Pożegnanie „czarnego papieża”

Po 24 latach sprawowania urzędu przełożonego generalnego Towarzystwa Jezusowego Peter-Hans Kolvenbach SJ zdecydował się złożyć dymisję. W przyszłym roku, o. Kolvenbach znajdzie się więc w tzw. galerii potworów. Życie duchowe, 53/2008




Czy sądzi Ojciec, że najbliższa Kongregacja Generalna szczegółowo ustali nowe zasady sprawowania urzędu generała Towarzystwa?

Moim zdaniem, w Towarzystwie Jezusowym nie dominuje chęć zmiany praktyki dożywotniego sprawowania urzędu generała. Jednocześnie uważam, że Kongregacja Generalna poradzi sobie z wymiarem subiektywnym tej kwestii, to znaczy nie pozostawi decyzji dotyczącej tego urzędu jedynie przełożonemu generalnemu. Może na przykład ustalić, że „czarny papież” będzie sprawować swój urząd do osiemdziesiątego roku życia albo przez dwadzieścia lat.

Ojciec prowadzi Towarzystwo Jezusowe blisko dwadzieścia cztery lata. Proszę powiedzieć o radościach i smutkach tego długiego generalatu.

Radością dla mnie był fakt, że mogłem odwiedzić współbraci prawie na całym świecie i zobaczyć, w jaki sposób służą Chrystusowi, głosząc Dobrą Nowinę w przeróżnych sytuacjach, często niełatwych materialnie i psychologicznie. Czasami okazanie pomocy biednym czy prześladowanym chrześcijanom sprawia więcej radości niż głoszenie słowa na pustyni religijnej obojętności. Radością jest odkrywanie w tych wszystkich sytuacjach, że Pan potrzebuje nas, aby w tych trudnych czasach mógł ofiarować ludziom swoją miłość. Chce posługiwać się jezuitami, by kontynuować swoją misję w ogromnej różnorodności dzieł duszpasterskich, społecznych, duchowych i edukacyjnych, także poprzez kierownictwo duchowe i mass media.

Tym radościom towarzyszy jednak również smutek, że nie mogę odpowiedzieć na wszystkie prośby i pragnienia pochodzące od Pana Boga. Dwadzieścia tysięcy jezuitów (w tym dziewięciuset nowicjuszy) nie może zrobić nic innego, jak tylko „siać i podlewać” w różnych częściach świata, współpracując ze wszystkimi żywymi komórkami Kościoła i modląc się, aby Pan dał obfity wzrost.

Jak Ojciec wspomniał, aktualnie jest około dwudziestu tysięcy jezuitów. W 1965 roku, po zakończeniu Soboru Watykańskiego II, członków Towarzystwa Jezusowego było trzydzieści sześć tysięcy. Spadek powołań dotyczy prawie wszystkich zakonów i zgromadzeń zakonnych. Czy nie jest to wyraźny znak głębokiego kryzysu życia konsekrowanego?

Jestem przekonany, że życie zakonne zawsze musi przeżywać swoisty kryzys, jeśli naprawdę chce wsłuchiwać się i słyszeć głos Ducha Świętego. Nie wystarczy zachowywać konstytucje i reguły zakonne, by zapewnić sobie bezpieczną i spokojną przyszłość. Trzeba umieć rozeznawać, aby zrozumieć i przyjąć to, czego Pan pragnie od nas w przeróżnych okolicznościach życia i historii. Może na przykład powierzyć jakiemuś zgromadzeniu zakonnemu wypełnienie szczególnej misji w określonym czasie, a po wykonaniu tego zadania zgromadzenie to może przestać istnieć. W historii Kościoła nie jest to nic nowego.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama