Wartości i normy w życiu Polaków.

Zeszyty Karmelitańskie 3/2012

Niektórzy ludzie nie chcą żyć dla innych, dla spraw publicznych, dla pieniędzy, preferując życie samotnicze, w izolacji, bez większego zainteresowania światem zewnętrznym. Inni – wprost przeciwnie: interesuje ich praca, polityka, relacje społeczne.

 

Dla kogo, dla czego nie chcemy lub chcemy żyć

Pytanie – dla czego, dla kogo ludzie nie chcą żyć, może znaleźć różne odpowiedzi. Zawsze jednak trzeba  je relatywizować do cech  charakteryzujących osoby, których preferencje życiowe chcemy ocenić: wiek, poziom wykształcenia, płeć, miejsce zamieszkania, dochód, czy kultura, z której się wywodzą.  Niektórzy ludzie nie chcą żyć dla innych, dla spraw publicznych, dla pieniędzy, preferując życie samotnicze, w izolacji, bez większego zainteresowania światem zewnętrznym. Inni – wprost przeciwnie: interesuje ich praca, polityka, relacje społeczne. Aby w sposób bardziej uargumentowany, bez przypuszczeń, odpowiedzieć na postawione pytanie, odwołajmy się do badań na wartościami, normami,  celami i dążeniami najbliższej nam grupy, czyli Polaków, przeprowadzonymi przez Centrum Badania Opinii Społecznej. Będzie to najbardziej miarodajny wgląd w to,„co nam w duszy gra”.Będzie to jednocześnie próba zestawienia naszego obrazu społecznego z roku 2005  (raport z badań  pt. Wartości i normy w życiu Polaków)  i 2010 (raport z badań pt. Cele i dążenia życiowe Polaków) , która może ujawnić ewolucję naszych poglądów.

Zacznijmy od charakterystyki wartości i norm regulujących nasze życie. Zdaje się, że zapominamy o ich znaczeniu, a samo użycie słowa „wartość” kwalifikuje automatycznie osobę do pewnego kręgu nie tylko społecznego, ale i politycznego. Nawet nauki społeczne unikają tej problematyki, a uczeni sądzą, że podjęcie jej określa ich jako osoby nieobiektywne i nadto określone ideologicznie. A przecież wartości pełnią niezbywalną rolę w życiu człowieka, określając – według wybitnego socjologa T. Parsonsa – to, co godne pożądania.  Szerokie rozumienie wartości można rozwinąć, opisując ich funkcje. Wartości odgrywają rolę kryterium wyboru dążeń ogólnospołecznych,  określają więc ideał życia zbiorowego: czy budujemy społeczeństwo obywatelskie ludzi zaangażowanych w kształt naszej małej lub wielkiej ojczyzny, czy dbamy o poziom edukacji i kultury, w nich upatrując szansę na lepsze życie,  czy też interesują nas wyłącznie dobra konsumpcyjne i spędzanie wolnego czasu na grillowaniu i oglądaniu seriali typu „Świat według Kiepskich”, de facto lansujących pewien styl życia. Wartości funkcjonują też jako standard integracji jednostki ze społeczeństwem, dążenie do uspołecznienia się np. przez współdziałanie z innymi, czy rozwój własnej opiekuńczości. Funkcjonują też one jako kryterium wyboru indywidualnej drogi życiowej, jak też różnicują sferę ludzkiej osobowości, czyniąc nas jednostkami odmiennymi ze względu na sferę preferencji.

Podobnie ważną rolę w regulacji życia społeczeństw i jednostek odgrywają normy. Są one przepisami mówiącymi, jak człowiek należący do pewnej społeczności, grupy lub kultury powinien zachować się, czy myśleć. Nie należy się więc spóźniać na spotkanie poza zakresem normy  (np. w środowisku akademickim istnieje tzw. kwadrans akademicki), w Polsce wypada całować kobiety w dłoń, a na uroczyste okazje zakładać elegancki, oficjalny strój. Przestrzeganie norm pozwala grupie osiągać cele, jak też  przyczynia się do trwania grupy. Grupa, której członkowie rozumieją konieczność podporządkowania się normom (chodzenie do pracy, kooperacja z innymi), ma szansę na to, aby dokonać wspólnie coś ważnego. Grupa, której uczestnicy nie przestrzegają żadnych norm, ani tych formalnych, ustalonych przez instytucje zewnętrzne, ani „oddolnych”, nie ma racji bytu.

Co w roku 2005 cenili, a co odrzucali  Polacy? Jakich norm grupowych przestrzegali, a jakie uważali za bezzasadne? To pierwsza próba odpowiedzi na problem: „Dlaczego/zmiana, która zmienia sens: dla czego = po co!!! Polacy nie chcą żyć”. Trzeba pamiętać o tym, że sfera aksjologiczna i normatywna podlega zmianom zależnym od okoliczności zewnętrznych. Dla naszego myślenia, sposobu oceniania i zachowania się, szczególnie ważna okazała się transformacja ustrojowa, która w znaczącym stopniu wpłynęła na moralność. Indywidualizm i związana z nim wartość wolności i hedonizmu przyczyniły się do relatywizmu w sferze norm i wartości. Postępujący proces sekularyzacji sprawia, że choć 95%  badanych to zdeklarowani katolicy, niemal wszyscy uważający się za wierzących, to powszechne wśród nich staje się przeświadczenie o względności zasad moralnych i ich subiektywnym charakterze.  To, co wcześniej stanowiło trwałą i niekwestionowaną podstawę funkcjonowania ludzi i większości państw, wartości i normy będące elementem prawa naturalnego, traci powoli swój charakter powszechnego radaru wyznaczającego trajektorię naszego życia.

Jak wspomniano wcześniej, zdecydowana większość badanych wskazuje na swoją afiliację do kościoła katolickiego. Co więcej,  60% Polaków uczestniczy  w praktykach religijnych przynajmniej raz w tygodniu. Jedynie 7% respondentów przyznaje się do stałej absencji w tego typu praktykach. Niemal wszyscy badani (94%) deklarują, że w swoim życiu starają się kierować zasadami zawartymi w dekalogu, a jedynie 3% ankietowanych nie znajduje jego zastosowania w życiu. O indywidualistycznym nastawieniu badanych, które zwiastuje szczególny sposób pojmowania wartości i norm religijnych, świadczy wynik, iż w najwyższym stopniu wpływ na ukształtowanie światopoglądu miały własne przemyślenia, a potem dopiero papież Jan Paweł II, rodzice i zasady religijne. Mniejszy lub znikomy wpływ wywarły natomiast osoby – potencjalne autorytety: nauczyciele, dziadkowie, księża, pisarze, koledzy, wybitne postacie historyczne, a nawet wszechwładne, jak się wydaje, media.

Opieranie się na deklaracjach przywiązania do Kościoła katolickiego i kierowania się w życiu dekalogiem jest zawodne. Gdyby na nich poprzestać, obraz Polaków i Polski byłby bardzo pozytywny. Niestety, obserwacje naszych realnych zachowań i także wyniki badań świadczą o zasadniczym  pęknięciu między tym, co mówimy a co rzeczywiście robimy. Niepokojące jest już odkrycie, że większość z nas (53%) relatywizuje normy moralne, sądząc, że nie ma jasnych i absolutnych zasad określających, co jest dobre, a co złe, a dobro i zło zależy w dużej mierze od okoliczności. Pocieszające jest to, że przekonanie o istnieniu obiektywnych zasad dobra i zła oraz ich uniwersalnym zastosowaniu w roku 2005 wyrażały przede wszystkim osoby z wyższym wykształceniem oraz mieszkańcy największych miast. Może więc obecne  nieetyczne, obrazoburcze  zachowania tzw. młodych, wykształconych, z wielkich miast jest nadinterpretacją zachowań grupy osób lansowanych przez media, a w istocie tylko hałaśliwych, aczkolwiek nielicznych.  Nie jest natomiast zaskoczeniem, że potrzebę posiadania  wyraźnych i bezwzględnych zasad moralnych wykazywały  osoby bardziej religijne, u których nie obserwuje się dużej przepaści miedzy deklaracjami i rzeczywistymi postawami oraz zachowaniami.

Jak więc realnie prezentuje się etyczna ocena różnych zachowań człowieka? Badani Polacy bezwzględnie potępiają wykorzystywanie pracowników przez pracodawców oraz korupcję. Zdecydowana większość uznała za złe, a ponad połowa potępiła takie zachowania, jak: bicie dzieci, wykorzystywanie służbowego stanowiska dla osobistych korzyści oraz zdradę małżeńską. Z dezaprobatą, choć już nie tak silną,  spotyka się też zaniedbywanie obowiązków w pracy, przerywanie ciąży, oszustwa podatkowe, homoseksualizm oraz przekraczanie dozwolonej prędkości w ruchu drogowym. Tolerowane w wysokim stopniu (poniżej 40% odrzucenia) są natomiast takie przykładowe zachowania, jak: eutanazja, rozwód, ściąganie na egzaminach, życie w związku bez ślubu, uprawianie seksu  przed zawarciem małżeństwa oraz stosowanie środków antykoncepcyjnych (w dwóch ostatnich przypadkach tylko 15% osób uważa te zachowania za zawsze złe i nie podlegające usprawiedliwieniu). Wyniki te pokazują, że ludzie nie do końca chcą żyć wedle przykazań, co objawia się w szczególności w kwestiach seksualnych – tu Polacy nie chcą być nadto skromni i wstrzemięźliwi.

Jak prezentował się w roku 2005 system wartości Polaków? Dla czego chcieli żyć, a jakie sprawy wydawały się im nieobojętne lub nieważne? W najwyższej cenie było wówczas: dobre zdrowie, szczęście rodzinne, uczciwe życie, szacunek u innych osób, spokój, pomyślność ojczyzny, wykształcenie, praca zawodowa, a także wolność głoszenia własnych poglądów. Dla mniej niż połowy badanych Polaków  dużą wartość stanowiły: wiara religijna, grono przyjaciół, możliwość udziału w demokratycznym życiu społeczno–politycznym, kontakt z kulturą, dobrobyt, bogactwo, życie pełne przygód i wrażeń oraz sukces i sława. Na pytanie, jakie cechy cenią respondenci w życiu codziennym, najczęściej  udzielanymi  odpowiedziami  były: miłość rodzinna (39%), uczciwość (24%),  a dalej pracowitość  oraz szacunek dla drugiego człowieka (po 10%).  Zdecydowanie mniejszą rolę odgrywała religijność (5%), a jeszcze mniejsze znaczenie uzyskała wierność partnerowi, patriotyzm, prawdomówność, przestrzeganie prawa, tolerancja, korzystanie z życia (rozrywki), spryt  oraz przebojowość  - w ostatnim przypadku zero wskazań.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...