Wspólnota zaludnionej wyspy

Przewodnik Katolicki 38/2012 Przewodnik Katolicki 38/2012

Powinniśmy mieć świadomość, że do kościołów parafialnych przychodzi dziś mniejszość parafian. Ta sytuacja to dla nas wszystkich największe wyzwanie. Musimy szukać nowych możliwości docierania do wiernych

 

„Kościół naszym domem”?

– Właśnie tak! Być może takie hasła duszpasterskie wydają nam się trochę puste i suche, ale potem nagle to się rzeczywiście pięknie otwiera w praktyce. Ja nie twierdzę, że nasza recepta jest idealna, bo każda parafia może przecież szukać własnej drogi współpracy ze świeckimi i własnych sposobów budowania wspólnoty. Ważne, że wszyscy stoimy na fundamencie tej samej Ewangelii i każdy może znaleźć swój sposób jej głoszenia.

Ksiądz także dba o różnorodność.

– Owszem, myślę, że każdy ma u nas szanse znalezienia takiej formy duchowości, czy parafialnej aktywności, która mu najbardziej odpowiada. W parafii działa ponad
20 rozmaitych grup duszpasterskich. Ale prawdziwym centrum i spoiwem naszej wspólnoty parafialnej jest kaplica Wieczystej Adoracji. I może od tego trzeba było w ogóle zacząć całą naszą rozmowę. Bo jeśli dzisiaj możemy mówić o tym, że udało nam się otworzyć szkołę i zgromadzić w niej tyle dzieci, to pewnie dlatego, że u początku tych działań leżało powstanie kaplicy. A jeśli policzymy, że codziennie wchodzi do niej od 200 do 300 osób, to miesięcznie modli się w niej prawie 10 tys. ludzi. I to jest naprawdę potęga. Podobną „bombą” jest modlitwa Wspólnoty Żywego Różańca czy dzieło Duchowej Adopcji. Ja głęboko wierzę, że takie rzeczy muszą potem wrócić w postaci jakiejś szczególnej łaski Bożej na inne działania.

Przy kaplicy działa także szczególna grupa, nazywana Strażnikami Eucharystii, do której należą wyłącznie panowie – od nauczycieli i rolników, po dyrektorów, prezesów i biznesmenów. Każdy z nich pełni w ciągu tygodnia godzinny dyżur w kaplicy. Strażnicy są w pewien sposób wyróżnieni: mogą wchodzić „za kratę”, a więc tam, gdzie nikt inny nie ma już dostępu. Ten widok naprawdę robi wrażenie: dojrzali mężczyźni na kolanach, pogrążeni w modlitwie. To bardzo mocne świadectwo.

Jak wielką autonomią cieszą się świeccy w Księdza parafii?

– To oczywiście zależy od specyfiki konkretnej grupy. Niektóre z nich praktycznie od samego początku do końca są dziełem osób świeckich. Taka jest choćby wspólnota „Wiara i Światło”, która zajmuje się opieką nad osobami niepełnosprawnymi. Dzięki jej działalności wielu ludzi po raz pierwszy od wielu lat mogło wyjść ze swoich domów, włączyć się w życie naszej parafii, wyjechać na wakacje. A najbardziej budujące jest to, że wszystkim tym dowodzą tak naprawdę młodzi ludzie. Podobnie samodzielnie funkcjonuje nasza parafialna Caritas. Ja właściwie dostaję tylko bieżącą informację o tym, co się dzieje. To wystarczy – staram się raczej nie przeszkadzać ludziom, którzy znają się na tym wszystkim o wiele lepiej ode mnie.

I naprawdę nie jest Księdzu ciężko oddawać stery w świeckie ręce?

– Myślę, że im człowiek jest starszy, tym łatwiej to robić. Pamiętam, że kiedy 13 lat temu organizowaliśmy pierwszy festyn parafialny, musiałem przez kilka miesięcy intensywnie pracować, aby mógł się on odbyć. Dziś wszystko jest tak zorganizowane, że ja praktycznie nie mam tam co robić. I może faktycznie na początku czułem się z tym trochę nieswojo, ale to poniekąd naturalna kolej rzeczy. Wiele naszych parafialnych dzieł żyje już swoim własnym życiem i są dziś ludzie, którzy sobie z tym doskonale radzą. Tak było choćby z naszymi parafialnymi pączkami.

A tak, podobno od nich się wszystko zaczęło.

– (śmiech) Można chyba tak powiedzieć. Na początku smażyłem je sam, niekiedy z wikariuszami, według starej, przedwojennej receptury, często w nocy z soboty na niedzielę. A potem całą niedzielę chodziliśmy po kościele, roznosząc ten zapach. Dzisiaj wypiekiem pączków zajmuje się już nasza kuchnia, zaopatrując w nie całą parafię i okolice.

Idzie nowe?

– O tak, parafie nam się coraz bardziej zmieniają. Widzę to choćby po tym, że – idąc za myślą Pawła VI – coraz bardziej potrzebni są nam nie Nauczyciele, a Świadkowie. Jakiś czas temu uczestniczyłem na przykład w rekolekcjach parafialnych, które głosiła osoba świecka, a w pierwszej ławce słuchało jej siedmiu kapłanów. I to też pewnie jest jakiś znak nowych czasów…    

Ks. kanonik Ryszard Adamczak – od lutego 1999 r. proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Jezusa w Śremie. Od kilkunastu lat uznawana jest ona za jedną z najdynamiczniej działających parafii w Polsce. Prowadzi przedszkole, szkołę podstawową, szkołę muzyczną i gimnazjum. Przy parafii działa także centrum parafialne z Aulą Jana Pawła II, Sceną Pod Aniołem, kawiarenką, świetlicą socjoterapeutyczną i internetową telewizją parafialną. Do parafii należy również ośrodek wypoczynkowo-rekolekcyjny Serdeczna Osada, położony 10 km od Śremu. W parafii odbywają się regularne koncerty i imprezy kulturalne, m.in. Śremskie  Forum Edukacyjne, festyn parafialny, Kiermasz św. Mikołaja, dożynkowe Święto Dziękczynienia, Żywe Betlejem i spotkania z cyklu Verbum Domini.

 

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama