Atak clownów

Święta, święta, święta… Tak właściwie, to kiedy one się zaczynają? Od paru lat gnębi mnie to pytanie. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że Boże Narodzenie zaczyna się drugiego, względnie trzeciego listopada, a nie dwudziestego piątego grudnia. Wzrastanie, 12/2008



Święto Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to czas, kiedy w szczególny sposób pozwalamy sobie na refleksje dotyczące życia i śmierci. Wspominamy naszych bliskich zmarłych, zapalamy symboliczny znicz na znak pamięci. Tymczasem do naszego kraju wkracza szarańcza, niszcząc naszą tradycję.

Znicz jeszcze płonie, my wracamy do pracy, a tu... ATAK KLONÓW, hmmm, chyba lepiej zabrzmi ATAK CLOWNÓW. Zacna postać Świętego Mikołaja, patrona: żeglarzy, pasterzy, więźniów i kupców. Biskupa, któremu nie był obojętny los najbiedniejszych. A u nas, „biskup”… w czerwonym płaszczyku z białym futerkiem, pokaźnej siwej brodzie, czapce, która wygląda jak stożek, dzwonek w ręce, spora nadwaga i stałe hasło: „HO HO HO, MERRY CHRISTMAS!!!”. „Biskup” w całej krasie…

Nie wypada, żeby Mikołaj odwiedzał kogoś bez prezentów. Poślijmy go na zakupy, ma sporo czasu, przecież jest drugi listopada! Nasz „święty” przeżywa dylemat: nie wie, czy kupić lalkę, która na okrągło gada „mama, mama, mama…”, czy lalkę, która nie gada, ale ma za to komplet pieluch gratis? W przypadku chłopaka też pojawi się problem, czy sprezentować karabin, który przy strzale świeci, czy grający, rozkładany miecz świetlny…?

Dziesiąty listopada. Najwyższy czas kupić choinkę i ozdoby. Wysokość choinki też musi być odpowiednia. 4,7 metra – powinno wystarczyć? Pora kupić lampki, 1200 żaróweczek, może zda egzamin? Na wszelki wypadek, warto dokupić jeszcze 200. Łańcuch??? To dla staroświeckich. Bombki, a raczej BOMBY. Średnica koniecznie 40 cm, inaczej nie przejdzie.

Dwudziesty listopada. Kolędy!!! Jakież dźwięczne, radosne, pełne ciepła i miłości, gdzie się nie ruszyć, wszędzie „Cicha noc…”, „Przybieżeli do…”, „Wśród nocnej ciszy…”, i to w jakichś dziwacznych aranżacjach. Ciężko rozróżnić, czy to kolęda, czy piosenka pop. O, nie! Zapomniałem kupić nową zastawę do stołu, przecież nie mogę podać na tej, co w zeszłym roku! Co sobie goście pomyślą?

Szczęśliwie dotarliśmy do dwudziestego grudnia. Pora zabrać się za gotowanie. Karp a la pstrąg w sosie ze szczupaka, oczywiście wersja light. Kutia? Co?! Nigdy w życiu, trzeba dbać o linię! Barszcz… ostatecznie może zostać. Ciasta, hmmm… Na ten kawałeczek piernika, chyba mogę sobie pozwolić?

Dwudziesty czwarty grudnia. Zdejmij pranie z suszarki. Porozrzucaj pieniądze po domu, łuskę z karpia włóż do portfela, nie kłóć się z nikim i uważaj, żeby pierwszej nie spotkać kobiety. Wszystko już prawie gotowe. Ostatkami sił. Choinka według najnowszego trendu, jedzenie kolorystycznie dopasowane do zastawy. Laptopy, mp3 playery, gps’y, zmywarki, pralki, lodówki z telewizją, Internetem, podgrzewaną klamką, rozpylaczem perfum i elektronicznym liczydłem kalorii… Goście już przyszli, dzielimy się opłatkiem, choć lepsze by było pieczywo chrupkie, pełnoziarniste… Kolacja, prezenty, wszyscy zadowoleni.

Goście już poszli. Zostajesz sam z górą naczyń, czterema takimi samymi zestawami kosmetyków, bólem głowy, rozepchanym żołądkiem. Siadasz w fotelu, dopijasz resztkę kompotu, wzdychasz, zamykasz oczy na chwilę. W radiu słychać, jak ktoś śpiewa „Bóg się rodzi, moc truchleje...” Tylko właściwie, co to znaczy?



«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama