Bioenergoterapia

Bioenergoterapia jest popularną odmianą medycyny niekonwencjonalnej. Według jej zwolenników uzdrawianie ma polegać na przekazywaniu choremu, nieznanej nauce energii, w którą ma być wyposażony bioenergoterapeuta. Don BOSCO, 1/2009



Bioenergoterapia jest popularną odmianą medycyny niekonwencjonalnej. Według jej zwolenników uzdrawianie ma polegać na przekazywaniu choremu, nieznanej nauce energii, w którą ma być wyposażony bioenergoterapeuta. Energia ma być przekazywana poprzez dotyk, delikatny masaż lub zbliżenie ręki na pewną odległość od chorego organu. Często jednak uzdrowiciele tracą swą moc uzdrawiania po egzorcyzmach i nawróceniu.

Seanse uzdrowicielskie mogą trwać od ułamka sekundy do kilkudziesięciu minut. Możliwe są seanse indywidualne i zbiorowe, te ostatnie czasami gromadzą tysiące ludzi. Bioenergoterapeuci przeprowadzają też zabiegi na odległość. W trakcie zabiegów (lub bezpośrednio po nich) chorzy doświadczają uczuć mrowienia, zmian zimno-ciepło itp. Sami bioenergoterapeuci twierdzą, że oddziaływanie uzdrowiciela nie zawsze musi być z korzyścią dla chorego.

Biotroniczna Komisja Weryfikacyjna przy Stowarzyszeniu Radiestetów w Warszawie stwierdziła empirycznie w latach osiemdziesiątych, że bioenergoterapeuci czasami leczą, a czasami szkodzą. Znany polski bioenergoterapeuta Stanisław Nardelli twierdził, że bioprądy mogą być negatywnie wykorzystane. Badania Aleksandra Spirkina dowodzą, że bioenergoterapeuta może przekazywać choremu własne namiętności czy choroby. Zatem fakt oddziaływania biochemicznego czy fizykalnego nie oznacza sam przez się faktu leczenia.

W trakcie zabiegu bioenergoterapeutycznego i po nim chory często odczuwa ciepło i mrowienie. Odczucia te nie dowodzą jednak obecności jakiejkolwiek energii, jedynie jakiegoś rodzaju wpływu bioenergoterapeuty na chorego. W celu udowodnienia istnienia bioenergii stworzono wiele rozmaitych teorii; nie są one jednak z fizycznego punktu widzenia przekonujące. Od 1996 r.

Fundacja Jamesa Randiego (CSICOP) oferuje wysoką nagrodę za udaną demonstrację zdolności wykrywania domniemanego ludzkiego pola energetycznego. Od tego czasu kwota nagrody wzrosła do ponad miliona dolarów i dalej jest na koncie Fundacji. W Polsce profesor Zbigniew Wronkowski, prezes Polskiego Komitetu Zwalczania Raka, założył specjalną księgę, do której miały być wpisywane przypadki pokonania raka przez uzdrowicieli. Przez blisko 20 lat nie znalazł się ani jeden uzdrowiony pacjent.

Zaczęło się od Harrisa

Bioenergoterapię w Polsce spopularyzował w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku Anglik Clive Harris. W jego zbiorowych seansach, najczęściej organizowanych w kościołach, wzięło udział (według niektórych szacunków) nawet kilka milionów osób. W ślad za Harrisem poszli liczni rodzimi uzdrowiciele.

W 1985 r., wobec gwałtownego rozwoju ruchu bioenergoterapeutycznego, Ministerstwo Zdrowia wydało oficjalny zakaz prowadzenia praktyk bioenergoterapeutycznych na terenie placówek służby zdrowia. W Polsce rozpoznawanie, leczenie i zapobieganie chorobom przez osoby nie posiadające dyplomu lekarskiego jest ścigane prawnie.

Klientami bioenergoterapeutów są najczęściej chorzy, którym medycyna akademicka nie potrafi pomóc.



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Uleczony
    13.01.2009 06:24
    Znałem księdza Stanisława Zygla. Był znany na Pomorzu Zachodnim przez wiele lat. Leczył właśnie własnymi najpierw rękami ale także ziołami, potrafił odnaleźć zaginionych. Sam zostałem przez niego uzdrowiony w 1990 roku. Zarazem był to człowiek bardzo pobożny. I niech mi tu autor artykułu nie chrzani, że bioenergoterapia to zło! Może, gdy w rękach złych ludzi. A inni kapłani? Ojciec Klimuszko, ba przecież O. Pio także, o czym się celowo nie pisze, Ks. Koszarek i wielu innych.
  • Jakub
    13.01.2009 18:16
    Drogi Komentatorze, róznica pomiedzy o. Klimuszko i tym drugim ksiedzem, którego Pan wspomnial a róznymi szarlatanami jest taka, ze w przypadku tych pierwszych ich moc pochodzila od Boga, w przypadku tych drugich- hmm, no wlasnie od kogo? Bo z wiara w Boga i Jego dzialaniem chyba nie ma to wiele, jesli w ogóle cokolwiek, wspólnego. Prawdziwych chrzescijanskich charyzmatyków cechuje przede wszystkim pokora i wielka skromnosc. Oni wiedza, ze nie uzdrawiaja wlasna moca, lecz moca Jezusa Chrystusa, który nimi posluguje sie tylko jako narzedziem, nie oglaszaja sie w prasie wszem i wobec, ze posiedli jakas tajemna moc. Oni uzdrawiaja z milosci do Boga i czlowieka, a nie by na tym zarobic.
  • ark 123
    13.01.2009 20:57
    Do Jakuba...Daj spokoj z ta nowomowa....Po prostu chodzi o monopol KK. na wszystko co duchowe
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...