Nad polską myślą polityczną wciąż unoszą się upiory Romantyzmu. Demony dawnych, XIX-wiecznych idei, które wylęgły się w mózgach niezrównoważonych poetów, ogłaszających Polskę „Chrystusem narodów”. Wciąż żywe jest przekonanie, że jeśli Polska cierpi, jeżeli dostaje od kogoś baty – to dzieje się wspaniale, bo dzięki temu reszta świata ma się znacznie lepiej.
A oni podziękowali nam dość osobliwie – pół roku później, gdy Wojsko Polskie cofało się przed ofensywą bolszewicką, armia łotewska wkroczyła do sześciu pogranicznych polskich gmin (razem 1.500 km²) i... przyłączyła je do Łotwy. Nie oddali nam ich nigdy, do dzisiaj.
Nie uwierzycie, ilu polskich autorów zachwyca się do dziś tamtymi wydarzeniami! Jak wzruszająco, w samych superlatywach opisują ówczesne polsko-łotewskie braterstwo broni!
Takiego, jak Putin
Wspominałem tu wyżej przywódcę Rosji, Władimira Putina, faceta mającego u nas wyjątkowo kiepską prasę. Coby nie mówić, geopolityka lokuje dzisiaj Polskę i Rosję w przeciwstawnych obozach, i to chyba prędko się nie zmieni. Ale nawet u wroga można podpatrzeć to i owo, z korzyścią dla siebie.
Otóż pamiętam, jak kiedyś pewien polski komentator wyraził się ze złością o Putinie – że ten, gdzie tylko pojedzie, to zawsze, za wszelką cenę stara się przepchnąć interes... swojego kraju. Ach, jakież to oburzające!
Rzeczywiście, przy wszystkich niewątpliwych wadach Władimira P., trzeba mu oddać jedno – priorytetem jest dla niego interes własnej ojczyzny. Nie – „zwycięstwo demokracji i wartości europejskich” w jakimś państwie bliższej czy dalszej zagranicy; tylko - interes rosyjski tamże. Dla niego taka postawa jest oczywista – jest Rosjaninem, więc ma obowiązki rosyjskie.
Naprawdę ciężko byłoby wyobrazić sobie Putina np. wtrącającego się w spór polityczny w kraju ościennym po to, żeby udzielić poparcia, obozowi wściekle antyrosyjskiemu, budującemu pomniki zbrodniarzom odpowiedzialnym za rzezie ludności rosyjskiej (jak to uczynili politycy polscy w kwestii Ukrainy).
Podobnie nieprawdopodobne byłoby wstrzymanie przez Putina ekshumacji polskich ofiar w Katyniu, gdyby otrzymał informację, że owa ekshumacja może potwierdzić winę niemiecką oraz fakt, że ofiar było kilkakrotnie mniej niż dotąd uważano (jak jednak postąpił pewien minister sprawiedliwości rządu RP w sprawie Jedwabnego).
Natomiast przywódcy Rzeczypospolitej przyzwyczaili nas do swojej troski o: „wolną Ukrainę”, „wolną Litwę”, „wolną Białoruś”, „wolną Czeczenię”, „wolny Tybet”, „wolny Irak”... Do swego niepokoju o „interesy europejskie”, o „tożsamość europejską”, o „nasz wspólny europejski dom”... I o tym podobne dyrdymały, które zaprzątają ich oświecone europejskie umysły.
A interes Polski?
A jakiż tam interes Polski zaśmieca głowy naszych przywódców? Toż tutejszej „klasie politycznej” chodzi tylko o to, żeby załapać się na jedną-dwie kadencje we władzach, a potem załatwić sobie wygodny stołek w Strasburgu albo Brukseli.
Kiedy więc taki Putin robi co może dla swej ojczyzny, nie oglądając się na to, co powiedzą o nim w Europarlamencie, to nadwiślańscy komentatorzy wytrzeszczają nań oczy – gdzie on się uchował, taki dziwoląg? No bo jakże tak można nie merdać ogonkiem przed Brukselą, tylko działać na rzecz własnego kraju?
„– Mój Boże! – pomyślałem wtedy. – Jak bardzo chciałbym usłyszeć takie zarzuty pod adresem polskiego prezydenta!”
Andrzej Solak - www.krzyzowiec.prv.pl
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
O św. Stanisławie Kostce rozmawiają jezuiccy nowicjusze z Gdyni: Marcin, Szymon, Jakub i Mateusz
O kryzysie Kościoła mówi się dziś bardzo wiele, choć nie jest to w jego historii sytuacja nowa.