Komu potrzebny meczet w Warszawie

Niedziela 21/2010

Społeczeństwa państw Unii Europejskiej wyraźnie nie radzą sobie z narastającą falą islamizacji, a tymczasem mułłowie głoszą w tysiącach meczetów, że wyznawcy Allaha odniosą zwycięstwo nad – niewiernymi „giaurami”, „ropą naftową i brzuchami swoich kobiet”.

 

Na temat dżihadu, czyli wojny świętej z niewiernymi, wojny z cywilizacją chrześcijańską, europejską, naszą cywilizacją, pisali nasi najwięksi: Jan Kochanowski, Wacław Potocki, Zofia Kossak, a przede wszystkim Henryk Sienkiewicz na kartach „Pana Wołodyjowskiego” oraz „W pustyni i w puszczy”. Obecnie wystarczy otworzyć gazetę albo włączyć telewizor, aby dowiedzieć się, że dżihad trwa w każdym niemal zakątku globu i stanowi ogromne zagrożenie dla naszej cywilizacji, cokolwiek byśmy rozumieli pod pojęciem „nasza cywilizacja”. Do tej cywilizacji należy też Polska. Tymczasem Urząd m.st. Warszawy wydał zgodę na wybudowanie kolejnego meczetu w stolicy Polski. Pokazuje to, że zaślepieni polityczną poprawnością, ale także ignorancją, urzędnicy nie widzą żadnego zagrożenia, a meczet islamski traktują tak samo jak każdą inną budowlę. Tymczasem Liga Muzułmańska, która wnioskowała o wybudowanie meczetu, ma powiązania z radykalnymi ugrupowaniami islamskimi na całym świecie, a zwłaszcza w państwach Unii Europejskiej. Urzędników jednak to nie obchodziło. Byli zainteresowani jedynie petrodolarami z Arabii Saudyjskiej, które otrzymał Urząd m.st. Warszawy. Urząd przyznaje, że nie wiadomo, kim jest Arab, który sponsoruje warszawski meczet. Nie jest więc wykluczone, że pieniądze pochodzą ze źródeł, które już wielokrotnie wspierały terroryzm. Obecna ekspansja islamu w skali globalnej i europejskiej powoduje, że sprawa ma dużo szerszy aspekt niż sam meczet, chociaż budowany w wyjątkowym miejscu – w stolicy Polski.

Policyjny monitoring meczetów

Wyznawców Allaha jest już w państwach Europy (bez Turcji) ok. 40 mln. Jak twierdziła słynna włoska pisarka Oriana Fallaci, dążą oni do zniszczenia cywilizacji europejskiej i religii chrześcijańskiej, popierają akty terroru i chociaż nie każdy islamista jest terrorystą, to jednak wszyscy terroryści są islamistami. Społeczeństwa państw Unii Europejskiej wyraźnie nie radzą sobie z narastającą falą islamizacji, a tymczasem mułłowie głoszą w tysiącach meczetów, że wyznawcy Allaha odniosą zwycięstwo nad – niewiernymi „giaurami”, „ropą naftową i brzuchami swoich kobiet”. To nie tylko szeroko rozpowszechnione hasło, ale realne fakty, bo przyrost naturalny np. we Francji jest wśród Arabów o prawie 600 proc. wyższy niż wśród Francuzów. Podobnie jest w Belgii, Holandii, Niemczech, we Włoszech.

Zgoda władz Warszawy na budowę meczetu zbiegła się ze stanowczymi posunięciami  rządu Australii, który widzi zagrożenie bezpieczeństwa ze strony islamistów. Te zagrożenia są tak ewidentne, że premier Australii Kevin Rudd 18 marca 2010 r. nakazał stały policyjny monitoring wszystkich meczetów w tym kraju. Przy tej okazji premier Rudd powiedział dosłownie:

„Mam już dość tego ogólnonarodowego zamartwiania się, czy my przypadkiem nie uchybiamy innym lub ich kulturze (…). Większość Australijczyków wierzy w Boga. To fakt, a nie skutek jakiejś politycznej presji chrześcijańskiej prawicy, bo przecież nikt inny, lecz właśnie chrześcijanie, opierając się na chrześcijańskich zasadach, stworzyli podwaliny narodu (…). Toteż ściany szkół, w których uczą się nasze dzieci, są najwłaściwszym miejscem, żeby to zamanifestować. Wszystkim, którzy twierdzą, że symbol Boga – krzyż uraża ich uczucia, sugeruję, aby poszukali sobie jakiegoś innego miejsca zamieszkania, ponieważ Bóg pozostaje częścią naszej cywilizacji. Akceptujemy odmienne przekonania religijne, nie pytając o powody, dla których zostały wybrane. W zamian jednak oczekujemy akceptacji naszej wiary, harmonijnego współistnienia z nami oraz pokojowego korzystania z przysługujących praw. To jest nasz kraj. Na naszej ziemi obowiązuje nasz styl życia. I każdy ma możliwość cieszenia się tym. Tych wszystkich natomiast, którzy się uskarżają, jęczą, których skręca na widok naszej flagi, roty ślubowania, wiary chrześcijańskiej czy naszego stylu życia, zachęcam do odważnego skorzystania z jeszcze jednej wielkiej australijskiej wolności: prawa do opuszczania kraju. Nie jesteś tutaj szczęśliwy – to wyjedź. Nie zmuszaliśmy nikogo do przyjazdu. Przybyłeś z własnej woli. Wobec tego zaakceptuj kraj, w którym ty też zostałeś zaakceptowany”.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • kalo
    29.05.2010 12:32
    Po przeczytaniu Pańskiego tekstu napisze krótko- Pan mnie przeraża Panie Szaniawski... Mentalnośc krzyżowca-awanturnika, pożywiającego się islamofobicznymi fantazjami dla usprawiedliwienias swej "katolickiej" poprawnosci, bynajmniej rozmijającej się z duchem lini wytyczonej przez nauczanie wszak i Pańskiego Kościóła - DIALOGU i SZACUNKU wobec muzułmanów.

    "Wielkim znakiem nadziei jest dialog międzyreligijny, prowadzący do głębszego poznania i szanowania innych (Papieska Rada ds. Dialogu Międzyreligijnego, Orędzie do muzułmanów na zakończenie Ramadanu, 1418/1998). Obydwie tradycje, chrześcijańska i muzułmańska, mają długą historię studiów, refleksji filozoficznej i teologicznej, sztuki, literatury i nauki, która pozostawiła swój ślad w kulturach zachodnich i wschodnich. Adoracja jedynego Boga, Stworzyciela wszystkich, stanowi dla nas zachętę, by w przyszłości pogłębiać nasze wzajemne poznanie.

    W dzisiejszym świecie, tragicznie doświadczonym przez zapominanie o Bogu, chrześcijanie i muzułmanie powołani są, by w duchu miłości stale bronić i promować ludzką godność, wartości moralne i wolność."(Jan Paweł II, Audiencja generalna, 5 maja 1999 r.)
  • kazek178
    05.06.2010 21:34
    Co za pytanie (w tytule artykułu)? A komu potrzebne kościoły?
  • Andrzej
    16.06.2010 16:06
    Autor artykułu jest historykiem. Powinien więc wiedzieć, że na Podlasiu po dziś dzień żyją muzułmanie posiadając własne meczety. Są potomkami Tatarów, którzy w największej liczbie przybyli tu w XVI wieku. Ich historia jest dowodem na to, że można być muzułmaninem i wiernym obywatelem Rzeczpospolitej. A co do kontrreformacyjnych poglądów autora - skutki wdrażania kontrreformacji siłą w XVII wieku ponosimy do dziś. To w końcu arcykatolicki władca Władysław IV swoimi działaniami: 1. wbrew woli Sejmu spotęgował konflikt ze Szwecją (która z powodzeniem w sojuszu z katolicką Francją. Walczyła dla nas wyniszczając protestanckie rozdrobnione Niemcy). Tym samym osłabił znacznie naszych de facto sojuszników, a wzmocnił Prusy - przyszłego zaborcę. 2. na usługach austriackiego domu Habsburgów planował wbrew woli Sejmu inwazję Polski na Turcję - marzyło mu się zajęcie Konstantynopola w czasie, gdy potężna Turcja nie chciała z nami walczyć. 3. Wewnętrzną polityką nietolerancji wobec innowierców (sprzeczną z zasadami Konfederacji Warszawskiej), a szczególnie wobec prawosławnych zraził do Polski Moskwę, a co gorsza Rusinów, Tatarów i Kozaków zamieszkujących Kresy. I to w głównej mierze ta polityka ksenofobii i nietolerancji religijnej doprowadziła w efekcie do rozbiorów Polski.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...