Czas cudzysłowu

Nowe zawsze jest gorsze, ale i ono kiedyś będzie stare – więc też będzie lepsze. Zapewne jedną z tajemnic Biblii jest, że to księga nienaruszalna i zarazem w kolejnych przekładach aktualizowana Tygodnik Powszechny, 14 grudnia 2008


Jaki obraz Boga wyłania się z Twojej prywatnej lektury Biblii – surowego władcy czy kochającego ojca?

Luterski Bóg ojciec był surowy jak jasny gwint, ale był, może nawet był tym bardziej? Powiem tak: gdy czytam ks. Michała Hellera, który mówi mi, że Pan Bóg jest matematyką, to nie są to dla mnie pomyślne wiadomości. Choć nie tęsknię za surowością, choć podziwiam ks. Hellera, choć w szkole byłem bardzo dobry z matematyki, to Bóg jako matematyka nie jest według mnie dobrą nowiną.

A co jest dobrą nowiną?

Dobra jest pamięć o tych czasach, kiedy Pan Bóg nie spuszczał ze mnie oka, a Pismo nie było sekwencją symboli. Nie jest to żadna sentymentalna nostalgia za czasem niewinności – dla człowieka piszącego pamięć jest zasadą. Jeśli chodzi o nowy przekład Pisma, to dobra nowina jest w tych fragmentach, które dotąd były obwarowane bardzo rygorystyczną alegorycznością, a teraz wreszcie zostało to zdjęte. Np. wiadomość, że „Pieśń nad pieśniami” jest o „miłości kobiety i mężczyzny ”, nie tylko jest wiadomością dobrą, ale i – powiedziałbym – długo oczekiwaną.

Luteranizm podkreśla rolę grzechu w naszym życiu. Czym on jest?

Szczerze mówiąc: wszystkim. Z czasem dochodzę do wniosku, że właściwie wszystko poza „nadludzką pracą w nieludzkich warunkach” jest dla ewangelików grzechem. Nieraz mam wrażenie, że moi współbracia słaniają się po wielogodzinnym wysiłku w transie bliskim erotycznego – nie dziwota, inne drogi dojścia do przyjemności są im zakazane.

Moja dźwigająca ósmy krzyżyk matka zawsze po morderczej pracy, jak w sierpniu na przykład robi ogórki, a robi je wówczas trzy doby bez przerwy, zawsze wtedy gdy skończy, mówi omdlewczym głosem panny młodej: Przekonałam się… Przekonałam się, na czym to polega… Przekonałam się, że od roboty można umrzeć!!! – i dziwna mgła jej sędziwe oczy zasnuwa. Tak jest. Porządny ewangelik powinien pracować, najlepiej fizycznie, i chwalić Pana pieśnią i głoszeniem Pisma Świętego. Czytanie innych książek zawsze jest trochę podejrzane, tym bardziej pisanie. Zwłaszcza o „innych rozkoszach synów ludzkich”.

Wiem, że nie ma lepszego opisu mechaniki życia niż w Ewangeliach. Nikt tego nie pomyślał lepiej, szlachetniej, skuteczniej. To jest zupełnie nie do pobicia. Ale czy teraz dam radę przyjmować, razem z pięknem tej opowieści i z przekonaniem o jej skuteczności społecznej, wiarę na przykład w ciał zmartwychwstanie, tak jak przyjmowałem za butnej, a jak się w istocie okazuje pokornej, młodości? Trudne pytania zadajesz.

Czy twórczość może być grzechem, skoro Bóg jest twórcą?

Boża robota bardziej przypomina pracę fizyczną – to budowanie domu dla człowieka. Twórczość natomiast często jest kojarzona z dawaniem upustu własnej pochopności.

Przedrzeźnianie Boga?

Prawdziwa powieść z natury rzeczy jest przedrzeźnianiem dzieła Bożego, bo musi naśladować świat. Jest też swawolą, kuszeniem i uleganiem pokusie. Kiedy szatan kusi Pana Jezusa, każe mu skoczyć ze skały, pokazać swoją moc bez powodu. Te próby są szyderczym testowaniem nakazu: „Bądźcie doskonałymi, jako i Pan wasz w Niebiesiech doskonały jest”. Nie powinniśmy zatem folgować skłonności skakania ze skały, a twórczość jest rodzajem „skakania ze skały”. Pan Jezus nie skacze, pisarz skacze. Przeważnie źle się to kończy, ale bez skakania się nie da.

Ewa dopiero pod wpływem pokusy dostrzega, że zakazane owoce są smaczne i nadają się do uzyskania wiedzy. Zwykle nie potrafimy widzieć smaku, z pomocą literatury – owszem.

To by się zgadzało. Piszę teraz książkę, w której występuje postać pastora opętanego na punkcie wiary luterskiej. W jednej ze scen ów pastor rozmawia z człowiekiem wątpiącym, trochę wzorowanym na moim dziadku, który zadaje pytanie: „Czy ksiądz uważa, że Adam i Ewa byli ewangelikami?”. Pastor patrzy na niego ciężko i odpowiada: „Człowieku, gdyby Adam i Ewa byli ewangelikami, nie trzeba by ich było z Raju wyganiać”. Czy pramatka była katoliczką, nie wiem, ale pół biedy, że dała się skusić. Akcja dzięki temu ruszyła z miejsca.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama