Kościół młodością ludzkości

Niedziela 1/2012 Niedziela 1/2012

Każdy biskup ma do spełnienia misję, każdy jest posłany, bo jest następcą Apostołów. Mam misję zapisaną, jestem jej świadomy i codziennie modlę się o to, by ją właściwie odczytać i dobrze zrealizować, bo musimy mieć w sobie ogromnie dużo takiej przenikliwej inteligencji, żeby odkrywać sytuację życiową naszych diecezjan, przede wszystkim ludzi biednych, zapomnianych, którym żyje się bardzo trudno

 

– Mimo przykazań zakazujących czynów dla tak wielu niewygodnych...

– Mimo wszystkich przykazań, które są formułowane często w imperatywach. W jednym z kazań porównywałem je do znaków drogowych nakazu i zakazu, których nikt nie kontestuje, bo ludzie wiedzą, że tylko ich przestrzeganie chroni człowieka od śmierci lub kalectwa. Również te przykazania są kategoryczne, ale one wszystkie odnoszą się do wolności człowieka.

– Choć Ksiądz Arcybiskup mówi o przypływie kultury neopogańskiej, której wpływom ulegają również katolicy, dostrzega liczne oznaki duchowego renesansu, zapowiedzi wiosny Kościoła. W czym one się przejawiają?

– W Polsce dostrzegam nową jakość w postaci tworzenia się środowisk, których dawniej nie było, a teraz powstają, powiększają się, są coraz bardziej świadome własnej roli. Kościół w swojej kompozycji staje się dużo bogatszy niż kiedyś, a środowiska, które często są prawdziwymi elitami społecznymi, będą miały wpływ na nasze życie społeczne, polityczne, ekonomiczne. Wpływ coraz większy nie w znaczeniu podbijania władzy czy dominacji doczesnej, ale przede wszystkim jako te „drożdże ewangeliczne” będą powodowały, że nasze społeczeństwo stanie się bardziej sprawiedliwe, będzie też wspólnotą ludzi bardziej dla siebie życzliwych, a przede wszystkim odkrywających właściwą wielkość człowieka, która jest dzisiaj coraz bardziej zatracana.

I oto Kościół w sposób niezwykle interesujący i dynamiczny różnicuje się właśnie w formie bardzo różnych nurtów duchowych, dopełniających się, a jednocześnie stanowiących żywy dowód wielości i płodności darów Ducha Świętego i Jego działania wśród wiernych. Także w zlaicyzowanej Europie widać „drobne kępki odrastającej trawy” – widać środowiska i miejsca, w których Kościół się odradza. Sądzę, że jest nadal – i nigdy nie przestanie być – młodością ludzkości.

– Czy fakt, że Ksiądz Arcybiskup był przez 21 lat misjonarzem, wyznacza jakieś zadania wobec „gorszej” Pragi, gdzie mamy największe w stolicy obszary biedy, bezrobocia, krótszą o 16 lat od bogatego Wilanowa długość życia? Czy działalność w diecezji warszawsko-praskiej określa Ekscelencja też jako misję?

– Oczywiście! Każdy biskup ma do spełnienia misję, każdy jest posłany, bo jest następcą Apostołów. Mam misję zapisaną, jestem jej świadomy i codziennie modlę się o to, by ją właściwie odczytać i dobrze zrealizować, bo musimy mieć w sobie ogromnie dużo takiej przenikliwej inteligencji, żeby odkrywać sytuację życiową naszych diecezjan, przede wszystkim ludzi biednych, zapomnianych, którym żyje się bardzo trudno. Jest prawdą, że Praga była kiedyś częścią Warszawy biednej. To się jednak zmienia. Nowa Warszawa, która powstaje, sprawia, że za jakiś czas Praga zupełnie zmieni swoje oblicze również od strony inwestycji tworzących nową kulturę praską. Nie można jednak zaprzeczyć, że nie ma tutaj bardzo poważnych problemów społecznych: samotności ludzi starszych, alkoholizmu, rozbitych rodzin, bezrobocia, ale jednocześnie jest bardzo dużo dobrej woli i ludzie w potrzebie często nie są osamotnieni. Zawsze mogą znaleźć pomoc.

– Jako duchowny i lekarz zaangażował się Ksiądz Arcybiskup w sprzeciw Kościoła wobec metody in vitro, propagując naprotechnologię – metodę, która leczy niepłodność i nie stoi w sprzeczności z etyką chrześcijańską. Czy widzi Ksiądz Arcybiskup szansę na zahamowanie tego dokonującego się już na światową skalę „postępu”? Czy też – jak twierdzi wielu naukowców – prób eksperymentowania nad „tworzeniem człowieka przez człowieka” nie da się już powstrzymać, bo to odwieczna pokusa nauki?

– Prawda, że jest to pokusa nauki, zwłaszcza techniki. Dzisiaj ingerencję w życie ludzkie umożliwia biotechnologia. A że rozwój biotechnologii dokonuje się w postępie geometrycznym, jest ona w stosunku do biologicznej struktury człowieka coraz bardziej radykalna. Te próby będą, oczywiście, ponawiane. Stąd absolutna konieczność, by nauka i technika rozwijały się wraz z etyką nauki i techniki, która stawia granice. Dzisiaj neguje się potrzebę czy możliwość ustanowienia jakichkolwiek granic. Tymczasem ingerencja biotechnologiczna w życie człowieka powoduje jego deformację i w końcu śmierć. Stąd też zastosowanie tak radykalnych metod, jak zapłodnienie pozaustrojowe w laboratoriach, a więc typu właściwie hodowlanego, a nie charakterystycznego dla człowieka, który, owszem, jest bytem biologicznym, ale na wyższym poziomie egzystencji, psychosomatycznej i duchowej – stanowi niebezpieczeństwo, bo przede wszystkim nie uwzględnia tego, co jest prawdziwie ludzkie. Są to nieludzkie sposoby rozmnażania człowieka, które krzywdzą przede wszystkim dzieci pochodzące z tej procedury. Ich życie okupione jest życiem wielu istnień ludzkich. Te dzieci później upominają się o swój początek. Mamy takie sytuacje w krajach, które wcześniej zaczęły tę technologię stosować.Musimy zwiększyć opiekę nad tymi dziećmi – bo mogą później przeżywać różnego typu dramaty osobiste, pomóc im nie być ofiarami niefrasobliwości techników, którzy to czynią. Poza tym nie zapominajmy, że za tego typu biotechnologią kryje się potężny rynek finansowy. Mamy niewątpliwie fazę ogromnej merkantylizacji medycyny, co jest dla człowieka szalenie niebezpieczne.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama