Kościelny savoir-vivre

W naszym mieście obowiązuje już zakaz palenia na przystankach autobusowych. Wkrótce dopiszemy do uchwały cmentarze. Czasami jest to potrzebne, by przypominać o kulturze. Złamanie przepisów miałoby kosztować nawet 500 zł. Niedziela, 13 stycznia 2008



Dziecko w kościele


Nie tylko telefony komórkowe przeszkadzają w czasie niedzielnej Mszy św. Do jednej z diecezjalnych poradni rodzinnych przyszedł kiedyś list od Marioli. „Chcemy nasze dziecko wychować w wierze. Niestety, dwuletnia Ania nie potrafi spokojnie usiedzieć w ławce. Biega, czasami głośno mówi i nie zwraca uwagi na nasze prośby”. Tego typu sytuacje często można spotkać w naszych kościołach. Małe dziecko biega wśród modlących się, stając się obiektem zainteresowania obecnych na Liturgii. Zadowolona mama czy tata nie reagują, dumni, że wszyscy patrzą na ich pociechę. W tym momencie kazanie czy inne części Mszy św. odchodzą na dalszy plan, bo dzieje się „coś ciekawszego”.


Ubierz się odpowiednio


Do dobrego „kościelnego” wychowania należy też odpowiedni ubiór na Mszy św. Oczywiście, jest to temat bardziej na miesiące letnie niż zimowe, kiedy i tak ubieramy się raczej solidnie, idąc do naszych, często nieogrzanych kościołów. Ale już teraz warto zapamiętać: skoro do teatru czy filharmonii ubieramy się odpowiednio z szacunku dla artystów, innych widzów czy samej sztuki, to tym bardziej wypada ubrać się odświętnie do kościoła. Z szacunku dla Pana Jezusa.

Obrazek z wakacji: Kołobrzeg, piękna katedra. Do wnętrza wchodzą turyści. W przedsionku młody człowiek w sutannie, prawdopodobnie kleryk. Oprowadza grupy. Wchodzi kobieta w średnim wieku. – W takim stroju, bardzo przypominającym plażowy, nie może pani wejść do kościoła – kulturalnie tłumaczy kleryk. Wywiązuje się dyskusja, później kłótnia. Wychodząc, usłyszałem jeszcze, jak ta pani niemal krzyczała: – Z czymś takim jeszcze się nie spotkałam!

Kilka miesięcy temu zadzwonił do mnie jeden z dziennikarzy, prosząc o komentarz. Przez godzinę stał bowiem przy wejściu do Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze, przyglądając się postawom ludzi. Napisy i piktogramy (czyli specjalne obrazki) informują, że nie można w świętym miejscu pewnych rzeczy robić, także wchodzić w nieodpowiednim stroju. I przez ten czas widział przynajmniej kilka osób, które jakby nie zauważały tej prośby: m.in. pani z olbrzymim dekoltem, panowie w czymś w rodzaju podkoszulka.


Wierni z gumą do żucia


Zupełnie nowym obyczajem, który niekiedy wraz z wiernymi wchodzi do świątyń, jest żucie gumy. Nie jest to – jakby na pozór mogło się wydawać – jedynie domena nieświadomych dzieci lub młodzieży. Gumę w świątyni przeżuwają jednak w najlepsze również mężczyźni w tzw. sile wieku. „Przeżuwacz kościelny” to zazwyczaj przedstawiciel klasy średniej, mężczyzna ok. 40-50 lat, wyglądający na handlarza i bywalca taniej klasy lokali gastronomicznych. Do kościoła trafia od przypadku do przypadku, na zbiorowe Msze św. rodzinne typu chrzest, ślub lub pogrzeb. Zazwyczaj wie, jak należy się w nim zachować, z jakimś dziwnym upodobaniem uważa jednak, że on może trochę inaczej. Jest w tej postawie być może chęć pokazania pewnej wyższości nad „klepiącymi pobożnie zdrowaśki”.


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama