Poprawna politycznie jednogłośność

Niedziela 51/2012 Niedziela 51/2012

O źródłach języka nienawiści, polityce miłości, propagandowych manipulacjach, niszczeniu wartości i zakamuflowanym totalitaryzmie z Janem Dziedziczakiem rozmawia Wiesława Lewandowska

 

– Bo media niezmiennie mówią o jątrzącej roli PiS-u. Wciąż niesłusznie?

– Niesprawiedliwie i nieuczciwie! Czasem, gdy gdzieś jednak przebije się stwierdzenie, że „PO zrobiła ogromny błąd”, to zaraz następuje porównywanie z tym „naprawdę okropnym PiS-em”, który „też robił takie błędy”. Ciągle jesteśmy utrzymywani w przekonaniu, że źródłem wszelkiego zła jest PiS i Jarosław Kaczyński osobiście.

– I mówi się wprost, że z tego właśnie źródła bierze się ten dzisiejszy język nienawiści i budzą się nacjonalistyczne demony. Po propagandzie metodą szyderstwa mamy znów propagandę metodą strachu. Kto jest jej głównym kreatorem: politycy czy media?

– Mam wrażenie, że obecnie rządząca partia nie jest tu kreatorem żadnych idei. Jako bezideowy byt polityczny, PO tak naprawdę korzysta ze wskazówek zaprzyjaźnionych mediów, które dyktują jej tzw. wizerunek. Moim zdaniem, PO realizuje dziś wiele pomysłów wielkiej lewicowej gazety i jej ideowych wasali. To te ośrodki opiniotwórcze zapełniają dziś pustkę ideową partii rządzącej.

– Twierdzi Pan, że politycy partii rządzącej dali się sterroryzować mediom, które są już pierwszą, a nie czwartą władzą?

– Tak. A to dlatego, że partia rządząca panicznie boi się reakcji środowisk lewicowo-liberalnych, które panują niepodzielnie w polskich mediach tzw. głównego nurtu. Jest ich zakładnikiem, zwłaszcza że nie ma żadnych poważnych dokonań i proponuje mediom tematy zastępcze, proste chwyty z zakresu inżynierii społecznej. Niektóre media, na polityczne zamówienie liberałów, straszą PiS-em (który oddał władzę ponad 5 lat temu!), bez przerwy mówią o wojnie polsko-polskiej. Wyśmiewają tradycyjne wartości i, nie przebierając w epitetach, dyskredytują wszystkich, którzy starają się ich bronić (np. media katolickie). W istocie to media głównego nurtu z premedytacją podsycają wojnę polsko-

-polską i język nienawiści. Tak, mamy w Polsce swoisty terroryzm medialny. Panuje poprawna jednogłośność.

– Trudno się dziwić, skoro 90 proc. polskich dziennikarzy popiera PO, a większość z nich nie ukrywa nienawiści do PiS-u. Można mówić o patologii tego środowiska?

– Raczej o zniewoleniu i bezmyślności. W wielu redakcjach zanika refleksja, nie mówiąc już o poczuciu misji i służbie prawdzie. Ciekawe jest też to, że o ile na zachodzie Europy czy w Stanach Zjednoczonych politycy i dziennikarze są dokładnie tak samo nielubiani, to w Polsce wytworzono system, w którym nie lubi się tylko polityków (do czego zachęcają dziennikarze i ludzie kultury), a dziennikarze są wręcz gwiazdami i wyroczniami. To wielka zagadka! Bo przecież także u nas są to bardzo podobne, przenikające się nawzajem środowiska.

– I mamy także tzw. demokrację medialną?

– Trzeba by mówić raczej o medialnej dyktaturze. Są na to dowody. Oto Telewizja Trwam, która jest przecież ważna dla wielu milionów obywateli, nie dostaje choćby jednego (na prawie 20) miejsca na platformie cyfrowej – podczas gdy przyznaje się je szczodrze innym, zapewne bardziej poprawnym politycznie stacjom – bo mówi innym głosem i proponuje inne myślenie. A ostatnio zniszczono już także bardzo popularny, lecz nie prorządowy tygodnik „Uważam Rze”... Bo w polskich mediach trzeba mówić jednym, jedynie słusznym, liberalno-lewicowym głosem. Podobno głosem miłości i pojednania, a w istocie głosem pogardy dla inaczej myślących.

– Dlatego po konserwatywnej stronie pojawiają się tak radykalne wypowiedzi, jak ta reżysera Grzegorza Brauna o konieczności rozstrzelania niektórych dziennikarzy?

– Oczywiście, nie przyłączam się do tego rodzaju osądów. Trudno te słowa obronić i jest mi przykro, bo cenię pana Grzegorz Brauna jako bardzo utalentowanego reżysera. Ta wypowiedź, rozdęta przez media i powtarzana bez umiaru, posłużyła dobrze nasilonej obecnie propagandzie straszenia „skrajną prawicą”, w sposób manipulatorski wiązaną z PiS-em, choć przecież politycy PiS-u w ten sposób się nie wypowiadają... Natomiast podobnie „śmiercionośnie” wypowiadali się niektórzy politycy związani z PO: Palikot mówiący o zabiciu i wypatroszeniu Jarosława Kaczyńskiego, Radosław Sikorski mówiący o dorzynaniu watahy czy Bronisław Komorowski, który rozbawiony zapewniał, że z małej odległości to nawet ślepy snajper by trafił w samochód prezydenta Kaczyńskiego. Niestety, moim zdaniem, po tego typu wypowiedziach doszło później do niebywałego wydarzenia – oto były kolega partyjny panów Tuska, Niesiołowskiego, Komorowskiego i Palikota zamordował w łódzkim biurze PiS-u niewinnego człowieka, a drugiego poważnie ranił, tylko dlatego, że osoby te związane były z PiS-em. Wykrzykiwał, że nienawidzi PiS-u, i chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego, tylko mu się nie udało. To są skutki prawdziwej mowy nienawiści!

– Czy zgadza się Pan z tytułem w „Uważam Rze”:  „Walka o Polskę rozgrywa się w mediach”? A może już przechodzi na ulice?

– Nie chciałbym być złym prorokiem, ale jeśli demokracja szwankuje, jeśli szwankują jej nieodzowne mechanizmy parlamentarne i medialne, to wcześniej czy później wszystko kończy się na ulicy... Mam jednak nadzieję, że tak się nie stanie...

– Pojawiają się całkiem poważne pomysły, aby inaczej myślących – zwłaszcza tzw. prawicowych ekstremistów – wysłać do szpitali psychiatrycznych, bo są niebezpieczni i mogą wyprowadzić niezadowolone tłumy na ulicę...

– To stara metoda, stosowana jeszcze w czasach Dzierżyńskiego, gdy przeciwników politycznych zamykano do zakładów psychiatrycznych. Dziwię się tym, którzy w wolnej Polsce używają takiej retoryki, języka zbrodniczego systemu bolszewickiego. Na pewno nie grozi nam dziś żaden prawicowy ekstremizm, a jeśli coś naprawdę nam grozi, to tylko to, przeciw czemu Polacy wychodzą dziś pokojowo na ulicę, a o czym mówił Ojciec Święty Jan Paweł II, że demokracja bez wartości przeistacza się w zakamuflowany totalitaryzm.

– Przeistacza się?

– Niestety, tak. I to właśnie przez tych, którzy tak przewrotnie straszą nas prawicowym ekstremizmem. To właśnie przez nich tworzone reformy edukacji czy choćby zmiany w mediach publicznych prowadzą prostą drogą do wychowania społeczeństwa bez wartości, totalnie politycznie jednomyślnego lub bezmyślnego. Społeczeństwa,

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama