Poszukiwacze Chrystusa

Rycerz Niepokalanej 12/2012

O duszpasterstwie osób żyjących w związkach niesakramentalnych oraz duszpasterstwie osób opuszczonych przez współmałżonka opowiada ks. Jan Abrahamowicz.

 

Przemysław Radzyński: Czym są związki niesakramentalne?

ks. Jan Abrahamowicz:
Związek niesakramentalny to związek kobiety i mężczyzny, w którym przynajmniej jedna z osób zawarła sakramentalne małżeństwo, potem cywilnie rozwiodła się i weszła w ponowny związek. Są wprawdzie osoby, które mieszkają razem i żyją ze sobą na wzór małżeński bez żadnych umocowań prawnych – tak cywilnych, jak kościelnych, ale takich par nie nazywa się związkami niesakramentalnymi, tylko wolnymi związkami.

Bardzo klarownie wyjaśnia to Ojciec Święty Jan Paweł II w Adhortacji apostolskiej o rodzinie Familiaris consortio, gdzie – począwszy od 79 punktu – znajdują opis sytuacje nieprawidłowe dla małżeństwa, a wśród nich powtórne związki małżeńskie bez sakramentu, czyli niesakramentalne.

PR: Duszpasterstwo, którym ksiądz kieruje, skupia rozwiedzionych, którzy weszli w no-we związki?

JA:
Zasadniczo są to osoby, których sakramentalne małżeństwo z różnych przyczyn rozpadło się. Mają za sobą traumę rozwodu, nadto nie sprostali wymogowi samotności. W trudnej dla siebie chwili spotkali kogoś, kto okazał się im życiowo pomocny. Zatem związali się razem na dalszą część życia, nie bacząc na konsekwencje takiej decyzji.

PR: W przypadku rozwodników można by ich chyba podzielić na tych, którzy zostali opuszczeni przez współmałżonków i na inicjatorów zerwania więzi małżeńskich?

JA:
Trafna ocena jest tu bardzo trudna. Subiektywizm, odczucie porażki i krzywdy potrafi nawet przesłonić prawdę. Rzeczywiście – jak zauważa Jan Paweł II we wspomnianej adhortacji – istnieje "różnica pomiędzy tymi, którzy próbowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo". Kiedy zaczynaliśmy się spotykać, uważałem, że istnieje jakiś szablon dla tego problemu. Tymczasem spotkania i rozmowy indywidualne pokazały, że każda droga jest nieco inna. Owszem doświadczenie pozostało wspólne: dramat nieudanego małżeństwa i przeświadczenie, że wchodząc w ponowny związek, pozostawili Boga gdzieś na boku, a teraz za Nim tęsknią. Mają z przeszłości doświadczenie wiary, a dziś nie mogą przyjmować Eucharystii i sakramentu pokuty.

PR: Czemu służy taki rodzaj duszpasterstwa?

JA:
Człowiekowi, który się zagubił, trzeba próbować pomóc odnaleźć drogę. Tak czynił Chrystus, tak próbuje czynić dziś Jego Kościół. "Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają... Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzeszników" – podkreśla Jezus. Mamy świadomość, że to Pan Bóg daje nam dar czasu. Dlatego częstą modlitwą jest prośba o to, by go wystarczyło na pełne nawrócenie. Zakłada ono powrót do pierwotnej wierności. Jeśli nie można wrócić do sakramentalnego współmałżonka, pozostaje życie w czystości, jak brat z siostrą. Nie jest to łatwe, ale są takie pary w naszym duszpasterstwie (blisko 20 osób korzysta z sakramentów). 5 pierwszych lat duszpasterstwa wydawało się w tym temacie zupełnie bezowocne. Trwaliśmy jednak razem. Okazało się potem, że był potrzebny czas, aby dojrzeć do takiej decyzji. Pan Bóg daje różne znaki. Odchodzili od nas ludzie stosunkowo młodzi: 40-, 50-letni. Nowotwór rozwinął się gwałtownie i człowiek w oczach gasł. Świadomość, że Pan Bóg może nas w każdej chwili powołać do siebie, jest nieustannym wezwaniem do czuwania.

PR: Czy czas, kiedy małżonkowie muszą pozostawać w czystości, żeby móc wrócić do życia sakramentalnego, jest określony jakimiś przepisami kościelnymi?

JA:
Sprawa ta nie jest kwestią przepisów kościelnych, ale określa ją praktyka duszpasterska. W archidiecezji krakowskiej zakładamy przynajmniej rok abstynencji seksualnej w związku, aby potwierdzić w czasie, że jest to decyzja, której można sprostać.

PR: A warunek uniknięcia publicznego zgorszenia? Przecież istnieje niebezpieczeństwo, że otoczenie, widząc ich przystępujących do Komunii świętej, mogło by mieć wątpliwości co do nauczania Kościoła na temat nierozerwalności małżeństwa.

JA:
W uzasadnionym przypadku zaleca się przyjmowanie sakramentów poza swoją parafią, gdzie są anonimowi. W dużym mieście nie ma z tym problemu. Trudniej na wsi.

PR: Do duszpasterstwa należą osoby, które mają wątpliwości co do ważności swoich pierwszych małżeństw?

JA:
Także i tacy. Uczestniczyłem w trzech ślubach sakramentalnych, które stały się możliwe na skutek orzeczenia sądu biskupiego o nieważności wcześniej zawieranego związku. Wprawdzie to nie są liczne przypadki, ale jeśli ktoś ma uzasadnione wątpliwości, czy któryś z istotnych elementów małżeństwa nie został pominięty, trzeba prosić o rozstrzygnięcie właściwy sąd kościelny.

PR: Zdarzają się takie sytuacje, że małżonkowie wracają do swoich sakramentalnych związków?

JA:
Często zranienia są tak bolesne, że nie podejmuje się decyzji o powrocie do męża czy żony z pierwszego związku. Były próby powrotu, ale nieudane. Istnieje natomiast w wielu przypadkach chrześcijańska troska o sakramentalnego współmałżonka. Ktoś jest ciężko chory, potrzebuje specjalistycznych i drogich leków, a jego sakramentalna żona odwiedza go i wspomaga finansowo.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...