Zawód: biblista

W zajmowaniu się Biblią można wyróżnić dwa poziomy. Pierwszym jest czytanie, rozumienie i objaśnianie Biblii, która odzwierciedla określone uwarunkowania historyczne, geograficzne, społeczne, obyczajowe i religijne. Drugi polega na odczytaniu jej przez biblistę jako człowieka osadzonego we współczesności i żyjącego wiarą Kościoła. eSPe 65/2003


OBJAŚNIAĆ SŁOWO BOGA

M.P.: Skoro Biblia jest tak bardzo zakorzeniona w konkretnym miejscu, konkretnym czasie, czy Ksiądz Profesor nie miał pokusy, żeby nie tylko przekładać Biblię, ale żeby napisać ją od nowa? Przesłanie objawienia napisać w realiach, w których żyjemy?

W.Ch.: Biblia to nie jest opowiadanie, które można po prostu dublować. Biblia to jest opowiadanie, które można i trzeba powtarzać oraz opowiadać na nasz własny sposób. Ale żeby to powtarzanie było owocne, potrzeba najpierw uszanować orędzie Biblii takim, jakim ono jest. Trzeba zastanowić się nad rodzajami i gatunkami literackimi, nad stylem, nad sposobem przedstawiania, nad stroną psychologiczną – a nawet psychoanalityczną – biblijnego orędzia. Trzeba to wszystko uwzględnić, żeby, pojmując je na swój własny sposób, owocnie przedstawiać je innym.
Rozmaite doświadczenia religijne, o których mowa na kartach Biblii, są powtarzalne, ale jest w Biblii coś, co jest absolutnie unikatowe: przymierze przeżywane przez Izrael i jednocześnie pokazywane od strony Boga, przymierze coraz wyraźniejsze, które zawiera elementy coraz bardziej mesjańskie; Przymierze urzeczywistnione we wcieleniu Jezusa Chrystusa, czyli wejściu Syna Bożego w ludzką historię, oraz w Jego śmierci i zmartwychwstaniu.

N.P.: Dlaczego Bóg nie sprawił, żeby Biblia była całkowicie jasna. Dlaczego uczniowie muszą w szkole zmagać z problemami, takimi jak ten: skąd się wzięły wnuki Adama i Ewy?

W.Ch.: Biblia odsłania nam przede wszystkim sposób działania Boga wobec człowieka, człowieka który potrzebuje wyzwolenia. Biblia pokazuje, że Bóg jest bardzo blisko każdego człowieka. Oczywiście, w związku z tym, o czym mówi Biblia, człowiek ma całą masę pytań. Chce znać sprawy, które są marginalne. Ale taki jest człowiek i trzeba to uszanować.

Mamy tu paradoks bardzo dosłownego odczytania Biblii, polegający na tym, że stawia się pytanie: skoro Adam i Ewa mieli trzech synów (Kain zabił Abla i wtedy Bóg dał im Seta) oraz jeszcze innych synów i córki, to ich dzieci pochodzą z kazirodczych związków braci z siostrami. Gdyby rzecz pojmować bardzo dosłownie... Oczywiście zawsze istnieje pokusa, aby opowiadania biblijne pojmować bardzo dosłownie. Tradycja dosłownego rozumienia jedenastu pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju jest bardzo długa.

Tam, gdzie natrafiamy na tego rodzaju próby odczytywania tekstu Biblii, to nie Pan Bóg sprawia nam trudność, tylko my sami ją sobie sprawiliśmy. Bo czytając Biblię, chcemy znać okoliczności, przyczyny według tego myślenia przyczynowo-skutkowgo. Stawiamy pytania lekceważące gatunek literacki biblijnych tekstów. Tymczasem w Biblii najważniejsze jest pytanie o znaczenie tych opowiadań – traktowanie ich jako swoistej przypowieści odsłaniającej dylematy człowieczego losu. Jeżeli tak to się traktuje, wówczas pytanie o pochodzenie wnuków Adama i Ewy przestaje mieć sens.

M.P.:Ksiądz Profesor jest bardzo mocno zaangażowany w dialog katolicko-judaistyczny. Czy Biblia łączy czy dzieli katolików i żydów?

W.Ch.: Sądzę, że powierzchownie patrząc – łączy. Wydaje się, że bierzemy do ręki Stary Testament i możemy go wspólnie czytać. Ale kiedy bierzemy do ręki egzemplarz Biblii, to zaczyna się dyskusja wokół tego, który to będzie? Czy będzie to Biblia hebrajska czy Stary Testament, który jest obszerniejszy niż Biblia hebrajska? Czy bierzemy w oryginale czy w przekładzie, a jeżeli w przekładzie, to w którym przekładzie? (Wiadomo, że przekłady chrześcijańskie są zorientowane chrystologicznie*). Dalej, jeżeli czytamy Biblię, to w jakiej tradycji ją czytamy i objaśniamy? Czy w chrześcijańskim czytaniu Biblii uwzględniamy tradycję żydowską oraz czy w żydowskim czytaniu Biblii postulujemy uwzględnienie tradycji chrześcijańskiej (ten postulat jest bardzo rzadko podejmowany). Wtedy szybko okazuje się, iż Biblia nas dzieli. I właśnie dlatego dialog stanowi zadanie, które mimo tych wszystkich trudności, powinno być realizowane. Przy wspólnym czytaniu i komentowaniu Biblii dochodzi do głosu to, jacy naprawdę jesteśmy. Wtedy może się okazać, że za fasadą rozmaitych błahych, czasami wręcz pustych słów, ukłonów i grzeczności nie kryje się nic głębszego. Z drugiej strony może się też okazać, że, czytając księgi święte, odstępujemy od wielowiekowych nawyków wzajemnego odcinania się od siebie, a nawet wrogości, i chcemy budować nową przyszłość, której fundament stanowi przeświadczenie, że jesteśmy dziećmi jednego Boga.

Rozmawiali: o. Mateusz Pindelski SP, Natalia Polak
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama