Bunt, wolność, absurd

Przegląd Powszechny 11/2010 Przegląd Powszechny 11/2010

Camus był mężczyzną przystojnym, o smutnym spojrzeniu, tajemniczym głosie, podobał się kobietom.

 

W kodeksie Camusa czytamy: Należy działać, pisać i żyć! Gdy wybuchła wojna, natychmiast stanął, ze swoimi chorymi płucami, przed wojskową komisją lekarską. Miał nadzieję, że w obliczu hitlerowskiego zagrożenia każdy żołnierz będzie na wagę złota i że zostanie przyjęty do armii. Nic z tego. Ponawiał próby bez­skutecznie kilka razy, zabiegał o przyjęcie choćby do oddziałów pomocniczych. Odmowy bardzo go bolały. Francja w pierwszych miesiącach II wojny światowej czuła się po prostu silna i chuder­laków nie potrzebowała. Camus przystąpił więc do podziemnego ruchu oporu. W pierwszych miesiącach wojny pracował w redakcji „Le soir républicain”, walczył z cenzurą, na wojskową przystawał, na „cenzurę umysłów” nie zgodził się nigdy. Francuscy intelektualiści i dziennikarze mędrkowali, Camus pisał wprost: należy uchronić świat przed nazizmem oraz uwolnić Niemcy od tej plagi. I wołał: Pierwszą rzeczą jest nie rozpaczać. Nie słuchajmy tych, co mówią o końcu świata.Gdy wybuchła wojna, miał 26 lat. Zale­dwie tyle, czy aż tyle, skoro jak mędrzec nakazał sobie: Poprzysiąc, by w tym, co najmniej szlachetne, postępować najbardziej szlachetnie.Wojenna rzeczywistość narzucała jednak uciążliwe rygory. Aby się z nich wyzwolić, Camus wkroczył w świat egzy­stencjalnych refleksji. Koncepcja najważniejszego eseju w jego twórczości, „Mitu Syzyfa”, dojrzewała cztery lata. Skończył jego pisanie w 1940 r. W końcowych zdaniach eseju znajdujemy Ca­musowy klucz do zrozumienia losu człowieka: Przeświadczony o ludzkim początku wszystkiego, co ludzkie, ślepiec, który chce widzieć, a wie, że nie ma końca ciemnościom, nie ustaje nigdy. Kamień toczy się znowu. Zostawiam Syzyfa u stóp góry. Człowiek zawsze odnajdzie swój ciężar. Syzyf uczy go wierności wyższej, tej, która neguje bogów i podnosi kamienie. On także mówi, że wszystko jest dobre. Świat bez władcy nie wydaje mu się ani jałowy, ani przemijający. Każda z cząstek kamienia, każdy poblask minerału w tej górze pełnej nocy same w sobie tworzą świat. Aby wypełnić ludzkie serce, wystarczy walka prowadząca ku szczytom. Trzeba wyobrażać sobie Syzyfa szczęśliwym.

W „Obcym” również absurd rządzi światem. W tej powieści widać wpływy Kafki, zwłaszcza w drugiej części: śledztwo, proces, cela więzienia – to precyzyjnie działający mechanizm absurdu. Wydawca Pascal Pia i pisarz André Malraux nie kryli zachwytu. Pia po lekturze „Obcego”, którego czytał jako pierwszy, w rękopisie, tak zdefiniował etykę Camusa: Dla osoby, która wie, że analizował Pan absurd z filozoficznego punktu widzenia, obrana przez Pana droga jest oczywista. Niestety rzadko się zdarza, by stu­dia na Sorbonie czy innym uniwersytecie zaowocowały wielkim dziełem… Szczerze podziwiam Pańskie mistrzostwo.Celującą recenzję (choć z drobnymi uwagami) napisał André Malraux, rekomendując konieczność jednoczesnego wydania „Obcego” i „Mitu Syzyfa”. W liście do Camusa pisał: Dzięki tym dwóm książkom zaliczać się Pan będzie do współczesnych pisarzy, którzy mają coś do powiedzenia… takich pisarzy nie ma zbyt wielu. (…) uprawia Pan coś w rodzaju etyki absurdu. Pozostaje stworzyć tego psychologię.Camus nie krył, jak cenił zdanie Malraux, nie zmieniło to jednak jego stanu ducha, nie słabł, ciągle w nim obecny ów wewnętrzny niepokój sięgał do samego dna absurdu, pisarz skarżył się na samotność. W „Notatnikach”:Szaleństwo zatracenia się i zaprzeczenia wszystkiemu – nie być podobnym do czegokol­wiek, złamać na zawsze to, co nas określa, teraźniejszości ofiarować samotność i nicość, odnaleźć jedyne miejsce, gdzie losy mogą nagle zacząć się od nowa. Pokusa jest nieustająca. Być jej posłusznym czy odrzucić ją? Czy opętanie dziełem można wtłoczyć w to szemrzące życie, czy też, na odwrót, trzeba, by życie mu dorównało, słuchać błyskawicy? Piękno, moja troska najgor­sza – razem z wolnością.

„Obcy” i „Mit Syzyfa” ukazały się, gdy Europa znajdowała się w mrokach wojennego okrucieństwa. Był 1942 r. Wiek XX stawał się wiekiem totalitaryzmów. Tym żywiej biło jego serce. Nie było w nim miejsca na monotonię, na bezruch. Najwięksi tworzyli największe dzieła, gdy panował niepokój, strach, narody się wyrzynały i wydawało się, że to już koniec świata. Na półce lektur Camusa leżał „Hamlet” Szekspira, Montaigne, Pascal, Nietzsche, biblijne proroc­twa, księgi hinduskie, Budda i Koran. Przez długi czas nie mógł odżałować, że na skutek częstych przeprowadzek zdekompletowana została seria dwunastu tomów pism św. Tomasza z Akwinu. W ko­laboranckim, antysemickim reżimie Vichy widział podłość, czekał na moment, by winnych sprawiedliwie osądzić bez przebaczania. Na tchórzostwo patrzył z pogardą. Zawsze znajdzie się jakaś filo­zofia, by usprawiedliwić brak odwagi. Ale nawet w naszym wy­gnaniu jest światło. Zachęca umysł, by nie odrzucać wszystkich swych sprzeczności i negacji, lecz uczynić z nich zasadę postępu.Camus ciągle przypominał, że istnieją takie wartości jak wierność i zaufanie. W notatkach, w listach do bliskich pisał o sobie, że popełnia wiele głupstw, które nikogo nie uszczęśliwiają, ani in­nych, ani mnie… jednak dochowuję wierności przyjaciołom… to jedyny luksus, na jaki można sobie obecnie pozwolić.

„Obcy” ukazał się przed „Mitem Syzyfa”. Pierwszy nakład „Ob­cego” liczył 4400 egzemplarzy. Camus pragnął, by czytano jego książki, to jest zrozumiałe, jednak wahał się, czy powinien publikować, skoro we Francji gen. Pétaina niektórzy pisarze, głównie Żydzi, byli zakazani. Ataki gruźlicy wracały z coraz większą siłą. Nieraz tygodniami spędzał czas w łóżku. Miał świadomość przemi­jania, śmierci. Nigdy nie dawał za wygraną. To było jego credo. Nie popadać w zwątpienie, w nicość, w nijakość. W „Notatnikach” pisał: Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał strachu przed śmiercią. Ale nie przed samobójstwem. Zwyciężyć to nie znaczy ustać. Móc umrzeć z podniesionym czołem, bez goryczy.

Został już uznanym pisarzem, był moralistą. Po wydaniu „Mitu Syzyfa” i „Obcego” zaczęto uważać go za twórcę poematów filo­zoficznych. Czy Camus był filozofem? Unikał zakwalifikowania do jakiejkolwiek formacji. Aczkolwiek jego tezy i poglądy na dobre zadomowiły się w filozofii politycznej. Wydaje mi się –pisał – że pisarz nie powinien przymykać oczu na dramaty jego czasów i że gdy tylko może, powinien w sprawach tego świata zajmować wyraźne stanowisko. Czasami jednak winien również zachować pewien dystans w stosunku do rozgrywającej się na naszych oczach historii. Filozofem w rozumieniu Platona, Kanta czy Hegla nie był. Był pisarzem moralistą, w którego twórczości etyka zajmowała ważną pozycję. Pragnął zlaicyzować nakazy ewangeliczne. Nie wierząc w Boga, odczytał Ewangelię po swoje­mu. Kodeks postępowania przedstawiał w utworach. Jednak nie uzurpował sobie roli przewodnika. Nie z braku pewności. Raczej z pokory, którą noszą w sobie najwięksi. Pokory wobec ostatecz­nych pytań i sądów. Uważał, że pisarz może ludziom pomagać je­dynie poprzez swoje utwory. Nie ma prawa uważać się za prze­wodnika sumień. Nie jest to kapitulacja, lecz raczej realna ocena własnych możliwości.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

TAGI| CAMUS

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama