Dzień niepodległości

Łatwo jest stracić wolność, suwerenność i Ojczyznę, ale o wiele trudniej jest ją odzyskać... Czas serca, 97/2008



W historii każdego narodu są momenty wzniosłe, chwalebne, napawające dumą, do których jednostki i przedstawiciele tego narodu chętnie wracają. Ale każdy naród ma również takie chwile czy zdarzenia, które najchętniej wymazałby z historii, o których chciałoby się zapomnieć z różnych powodów. I tak chętnie wracamy do wspaniałych zwycięstw spod Grunwaldu, Wiednia, Chocimia czy Radzymina.

Chcielibyśmy natomiast zapomnieć o Mątwach, Żółtych Wodach, kampanii wrześniowej 1939 roku, o kapitulacji Powstania Warszawskiego z 1944 roku... Jednak najbardziej dramatyczną datą w naszej historii był dzień 24 października 1795 roku, kiedy to trzy ościenne mocarstwa: Rosja, Prusy i Austria podzieliły się resztą terytorium I Rzeczypospolitej w ramach jej III rozbioru.

Tym sposobem zniknęło z politycznej mapy świata jedno z największym państw Europy XVI wieku, zaś podpisana dwa lata później, 26 stycznia 1797 roku, w Petersburgu konwencja rozbiorowa na stałe usankcjonowała ten stan rzeczy. Miała ona na zawsze wymazać z pamięci ślady Rzeczypospolitej Polskiej.

przyczyny upadku I Rzeczypospolitej

Przyczyny upadku Rzeczypospolitej są dziś znane i opisywane przez historyków. Każdy z nas uczył się tego na lekcjach historii. Zasadniczo są dwa rodzaje przyczyn upadku państw: te działające od zewnątrz i wewnętrzne, a nierzadko ich kombinacja. I tak największe w Europie Imperium Rzymskie, zanim padło pod ciosami Hunów, Wandali, Wizygotów i Ostrogotów, uległo moralnemu rozkładowi, wewnętrznej dezintegracji, stając się tym sposobem łatwym łupem dla wrogów. Również upadek I Rzeczypospolitej nie nastąpił nagle, niespodziewanie.

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że jej schyłek rozpoczął się półtora wieku wcześniej w kontekście niewydolnego systemu politycznego i absurdalnych praw, jakimi się rządziła. Wolna elekcja, liberum veto, nihil novi, a w wymiarze społecznym, system pańszczyźniany... to choroby, które toczyły organizm Rzeczypospolitej.

Dziś jedynie można pytać, jak to było możliwe, że klasy rządzące jakiegoś narodu, naszego narodu, okazały się politycznie tak niedojrzałe, krótkowzroczne, a pewnie nie będzie przesadą powiedzieć głupie? Jak do tego doszło, że nie znajdywano w łonie swego narodu godnych kandydatów na króla? Jak można było losy narodu powierzać przedstawicielom państw ościennych, które niejednokrotnie wcale nie były zainteresowane pomyślnością Rzeczypospolitej?

Jak można było dopuścić tak niefortunny mechanizm blokady jakichkolwiek reform? Ta sytuacja sprzyjała egoizmowi, prywacie, wysługiwaniu się obcym mocarstwom, aktom zdrady... Wolna elekcja była czasem licytacji, kiedy to szlachta i magnaci licytowali się z kandydatem na króla, by uzyskać dla siebie jak najwięcej przywilejów!

Mając tego świadomość, król Jan Kazimierz wygłosił 4 lipca 1661 roku na sesji połączonych Izb przemówienie, w którym stanowczo domagał się wyboru następcy króla jeszcze za życia urzędującego monarchy. 18 lipca tego roku sejm zakończył obrady nie dokonawszy takiego wyboru. Ościennym państwom, a zwłaszcza Rosji, było na rękę to, że Polska nierządem stała.

Wzrastający w potęgę wschodni sąsiad nie tylko nie miał nic przeciw tej sytuacji, ale prowokował ją jeszcze poprzez intrygi oraz przekupstwa i starał się ten stan wewnątrz Rzeczypospolitej utrwalić. Dość powiedzieć, że w 1719 roku czterej hetmani koronni: Ludwik Pociej, Mateusz Rzewuski, Adam Sieniawski i Stanisław Denhoff byli na żołdzie dworu rosyjskiego.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama