Maryja z bliska

Sądzę, że tam, gdzie zanika pobożność maryjna, zanika także pobożność chrystologiczna, czyli po prostu wiara. Tygodnik Powszechny, 31 sierpnia 2008



To, że być może łatwiej nam zwracać się z prośbą do Maryi niż do Jezusa, jest psychologicznie zrozumiałe. Po ludzku myślimy, że ponieważ była Jego Matką, to prędzej posłucha Jej niż nas. Maryja przeżyła swoje życie jako matka troszcząca się o potrzeby swojego dziecka, więc i nasze potrzeby zrozumie. Zwróćmy uwagę, że jak ktoś nam choruje, to idziemy na całość i szukamy znajomych, którzy znają lekarza. I nie chodzi tu o jakiś nepotyzm czy nieuczciwość. Lepiej się leczyć u kogoś znajomego, gdyż mamy poczucie, że nas lepiej zrozumie – nie będziemy zupełnie anonimowi. To ludzki odruch!

Oczywiście istnieje niebezpieczeństwo, że w takim myśleniu możemy zejść na manowce, ale przecież także w religijności chrystologicznej zdarzają się różne wypaczenia. Po to mamy pasterzy i teologów, żeby nad tym czuwali.

Takie niebezpieczeństwo istnieje np. przy praktyce noszenia medalika czy pobożnego obrazka. Byłoby głupotą traktować te przedmioty jako amulety i np. skakać przez okno, licząc, że medalik nas uratuje. Sądzę, że dla zdecydowanej większości ludzi te przedmioty są przypomnieniem o Bożej opatrzności. Zwykle sięgamy po medalik w sytuacji, która jest dla nas trudna. To znaczy, że ufamy, iż czuwa nad nami Bóg. I znów wyznajemy w ten sposób przede wszystkim naszą wiarę. Z kolei nosząc medalik na szyi, publicznie się do tej wiary przyznajemy. Jest to także wyraz więzi i bliskości. Nosimy w portfelu święty obrazek obok zdjęcia żony czy dzieci. Z tych samych powodów dziewczyna nosi pierścionek od ukochanego: po pierwsze, by jej o nim przypominał, po drugie – w ten sposób chce zamanifestować publicznie swój związek.

W naszej kaplicy w Zochcinie jest kopia ruskiej ikony namalowana przez bezdomnego artystę, przedstawiająca Maryję przytulającą małego Jezusa. Ta ikona towarzyszy nam od wielu lat i uważamy, że nasze modlitwy pod nią są wysłuchiwane. Pan Bóg ma prawo wybierać sobie miejsca, w których w sposób szczególny obdziela nas łaskami. Właśnie w ten sposób w naszej wierze funkcjonują sanktuaria, m.in. maryjne.

Miłość jest rozsądkiem i wolą, ale jest także emocją. Bez emocji nie ma miłości – jest tylko prawo. Bez zdolności współczucia ofiara cierpiącego Chrystusa na krzyżu będzie nam obojętna. Bez zdolności radowania się nie będziemy umieli tęsknić za zmartwychwstaniem. Nie dane nam będzie doświadczyć miłości i tkliwości Boga. Jeśli Chrystus cierpi w drugim człowieku, to ja także powinnam cierpieć. Jeśli z kolei w nim zmartwychwstaje, gdyż ów człowiek podnosi się z cierpienia i staje się szczęśliwy, to ja również powinnam być szczęśliwa. Przedstawiająca tkliwość Matki do Syna ikona z naszej kaplicy otwiera nam oczy na tkliwość Boga do człowieka. W tym sensie ona i inne znaki pobożności są bardzo ważne dla naszej religijności.



Notował ASk
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama