Weźcie malucha z Domu Dziecka

Pomyślcie o dziecku z domu dziecka – apeluje do wiernych metropolita łódzki abp Władysław Ziółek. Jak przypomina w liście, w sierocińcach czekają na rodziców setki dzieci. Przyjęcie dziecka to dobre postanowienie na Wielki Post – podkreśla Ksiądz Arcybiskup Niedziela, 29 marca 2009



Dom dziecka to ostatnie miejsce, gdzie maluch powinien przebywać – podkreśla pracownik jednego z ośrodków adopcyjnych. – Nawet gdyby pracowali tam święci ludzie, zawsze będzie tylko pan, pani, ciocia, wujek. Nie będzie taty i mamy. Oczekiwanie na adopcję albo usamodzielnienie dziecka powinno odbywać się w rodzinie zastępczej lub w rodzinnym domu dziecka, a nie w wielkim, tradycyjnym sierocińcu – mówi.

Kto był w nim choć raz i posłuchał dzieci, długo tego nie zapomni. Duża część z ich wychowanków szybko wraca pod opiekę państwa: do więzień, schronisk dla bezdomnych, na dworce, po zasiłki. W interesie wszystkich jest to, żeby dzieci dorastały w rodzinie: własnej lub zastępczej, a choćby w rodzinnym domu dziecka.

– Opieka zastępcza i domy dziecka, nazywane trafnie bidulami, to dwa różne światy – mówi pracownik ośrodka adopcyjnego. W Polsce jest prawie 420 „tradycyjnych” domów, gdzie żyje niemal 25 tys. dzieci i tylko np. ponad 270 rodzinnych domów dziecka, w których przebywa ok. 2 300 dzieci. W placówkach rodzinnych przebywa jeden z kilkunastu wychowanków domów dziecka, tymczasem proporcje powinny być odwrotne.

Rodzeństwo po kilku latach pobytu w domu dziecka, które trafiło do jednego z rodzinnych domów na Mazowszu, trzeba było uczyć prawie wszystkiego, także tego, do czego służy wanna i sedes. – Nie znały nazw dni tygodnia, pytały właściwie tylko o godziny posiłków, poza tym jakby czas dla nich nie istniał – mówi małżeństwo prowadzące placówkę. – Trzeba było tłumaczyć, że potrawy mają nazwy, a zupa może być konkretną zupą.

Początkowo dla sześciorga maluchów, które trafiły do rodzinnego domu prowadzonego przez Katarzynę i Leszka Dobrzyńskich w Szczecinie, problemem były najprostsze codzienne czynności. Ale nic dziwnego. – Wszystkie są po dużych przejściach. Coś złego działo się w rodzinie, doszło do sytuacji odrzucenia – mówi Leszek Dobrzyński. Jedna z dziewczynek na początku lekceważyła ich, najpewniej koleżanki z sierocińca podsyciły jej strach przed zmianą sytuacji. Przyjechała do nich bardzo nieszczęśliwa, ale tu czekała ją niespodzianka. Była nią młoda Sunia, która z miejsca przylgnęła właśnie do niej.

Weźcie malucha

„Na początku Wielkiego Postu podejmujemy z reguły różnorakie postanowienia. W obecnym roku duszpasterskim dobrze byłoby rozważyć możliwość podjęcia konkretnych zadań wobec życia i nierozerwalnie związanej z nim miłości” – napisał Metropolita Łódzki. „Zaangażowanie w rodzicielstwo zastępcze jest nie tylko wspaniałym przykładem troski o życie, daje dzieciom miłość i dom, ale niesie ze sobą także wiele satysfakcji, a przede wszystkim zasługuje na szczególną łaskę Chrystusa, którego słowa właśnie wtedy stają się najbardziej aktualne: «Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili»”.



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama