Zanikająca dyskusja?

W środowiskach kościelnych nieraz lekceważy się tezy Węcławskiego/Polaka twierdząc, że są one próbą dorobienia ideologii do życiowych decyzji autora. Tygodnik Powszechny, 18 maja 2008



Kim On jest? Kim był? Odniósł zwycięstwo czy poniósł klęskę? Został właściwie zrozumiany czy „wtórnie ureligijniony”? Pytania dotyczące Jezusa stawiano od początku Jego działalności i wyznaczały one także toczącą się na łamach Tygodnika Powszechnego debatę wokół tez prof. Tomasza Węcławskiego (dziś, po dokonanej 30 kwietnia zmianie nazwiska – Tomasza Polaka).W debacie, zapoczątkowanej przez TP informacją o apostazji wybitnego teologa, prezentacja jego poglądów i podjęciem z nimi polemiki, wzięli udział – oprócz ks. Grzegorza Strzelczyka i samego prof. Węcławskiego – również ks. Rafał Nakonieczny, ks. Henryk Seweryniak, abp Józef Życinski, ks. Henryk Witczyk, Piotr Augustyniak i ks. Stanisław Rabiej. Dziś TP zamyka dyskusję kolejnym tekstem ks. Grzegorza Strzelczyka, choć oczywiście poruszana w niej tematyka nie zniknie z łamów pisma.



Poproszono mnie o podsumowanie dyskusji opatrzonej przez redakcję tytułem „Zrodzony, a nie stworzony”, która przez z górą dwa miesiące toczyła się na łamach „TP”. Szczerze mówiąc, najchętniej bym się uchylił – przede wszystkim ze względu na nikłą zawartość dyskusji w dyskusji. Być może przyczyną jest swoisty grzech początku: potrzeba rozmowy nie zrodziła się naturalnie, lecz została sprowokowana głośnym wydarzeniem – apostazją jednego z najwybitniejszych polskich teologów. Efekt medialnego wzmocnienia sprawił początkowo, że Tomasz Węcławski (po zmianie nazwiska – Tomasz Polak) uczestniczył w niej nie swoim głosem: jego poglądy referowane były dość swobodnie, w zależności od ideowego nachylenia danego medium. Tekst „Ku Możliwemu” („TP” nr 6/08) pisałem w kontekście tego tumultu, starając się go nie słyszeć, a pozostać na płaszczyźnie poglądów – najuczciwiej, jak potrafię, referując intuicje poznańskiego profesora i krytycznie się do nich odnosząc.

Polemika Węcławskiego, zatytułowana „Zanikająca opowieść” („TP” nr 9/08), nie była bezpośrednią odpowiedzią na wysunięte przeze mnie wątpliwości, lecz raczej rekapitulacją i kontynuacją głównych punktów wykładów z Pracowni Pytań Granicznych, zakończoną zresztą jasnym odesłaniem do ich dalszego ciągu. W tym sensie trudno mi się nie zgodzić z ks. prof. Henrykiem Seweryniakiem („TP” nr 9/08), który uznał, że „Zanikająca opowieść” to raczej „Zanikająca odpowiedź” i że dopóki kwestie metodologiczne nie zostaną wyjaśnione, „dyskusja będzie zmierzać w »mgławicowym kierunku«”. Odesłanie do dalszych wykładów było dla mnie jasnym komunikatem: Węcławski/Polak uważa, że nie można prowadzić dyskusji na poziomie publicystyki. Pełen oburzenia list do redakcji „TP” (nr 10/08), będący reakcją na wykorzystanie jego nazwiska w telewizyjnym spocie „Tygodnika”, utwierdził mnie w takim przekonaniu: „Krytyków odsyłam więc – zgodnie z umieszczoną w artykule zapowiedzią – do moich dalszych wykładów. Skądinąd całej szczegółowej dyskusji, argumentacji i dokumentacji moich twierdzeń nie można rozwinąć nawet w ramach semestralnego wykładu”. Nie sposób tego odczytać inaczej niż jako zaproszenie do debaty w formie obszernych monografii, a więc z konieczności rozciągniętej na lata i ograniczonej do wąskiego grona „wtajemniczonych”.

Cóż, jeden z moich nauczycieli mawiał, że jeśli ktoś nie potrafi czegoś wyjaśnić na dziesięciu stronach, i sto mu nie pomoże. Wygląda na to, że muszę poczekać przynajmniej do końca semestru, przesłuchać kolejne 60 godzin nagrań, by poznać merytoryczną reakcję Węcławskiego/Polaka na zadawane mu pytania.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Matsu
    25.05.2008 09:39
    Jestem tylko ułomnym człowiekiem, ale człowiekiem wierzącym w Boga. Jako członka Kościoła martwi mnie, że duchowi opiekunowie takich osób jak bohater artykułu nie zadali sobie trudu zrozumienia i pomocy zagubionym. Problem jest zresztą szerszej natury: powołanie oznacza charyzmat - tymczasem wygląda na to, że hierarchia w Polsce zgrzeszyła pierwszym grzechem głównym - przyjmuje się w ramiona osoby bezrefleksyjne i takie, które nie tylko nie rozpoznają swojego powołania ale nawet nie są katolikami!!! Kościół przestał być miejscem gdzie ceni się prawdę i ocenia się kandydatów do życia konsekrowanego. Głośne odejścia z kościoła pokazują wyraźnie, że popełniano poważne błędy przy akceptacji takich kandydatów. Martwi mnie, że wykształcenie tych ludzi kosztowało Kościół ogromne pieniądze - których może zabraknąć wtedy kiedy będą bardziej potrzebne. Proszę wybaczyć gorycz i skąpstwo ale przecież jako prosty wierny mam prawo oczekiwać pomocy i nauki od katolickich księży teologów a co otrzymuję - apostazję? Serdecznie pozdrawiam. Matsu
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...