otwarte, rozłożone i wyciągnięte w stronę nieba. Taka postawa męczy. Nie jest łatwo stać godzinami z wyciągniętymi do nieba rękoma. Aaron i Chur obserwujący walkę dostrzegli związek modlitwy Mojżesza z losami bitwy. Mojżesz miał wytrwać w tym niemym wołaniu do Pana. Pomogli mu usiąść, ale nie pozwolili opuścić rąk. Podtrzymywali je. Tak Mojżesz uczestniczył w bitwie, a modlitwą było jego utrudzenie. Chrześcijanie dostrzegli w tej scenie zapowiedź modlitwy ukrzyżowanego Jezusa, który trwał na Golgocie z wyciągniętymi do Ojca ramionami i zwyciężał wroga ludzkości.

Amalekici przybyli, aby walczyć z Izraelitami w Refidim. Mojżesz powiedział wtedy do Jozuego: "Wybierz sobie mężów i wyruszysz z nimi na walkę z Amalekitami. Ja jutro stanę na szczycie góry z laską Boga w ręku". Jozue spełnił polecenie Mojżesza i wyruszył do walki z Amalekitami. Mojżesz, Aaron i Chur wyszli na szczyt góry. Jak długo Mojżesz trzymał ręce podniesione do góry, Izrael miał przewagę. Gdy zaś ręce opuszczał, miał przewagę Amalekita. Gdy ręce Mojżesza zdrętwiały, wzięli kamień i położyli pod niego, i usiadł na nim. Aaron i Chur podparli zaś jego ręce, jeden z tej, a drugi z tamtej strony. W ten sposób aż do zachodu słońca były ręce jego stale wzniesione wysoko. I tak zdołał Jozue pokonać Amalekitów i ich lud ostrzem miecza (Wj 17,8-13).
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...