Gonitwa za wiatrem

Wygląda na to, że trzy tysiące lat po Salomonie ciągle kręcimy się wokół tych samych problemów i dążeń. Pragniemy pójść za tym, co pociąga oczy i serce, nawet jeśli droga do tych celów nie wiedzie Bożymi ścieżkami. Warto, 2/2009



A mądrość? Co z mądrością? Przecież Salomon był obdarzony mądrością, darem, o który sam prosił Pana, by mógł rządzić nad Izraelem, i który był mu dany w obfitości. Jak jednak sam Salomon ocenia go pod koniec swojego życia? „Pomyślałem, chcę być mądrym, lecz mądrość była daleko ode mnie. Dalekie jest to, co się dzieje, niezgłębione, niezgłębione. Któż to odkryje?!” (Księga Kaznodziei Salomona 7,23–24). Nie ukrywam, że dla mnie jest to zadziwiające: oto „laboratoryjny” przykład człowieka bez problemów, wręcz skazanego na sukces, który pełnymi garściami korzystał z wszystkiego, co dostępne na tym świecie i za czym ludzie tęsknią, pod koniec życia dochodzi do wniosku: nie o to chodziło!

No to o co chodzi, Salomonie?

Odpowiedź, jakiej udziela pod koniec księgi jest dość lakoniczna i w sumie mało odkrywcza: „Wysłuchaj końcowej nauki całości: Bój się Boga i przestrzegaj jego przykazań, bo to jest obowiązek każdego człowieka” (Księga Kaznodziei Salomona 12,13). Czyli: idź za tym, co ci sumienie podpowiada i powinno być dobrze. Po synu króla Dawida oczekiwałbym nieco większej głębi rozumienia tego, co boskie i tego, co ludzkie.

Wygląda na to, że trzy tysiące lat po Salomonie ciągle kręcimy się wokół tych samych problemów i dążeń. Pragniemy pójść za tym, co pociąga oczy i serce, nawet jeśli droga do tych celów nie wiedzie Bożymi ścieżkami.

Psychologia zdaje się podpowiadać, że najgłębsze motywy ludzkiego działania ogniskują się wokół trzech motywów: mocy, afiliacji i osiągnięć. Ludzie o silnym motywie mocy czerpią przyjemność z kierowania innymi ludźmi i wpływania na nich. Ludzie o silnym motywie afiliacji pragną dobrych relacji z innymi ludźmi, co będzie dawać im poczucie przynależności do grupy, akceptacji i bezpieczeństwa. Natomiast ludzie o silnym motywie osiągnięć doświadczają satysfakcji z radzenia sobie z trudnymi i wymagającymi sytuacjami[1].

To jest ludzka natura – tyle, że te same motywy mogą prowadzić do osiągnięcia celu w sposób zgodny z ewangelią albo w sposób, który ewidentnie przynosi krzywdę innym ludziom. Zaspokojenie potrzeby afiliacji poprzez rozbijanie istniejącego małżeństwa jest czymś innym niż budowanie związku z osobą wolną. Pragnienie awansu czy stanowiska kierowniczego prowadzące do nieeleganckiego „wycinania” konkurentów jest czymś innym niż stanięcie do rzetelnego konkursu. A przypisywanie sobie zasług innych ludzi, kradzież prac naukowych i przedstawianie ich jako swoje jest czymś innym niż wieloletnia praca ukoronowana zakończonym projektem, pracą doktorską czy też habilitacyjną.

Jeden z komentatorów Biblii, dr T. Davison, w następujący sposób komentuje relację między Księgą Kaznodziei Salomona a ewangelią Jezusa: „Są takie chwile w życiu człowieka, gdy nie jest on gotowy zasiadać u stóp Jezusa i lepiej dla niego udać się do szkoły Koheleta. Serce musi zostać opróżnione zanim będzie je można naprawdę napełnić. Współczesny kaznodzieja musi czasem wdrażać lekcję, która się nigdy przedawnić nie może: „Bój się Boga i przestrzegaj jego przykazań, bo to jest obowiązek każdego człowieka”. Musi przyjść do Chrystusa, by nauczyć się to robić skutecznie i poznać lekcje trudniejsze, do których ta stanowi tylko przygotowanie”[2].

No tak, tylko mam wrażenie, że wszyscyśmy tak naprawdę ze szkoły Koheleta. Wszyscy jesteśmy poddani prawom i ograniczeniom natury. Skoro Salomon, ze swoim całym życiem „pod kloszem Pana Boga”, zmagał się z elementarnymi dylematami życia i ograniczeniami wynikającymi z niedoskonałości ludzkiej natury, to czym więcej my, którzy aż tak wygodnego i sytego życia nie mamy? Myślę, że warto jest przegryźć się przez te dwanaście rozdziałów Księgi Kaznodziei, żeby pozbyć się złudzeń co do siebie, swojego życia i otaczającego świata. Żeby móc stanąć przed Jezusem i powiedzieć: „Tylko Ty, Panie! Już wiem, że tylko w Twoich rękach moje życie i moje zbawienie”.

*****

Przemek Hewelt – bankowiec




[1] Jacek Neckar, Nie pytaj mnie, dlaczego to zrobiłem, w: „Charaktery – Psychologia dziś”, zeszyt 1/2009.
[2] Za: William MacDonald, Komentarz biblijny do Starego Testamentu, Wydawnictwo Areopag, Jastrzębie Zdrój 2006, s. 606.




«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama