Komu potrzebny spis?

Niedziela 38/2010 Niedziela 38/2010

Ten spis jest właśnie po to, aby dokładniej przyjrzeć się także takim procesom gospodarczym i społecznym na polskiej wsi, które zachodzą na marginesie i obok produkcji rolnej.

 

– Czy to dotychczasowe rozpoznanie już się bardzo zdezaktualizowało?

– Polska jest dziś krajem szalenie zróżnicowanego, a w ostatnich latach pod pewnymi względami bardzo różnicującego się rolnictwa. U nas zdarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał: w innych krajach w procesie transformacji gospodarczej gospodarstwa rolne scalały się, a u nas nie! W Polsce ciągle dominują małe gospodarstwa – do 10 ha – o bardzo zróżnicowanym typie produkcji. Choć połowa polskich gospodarstw rolnych produkuje żywność na własne potrzeby, to przecież i one potrzebują mieć zabezpieczenie ekonomiczne. Także tym, którzy produkują na potrzeby własne lub tylko częściowo wspomagają rynek, trzeba stworzyć dodatkową szansę na własną małą przedsiębiorczość (a więc i nowe miejsca pracy) – na agroturystykę, uprawy specjalistyczne, hodowlę, uprawy roślin energetycznych, utrzymywanie systemów łąkowych, zalesienia. Można uruchomić możliwości, które do tej pory nie były wykorzystywane.

– Brakuje dobrego rozeznania potrzeb i możliwości?

– Dokładnie tak. O to właśnie chodzi w naszym spisie: o danie podstaw do szans na dobre zmiany. Taką szansą jest np. zmiana, która się już rysuje na Podlasiu, gdzie od lat dynamicznie rozwija się gospodarka mleczna i hodowlana. Musi się też wreszcie znaleźć jakaś formuła na tę szarą strefę bardzo dużej zapaści „popegeerowskiej” na Pomorzu, w pasie od granicy zachodniej po wschodnią. Dzisiejsza sytuacja tego terenu pilnie wymaga racjonalnego zagospodarowania rolniczego. Podobnie ze Świętokrzyskiem, Podkarpaciem i częścią Lubelszczyzny.

– Czy to znaczy, że spis może być wstępem do niwelacji biedy na dużych obszarach polskiej wsi?

– Powiedziałbym, że może posłużyć lepszemu wyrównaniu szans. Dzisiejsza polska wieś jest bardzo różnorodna: jest i bardzo biedna, i bardzo bogata. Mamy rolnictwo wielkopolskie i częściowo dolnośląskie o parametrach znakomitych – rolnictwo typu zachodnioeuropejskiego. Mamy też strefę średnią – wieś, która bardzo szybko się rozwija, mimo nie najlepszych warunków glebowych i klimatycznych, czyli Podlasie. Mamy również wieś wokół Warszawy, która jest systemem produkcji żywności na użytek ponad 2,5-milionowej aglomeracji; w promieniu 100 km wszyscy produkują żywność na jej użytek… Warto by mieć na ten temat więcej dokładnych danych.

– Wiemy, że 80 proc. żywności produkuje niecałe 20 proc. gospodarstw. Tu pojawia się pytanie o te pozostałe ponad 80 proc. gospodarstw, które wytwarzają niewiele żywności albo nie wytwarzają jej wcale. Spis pokaże zatem, czym się zajmują i jak sobie radzą te drobne gospodarstwa rolne, bo chyba bardzo niewiele o nich wiemy...

– To prawda. Ten spis jest właśnie po to, aby dokładniej przyjrzeć się także takim procesom gospodarczym i społecznym na polskiej wsi, które zachodzą na marginesie i obok produkcji rolnej. Wiemy o nich tyle, że pozwalają utrzymać się przeważającej części ludności wsi i małych miasteczek. Warto się więc dokładniej temu przyjrzeć, by to ciągle rozdrobnione rolnictwo wesprzeć i odpowiednio zmodyfikować lub ukierunkować. Spis pozwoli nam opisać te procesy zachodzące na polskiej wsi, których dziś już się zmienić nie da… I nie warto ich na siłę odwracać. Warto natomiast wiedzieć, w jakiej części te mniejsze gospodarstwa o różnym stopniu specjalizacji będą mogły uzupełniać tę paletę ofert przedstawianą przez gospodarstwa wielkoobszarowe. Może dobrze by było, aby na naszym rynku były nie tylko truskawki z wielkoobszarowych, przemysłowych upraw…

– Już wiemy, że znacznie lepsze są z tych małych!

– No właśnie, i tu zaczyna się wielki problem i zarazem wielka szansa dla naszej wsi. Ten system małej produkcji kompensującej wydaje się być kluczem do przyszłości polskiego rolnictwa. Tego rodzaju gospodarka rolna staje się  bardzo konkurencyjna w Europie. Wszystkie kraje starają się dziś usilnie wspierać tę małą, zdrową produkcję, której za wiele nie mają!

– Po prostu nie mają tak niewykorzystanych zasobów, jakie jeszcze ma Polska.

– No i właśnie w naszym spisie chodzi o pomiar tego niewykorzystania. O pokazanie tego potencjału, co pozwoli wybrać drogę rozwoju. Sadzę, że te właśnie małe gospodarstwa są naprawdę wielką szansą dla całego polskiego rolnictwa, dla jego konkurencyjności na rynku europejskim. Na początku każdej szansy jest wiedza. Spis dostarczy wiedzy o polskiej wsi, bez której żadne programy polityczne i żadne ideologie nie zdołają rozwiązać nagromadzonych problemów.

– Bo wciąż niewiele wiemy zarówno na temat bogactwa, jak i biedy polskiej wsi?

– To prawda. Podkarpacie jest np. województwem o bardzo niewysokich parametrach ekonomicznych dla ludności. Z badań robionych przez Polskie Towarzystwo Statystyczne wspólnie z opolskim GUS wynika, że te zewnętrzne pozory biedy są nieco złudne. Podczas spisu próbnego w jednej z podkarpackich gmin okazało się, że tamtejsza wieś jest świetnie zorganizowana, że akurat tam jest wysoka kultura rolna, choć rzecz jasna nie dotyczy to całego województwa. Po spisie będziemy mieć tę wiedzę już o niemal każdym zakątku Polski. Także tę szczególną wiedzę – co bardzo ważne – dotyczącą terenów dotkniętych klęską powodzi. Mamy w spisie specjalny „filtr powodziowy”. Odnotujemy dokładnie wszystkie zmiany materialne (oczywiście, nie wyceniając ich) – w wyposażeniu, w gruntach, w glebie, w zasiewach – ocenimy „ile”, a nie „za ile”.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama