„Tęczowa” szkoła

Wychowawca 5/2013 Wychowawca 5/2013

„W krótkim czasie zręczna i bystra kampania medialna może przemienić wspólnotę gejowską w matkę chrzestną cywilizacji zachodniej” – napisał swego czasu aktywista homoseksualny. A potem dodał, że aby się tak stało, trzeba dać dzieciom w szkole „odpowiednie” podręczniki.

 

„Przeciw wolności i demokracji. Strategia polityczna lobby LGTB w Polsce i na świecie: cele, narzędzia, konsekwencje” – to tytuł raportu przygotowanego przez Fundację Mamy i Taty, organizację broniącą tradycyjnej wizji małżeństwa i rodziny (dokument jest dostępny na stronie www.mamaitata.org.pl). Jego autorzy pokazują metody działania ruchu LGBT* na całym świecie (również w Polsce), a także wyjaśniają, dlaczego kreowany przez nich obraz świata, w którym homoseksualiści są dyskryminowani i ciemiężeni, jest zafałszowany. Choć raport opublikowano w listopadzie 2010 roku, nie stracił on na aktualności. Tym bardziej, że nie jest dokumentem, który powstał na podstawie badań socjologicznych; opisana w nim globalna strategia została stworzona przez samych działaczy LGBT (sic!) i opublikowana w roku 1987 w amerykańskim czasopiśmie gejowskim „Guide Magazine”. Jednym z autorów tekstu był genealog Marshall Kirk (1957–2005), który zamieszczony w „Guide Magazine” program opisał potem obszernie w swojej książce pt. „Po balu. Jak w latach 90. Ameryka pokona swój strach i nienawiść wobec gejów” (1989). Strategia ta jest konsekwentnie realizowana przez środowiska LGBT na całym świecie. Także w Polsce. O co w niej chodzi?

Małymi krokami

Marshall Kirk: „Chodzi o to, aby ułatwić im [ludziom, opinii publicznej – przyp. MGN] spoglądanie na homoseksualizm z obojętnością, a nie z żywym zaangażowaniem. Byłoby najlepiej, gdyby zwykli ludzie zauważali różnicę w preferencjach seksualnych w ten sam sposób, w jaki zauważają fakt, że można mieć różne ulubione smaki lodów albo dyscypliny sportu. Ona lubi truskawkowe, ja wolę waniliowe, on interesuje się baseballem, ja piłką nożną. Nie ma problemu”. I jeszcze jeden cytat z Kirka (za raportem Fundacji): „Darujcie sobie przekonywanie mas, że homoseksualizm to coś dobrego. Ale jeśli tylko potraficie sprawić, by pomyślały, że to coś innego i wzruszyły ramionami, to właściwie już wygraliście bitwę o prawa”.

Pierwszym krokiem do osiągnięcia tego celu, jest znieczulenie opinii publicznej. Trzeba wyciszyć emocje, zobojętnić, sprawić, by temat nie ekscytował. Na widok homoseksualistów mamy wzruszać ramionami, uważać ich za zwykłych, niczym nie wyróżniających się ludzi. By tak się stało, potrzebna jest głośna kampania społeczna oparta na konkretnych filarach. „O gejach często, głośno i wszędzie, gdzie się da” – czyli wykorzystywać każdą sytuację do tego, by opowiadać cokolwiek o homoseksualistach. Ale nie szokować, np. nie pokazywać czynności seksualnych, traktować je jak abstrakcję.

Następnie trzeba „wykorzystać film i telewizję, atakować Kościoły”. Wprowadzać homoseksualne wątki tu i ówdzie, głównie w telewizji, pod byle pretekstem np. zapraszać znanego geja do telewizji śniadaniowej na rozmowę zupełnie niezwiązaną z jego orientacją. Mamy też tu nieustanną walkę z Kościołem katolickim. Lobby homoseksualne podkopuje jego autorytet, wyciąga na wierzch bolesne, ale jednostkowe skandale i rozdmuchuje je do monstrualnych rozmiarów, przedstawia Kościół jako średniowieczny zaścianek, który nie nadąża za nowoczesną psychologią.

Kolejny etap strategii to wykreowanie homoseksualisty na „moralnie niewinną ofiarę, a nie agresywnego rywala”. Chodzi o to, by masy uwierzyły, że orientacja seksualna jest wrodzona, że geje i lesbijki nie mieli na nią wpływu, a skoro nie mieli wpływu, to nie można ich za to obwiniać.

Dalej mamy homoseksualistów jako „ofiary losu i społeczeństwa, niewinne historie”. Trzeba pokazywać pobitych w czasie Parad Równości gejów, zestawić ich z heteroseksualistami i powiedzieć: to mogło przydarzyć się i tobie. Takie historie sączone są nawet w prasie dla nastolatków, np. „Bravo” w 2011 roku pisało o homoseksualnym nastolatku z Buffalo, który popełnił samobójstwo, bo koledzy ze szkoły go nie akceptowali.

„Prawa człowieka przeciw wolności sumienia” – na kolejnym etapie pozyskiwania opinii publicznej trzeba dostarczyć heteroseksualistom powodów, dla których powinni bronić gejów i lesbijki. „Dlatego tak ważne stało się podczepienie sprawy homoseksualistów do powszechnie akceptowanych standardów prawa i sprawiedliwości (prawa człowieka)”.

Wreszcie, „piękni, zwyczajni, mądrzy geje i gwiazdy show biznesu”. Na polskim przykładzie widać to bardzo dobrze. Oto mamy niezliczonych „dobrych gejów”, którzy grają świetlane postaci w serialach oglądanych przez całe familie (np. „Barwy szczęścia”, „Na dobre i na złe”, „Klan”). W mediach pojawiają się też celebryci, którzy sami gejami nie są, ale popierają ich postulaty. Przypomina się o wybitnych postaciach o orientacji homoseksualnej: Sokrates, Szekspir, Aleksander Wielki, Michał Anioł, Walt Whitman, Safona. Marshall Kirk pisze o nich: „(…) lista jest stara, ale wciąż szokuje heteroseksualną Amerykę. W krótkim czasie zręczna i bystra kampania medialna może przemienić wspólnotę gejowską w matkę chrzestną cywilizacji zachodniej”. Na samym końcu, kiedy „gejowskie tematy” spowszednieją, trzeba zdaniem Kirka „zmieszać z błotem, wzbudzić poczucie winy i wstyd”. Czyli z krytyków homoseksualizmu zrobić odrażających homofobów.

 

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama