Sakrament pojednania w Bazylice św. Piotra w Rzymie

Niedziela 11/2010 Niedziela 11/2010

Spowiedź jest sakramentem, „znakiem widzialnym niewidzialnej łaski”, poprzez który człowiek uznający swoją winę nie tylko doznaje pociechy, ale dostępuje faktycznego odpuszczenia grzechów.



– Mój znajomy spowiednik wyznał mi kiedyś, że czuje się jak „nerki”, które filtrują brudy świata, lecz czasami bardzo mu to ciąży. Jak trudną rzeczą jest dla kapłana codzienne obcowanie z grzesznym „obliczem” Kościoła?

– Muszę wyznać szczerze, że nie czuję takiego obciążenia. Oblicze Kościoła jest też święte. Towarzyszy mi jednak świadomość, że konfesjonał to takie miejsce, do którego przychodzi się nie z katalogiem czynów dobrych, ale tych, które związane są ze słabościami człowieka. Czasem przytłacza smutek, że człowiek aż tak bardzo potrafi sprzeniewierzyć się Bogu, ale i radość, iż tenże człowiek przeprasza, nawraca się i podejmuje poprawę. Jest to więc powód do wewnętrznej satysfakcji, że mogę być pośrednikiem miłosierdzia Bożego i uczestniczyć w radości duchowej tych, którzy go dostępują. „Spowiedź jest ukazywaniem miłości miłosiernego Boga” (Benedykt XVI).

Ileż to takich momentów człowieczej radości z „nawracającego się grzesznika” w ciągu pięćdziesięciu lat mojego kapłaństwa miałem szczęście przeżyć!

– Obchodzimy ogłoszony przez Benedykta XVI Rok Kapłański. Wielu świętych – między innymi Jan Maria Vianney, Ojciec Pio czy w Polsce o. Honorat Koźmiński – było „więźniami konfesjonału”. Czy ich wzór jest ciągle aktualny dla współczesnych kapłanów?

– Człowiek jest istotą grzeszną, dlatego zawsze będzie potrzebował miłosierdzia Bożego i jego szafarzy, spowiedników. Na przykładach wymienionych wyżej świętych widać również, że ta posługa potrzebna jest grzesznikom, ale służy także kapłanom, których uświęca. Poza tym posługa w konfesjonale cieszy się szczególnym światłem otrzymywanym od Boga. Sam tego doświadczam i wielokrotnie uświadamiam sobie, że w konfesjonale przychodzą takie myśli, takie sposoby doradzania, których ani nie wyczytałem, ani wcześniej od nikogo nie usłyszałem. Ta posługa – znowu przywołajmy wyżej wymienionych świętych – daje zdolność widzenia przyszłości, jest prorocka, uzdrawiająca również słabości ciała.

Na zakończenie znowu przypomnę słowa Jana Pawła II wypowiedziane do nas, penitencjarzy, w marcu 2004 r.: „Służba temu sakramentowi daje obustronną radość i tym, którzy doznają przebaczenia, i tym, którzy je przekazują w imieniu miłosiernego Boga”.



W wypełnionej rzeszą pielgrzymów i turystów Bazylice św. Piotra jest miejsce ciszy i skupienia – ogrodzony barierką prawy transept bazyliki zarezerwowany jest dla penitentów przystępujących do sakramentu pojednania. W zabytkowych konfesjonałach spowiadają ojcowie z Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych. Franciszkanie pełnią tę służbę od ponad dwustu lat. Do niedawna przełożonym rezydującej w Watykanie franciszkańskiej wspólnoty spowiedników był Polak o. Mariusz Paczóski OFMConv, z którym Włodzimierz Rędzioch przeprowadził rozmowę na temat pracy spowiedników i znaczenia sakramentu pojednania.

„Bóg bowiem położył oko w sercu człowieka, aby pokazać wielkość swoich dzieł, zwłaszcza dzieła miłosierdzia”

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama