Ksiądz też trener

Tygodnik Powszechny 33/2012

– Księdzu, naucz mnie skręcać w lewo, bo nie umiem – mówią ci, którzy zwykle „cwaniakują” na szkolnych korytarzach. Na lodzie, bieżni czy bokserskim ringu pokornieją od razu.

 

Choć ks. Zbigniew Dudek, paulista z Masłońskiego koło Częstochowy, to zapalony sportowiec, przyznaje sam: oglądanie igrzysk jest nie dla niego. Ponad trzydzieści lat temu znalazł lepszy sposób na przysłużenie się polskiemu boksowi niż dopingowanie pięściarzy na ekranie telewizora.

I trzyma się go do dziś. Trzy razy w tygodniu po dwie godziny wyciska z młodzieży siódme poty, trenując założony przez siebie ministrancki klub bokserski San Paulo Masłońskie. Klub jest oficjalnie zarejestrowany w Polskim Związku Bokserskim, a w ciągu kilkunastu lat swojego istnienia wychował nawet jednego wicemistrza kraju.

Ale trening bokserski idzie w parze ze wzmacnianiem wiary – spod dresu trenera San Paulo Masłońskie wystaje koszula z koloratką. – Podczas zajęć dużo rozmawiamy o duchowości – zapewnia ks. Dudek. – Nie omijamy też tematów wychowawczych. Nawet ćwicząc uniki, można rozmawiać ze sparing-partnerem o sprawach wyższych.

WEJŚCIÓWKA NA MSZĘ

Do stycznia trenował młodzież w piwnicy domu paulistów w Masłońskiem, przy ulicy Sportowej. Potem, na zaproszenie wójta – zapalonego kibica klubu – przeniósł się wraz z podopiecznymi do gminnej sali gimnastycznej. Patrząc, z jaką energią ks. Dudek wymachuje swoim uczniom przed oczami tarczami bokserskimi, trudno uwierzyć, że sam niedawno skończył 60 lat. Na treningi przychodzi nawet trzydzieści osób, ostatnio pojawiają się również dziewczyny.

Tu, na sali gimnastycznej, ks. Dudek, jak sam mówi, zamienia ciamajdy w mężczyzn. Za usługi trenerskie pobiera jednak nietypową „opłatę”. – Chłopakom, którzy nie są związani z Kościołem, mówię tak: słuchajcie, ja was trenuję za darmo, ale uważam, że każdy z was powinien mi zapłacić za to udziałem w niedzielnej Mszy świętej. Kiedyś było z tą zapłatą kiepsko, ale ostatnio sytuacja się poprawiła i chłopcy częściej pojawiają się w kościele – mówi zadowolony ksiądz-trener i dodaje z dumą, że żaden z jego podopiecznych nie zszedł na złą drogę i nie użył w „złej” sprawie umiejętności przekazanych mu przez trenera.

Młodzież uczy się „szermierki na pięści” od nie byle kogo. Pierwsze szlify w boksie ks. Dudek zdobywał w Starcie Częstochowa. – Wziąłem się za ten sport, gdy w drugiej klasie technikum hutniczego dostałem w nos – wspomina. Czy miał po drodze kryzys wiary (w sport, rzecz jasna)? Przyznaje, że przeżył załamanie, gdy po wstąpieniu do seminarium stwierdził, że boks nie za bardzo pasuje do wizerunku kapłana i że trzeba „spoważnieć”. – Dziś już tak oczywiście nie myślę – śmieje się.

Księża-sportowcy już dawno przestali w Polsce dziwić, ale wielu uważa, że dziś sport – jak nigdy dotąd – jest potrzebny w walce o przyciągnięcie młodych do Kościoła.

– W dzisiejszych czasach coraz trudniej jest oderwać młodzież od wirtualnego, pustego świata. Najlepszy sposobem, by odciągnąć młodych ludzi od ekranu i jednocześnie przyciągnąć ich do Boga, jest właśnie sport – mówi ks. Edward Pleń, krajowy duszpasterz sportowców. Do końca igrzysk ks. Pleń jest w wiosce olimpijskiej w Londynie, gotowy wspierać polskich zawodników dobrym słowem. I choć cieszy go, że wielu naszych reprezentantów w ferworze walki o medale nie zapomina o Bogu, przyznaje, że z nowymi sposobami dotarcia do młodych wiążą się również pewne problemy.

– Patrząc na frekwencję na nabożeństwach, musimy uderzyć się w piersi i poszukać nowych metod ewangelizacji, dotarcia do ludzi. Nie zawsze wypada nam np. zaproponować młodzieży zorganizowanie takiej dyskoteki, jakiej by chciała. Ale księża, którzy uprawiają sport, wiedzą, że to właśnie on może otworzyć ludziom drogę do Kościoła. Duchowny, dzięki sportowej pasji, może stać się autorytetem – przekonuje ks. Pleń.

AUTORYTET NA LODZIE

Teatr, muzyka i sport – to zdaniem ks. Mateusza Dudkiewicza, 30-letniego wikariusza z parafii Jezusa Chrystusa Odkupiciela Człowieka w Bielsku-Białej, trzy najlepsze sposoby na dotarcie z wiarą do młodzieży: – Najciekawszym z nich jest dla mnie aktywność fizyczna. A dokładniej: hokej.

Ks. Dudkiewicz trenuje młodych hokeistów od czterech lat. Sam jest zawodnikiem Cieszyńsko-Jastrzębskiego Towarzystwa Hokejowego „Czarne Pantery”. W tym roku rozpoczął treningi na lodowisku w Bielsku-Białej w ramach szkółki hokejowej, zorganizowanej pod patronatem Fundacji Drachma. W przeciwieństwie do młodzieży, którą opiekuje się ks. Dudek, niektórzy hokeiści z Bielska-Białej stanowią dla swojego trenera nie lada wyzwanie wychowawcze. Wśród młodych sportowców jest m.in. 12 chłopaków z Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii dla „trudnej” młodzieży, w którym pracuje ks. Dudkiewicz.

 

 

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...