Szesnaście uwag o pojęciu niesprawiedliwości konkretnej, bowiem doświadczanej, ale i nierzeczywistej z tego samego powodu

Odczucie niesprawiedliwości w masach ma zawsze odniesienie indywidualne. Masa, klasa społeczna nie może czuć niesprawiedliwości, bo sama jest pewną pojęciową konstrukcją, a nie realnym podmiotem działań. To jednostka może czuć się niesprawiedliwie... Zeszyty Karmelitańskie, 3/2009



10. Po rozpoznaniu swojej sytuacji jako niesprawiedliwej zaczynam odczuwać niesprawiedliwość jako swój stan wewnętrzny, mimo że postrzeżenie sytuacji mojego położenia jako niesprawiedliwego jest tylko wytworem mojego umysłu, i nie jest stanem danym mi przez zewnętrznych aktorów społecznych czy też instytucje.

Jest to pewne odczucie, które wytwarzam sam sobie, by dalej używać go – w swym dialogu wewnętrznym – do różnych celów. Na przykład dla obrony ego, gdy doświadczam jakichś niepowodzeń w życiu, lub gdy powodzenia innych w mojej ocenie przewyższają moje sukcesy. Bez „niesprawiedliwego stanu rzeczy” inni nie mogliby być lepsi ode mnie. Ciągłe samolubstwo (bez współodczuwania z innymi nie potrafię się cieszyć z sukcesów innych) daje o sobie znać, gdy tworzę i podtrzymuję ideę niesprawiedliwości. Karmię się nią ciągle, choć nigdy nie zostanę nasycony.

11. Odczucie niesprawiedliwości o charakterze emocjonalnym po pewnym czasie z powrotem wchodzi na poziom poznawczy i staje się pseudo-racjonalnym usprawiedliwieniem dla wielu moich działań albo braku działań. Jestem niesprawiedliwie potraktowany w pracy i staję się ofiarą zewnętrznej wobec mnie niesprawiedliwości.

Niesprawiedliwość ta podlega uogólnieniu („świat jest niesprawiedliwy”), mimo że początek tej oceny pochodzi od konkretnej sytuacji interakcyjnej, jest konkretnie doświadczana. W końcu niesprawiedliwość staje się pojęciem nadrzędnym i na tyle ogólnym, by wyjaśnić moje porażki życiowe, porażki moich bliskich, mojej grupy, mojego narodu, mojego państwa etc. Po takim zastosowaniu pojęcia niesprawiedliwości moje ego zaczyna się czuć lepiej. Bez idei niesprawiedliwości nie mógłbym siebie zaakceptować lub nawet pokochać.

12 Bez ego, lub przy zminimalizowanym jego znaczeniu, niesprawiedliwość byłaby uznana przez jednostkę jako pewna iluzja (konstrukt hipotetyczny), który nie istnieje obiektywnie, a jest wynikiem pracy umysłu, interakcji z innymi i praktyk porównywania siebie z innymi oraz dokonywania na tej podstawie samooceny. Okazałoby się, że sytuacja nie jest tak niesprawiedliwa, jak można było przypuszczać, albo że jest to tylko nasza fantazja na temat niesprawiedliwości. Iluzje łatwiej dostrzec, gdy ego jest słabsze i przyćmione współodczuwaniem i empatią. Gdy ego jest słabe, sukcesy innych mniej bolą i nie wywołują potrzeby poszukiwania winy w innych i stawiania diagnozy niesprawiedliwego traktowania lub niesprawiedliwego systemu.

13. Sprawiedliwość zatem nie może być roszczeniem sobie prawa do rewanżu z powodu niesprawiedliwego traktowania przez innych, bo sama niesprawiedliwość jest pewnym postrzeganiem sytuacji. Zemsta na postrzeganiu sytuacji jest nielogiczna, absurdalna, choć możliwa w intencjach podmiotu, gdy przenosi on ją na innych. Odczucie niesprawiedliwości jest zaraźliwe. Rewanż wywołuje rewanż, i tak w nieskończoność, rodząc odczucia niesprawiedliwości u innych, na których chcemy się zemścić. Niesprawiedliwość staje się czymś realnym w swych konsekwencjach. Czasami jej konsekwencją może być nawet zabijanie innych i nieskończona vendetta.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama