Kapłan Męczennik

- Wiem, że Ksiądz był świadkiem zasłabnięcia ks. Jerzego przy ołtarzu...? - Nie zapomnę tego wydarzenia. Siedziałem w konfesjonale w kaplicy Dzieciątka Jezus, a ks. Jerzy odprawiał Mszę św., jak zwykle z wielkim przejęciem... Powściągliwość i Praca, 10/2004




A więc słusznie podkreśla się, że ks. Jerzy nie był okazem zdrowia?

Zawsze chętnie spieszyła mu z pomocą doktor Barbara Janiszewska. Także w dniu jego zasłabnięcia przy ołtarzu. Poleciła wówczas, aby zgłosił się do niej do szpitala kolejowego (przy ul. Brzeskiej) w celu zrobienia podstawowych badań i skontaktowania się z internistą. Zawiozłem ks. Jerzego do szpitala. Po kilku dniach badań ustalono, że powinien być leczony w Instytucie Hematologii (przy ul. Chocimskiej). Przebywał tam przez sześć tygodni pod opieką doktora Stanisława Maja. Do domu wrócił w Wielki Piątek 13 kwietnia 1979 roku. Wielokrotnie odwiedzała Go tam dr Janiszewska. Podkreślała, że jest osłabiony i potrzebuje opieki lekarskiej. Wiem, że brał witaminę B12. Nie można jednak powiedzieć, iż był człowiekiem chorym; raczej mało odpornym. Istnieje ogólne przekonanie, że ks. Jerzy wiele zdrowia stracił podczas pobytu w wojsku. Zresztą, On sam też tak uważał. Po powrocie ze szpitala opowiadał mi z radością, że mógł tam odprawiać Mszę św. i spowiadać pacjentów. A więc służył ludziom nieustannie, zupełnie nie miał czasu dla siebie.

Od samego ks. Jerzego wiem, że odprawiał Mszę św. także w Akademii Medycznej podczas strajku studentów...

Tak, to było w czasie strajku okupacyjnego na wydziale farmacji AM (przy ul. Banacha). W tamtych trudnych dniach codziennie tam spieszył, aby wieczorem sprawować Eucharystię. Także w ciągu dnia wielokrotnie odwiedzał studentów, pocieszał ich, uspokajał, dodawał otuchy. Kilka razy, na Jego prośbę, pomagałem Mu. Spowiadaliśmy w pokojach profesorskich. Niejednokrotnie byliśmy świadkami nawróceń wśród tych młodych ludzi. Budowaliśmy się ich głęboką wiarą. Przygotowując pieśni na Mszę św., pisali je na tablicach w auli wykładowej. Brali czynny udział w śpiewie i modlitwie, a większość z nich przystępowała do Stołu Pańskiego. Gdy opowiadałem o tym wszystkim ks. proboszczowi Teofilowi Boguckiemu, odpowiedział, iż to bardzo dobrze, że jest tam ks. Jerzy, bo Kościół powinien być wszędzie...

Jak układała się późniejsza współpraca Księży?

W czerwcu 1979 r. opuściliśmy parafię Dzieciątka Jezus. Ksiądz Jerzy przestał być wikariuszem, a ja przestałem być rezydentem. Z ogłoszenia w Życiu Warszawy znalazłem dla Niego mieszkanie (przy ul. Chłodnej 15 róg Żelaznej). Obejrzeliśmy razem tę kawalerkę. Jurek zdecydował się na to M2 (26,7 metrów kwadratowych). Jego ciocia z Ameryki – Mary Kalinowska obiecała Mu pomoc finansową. Ksiądz Jerzy zamierzał wspomagać duszpasterstwo w pobliskiej parafii św. Andrzeja Apostoła (przy ul. Chłodnej). Ale biskup Władysław Miziołek, który od wielu lat był blisko ks. Jerzego, zaproponował Mu opiekę nad personelem medycznym, skupionym przy kaplicy Res Sacra Miser (Ubogi rzeczą świętą), przy ul. Krakowskie Przedmieście 62. Jednocześnie zlecono mu konwersatoria z młodzieżą studiującą w Akademii Medycznej. Dlatego też znalazł się przy kościele akademickim św. Anny. Zamieszkał w maleńkim pokoiku na poddaszu, z widokiem na Mariensztat. Korzystał też z własnego mieszkania na Chłodnej.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama