Liturgia jest "dziełem" nie tylko celebransa

Chwałą Boga jest przede wszystkim człowiek, w którym spełnia się Boży zamysł. Właściwie ukształtowana i przeżywana liturgia na tyle oddaje chwałę Bogu, na ile sprawia, że w człowieku otwiera się przestrzeń i dyspozycyjność pozwalająca na Boże działanie. Liturgia ma zatem charakter formacyjny... eSPe, 83/2008



eSPe: Jaką rolę w formacji duchowej pełni uczestnictwo w liturgii?

Ksiądz Biskup Zbigniew Kiernikowski: Liturgia stanowi swoistą miniaturę życia. Dokonuje się w niej bowiem to, co ma miejsce potem w codziennym życiu człowieka i wspólnoty. Oczywiście mam na myśli świadome i dojrzałe uczestnictwo w liturgii. Podobnie jak przed podjęciem budowy jakiegokolwiek gmachu trzeba najpierw poczynić konkretne plany i projekty, które im są dokładniejsze, tym lepiej pozwalają wykonać samą budowlę, tak przeżyta liturgia daje uczestniczącemu w niej określony plan życia. Jednocześnie kładzie fundament pod to wszystko, co spełnia się w jego życiu i jest źródłem mocy, by to mogło się realizować.

Liturgia jest także wyrazem chwały oddawanej Bogu przez człowieka. Jednak nie tylko poprzez kult zewnętrzny, złożony z gestów, znaków i słów. Chwałą Boga jest przede wszystkim człowiek, w którym spełnia się Boży zamysł. Właściwie ukształtowana i przeżywana liturgia na tyle oddaje chwałę Bogu, na ile sprawia, że w człowieku otwiera się przestrzeń i dyspozycyjność pozwalająca na Boże działanie. Liturgia ma zatem charakter formacyjny, ponieważ kształtuje człowieka w jego relacji do Boga i do bliźniego.

Często można usłyszeć zarzut, że w życiu wielu osób, nawet codziennie chodzących na mszę, nie widać przemiany. Co więc robić, żeby jak najpełniej czerpać z Eucharystii? Jak ten plan życia przeżywany w liturgii przełożyć na konkret życia?

Wydaje się, że problem tkwi zasadniczo w tym, że liturgię zbyt często traktuje się jako obrzęd do odprawienia. Wówczas niejako to JA jestem głównym podmiotem liturgii, to znaczy JA ją odprawiam dla Pana Boga. Za mało zaś we mnie odbiorcy Bożego działania, za mało słucham, za mało daję się kształtować. Jeśli nie pozwalam, żeby pod wpływem słuchanego słowa Bożego i wykonywanych znaków tworzyła się we mnie nowa jakość, to wtedy po skończonej liturgii wychodzę mało wyposażony w Bożą moc. Oczywiście coś zawsze będę zabierał, będzie to jednak tylko pewien element, może nie dodatkowy, ale mało związany z życiem. Odprawiłem („zaliczyłem”) liturgię, a teraz w życiu muszę sobie jakoś poradzić.

Jak to zmienić? Prosta rzecz. Prosta, ale trudna: odkryć, że liturgia potrzebuje wprowadzenia. Potrzebuje katechezy mistagogicznej. Ta katecheza powinna mieć dwa aspekty: wprowadzenie w treści tajemnicy Jezusa Chrystusa i związane z nią znaki, w których ta tajemnica jest celebrowana oraz katechezę wprowadzającą w każdą liturgię, bezpośrednio przed daną liturgią.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • neonka
    26.09.2008 09:20
    Z wielką uwagą przeczytałam te rozważania i odnajduję tu wspólnote neokatechumenalna, do której nalezę od 3 lat.Dzieki niej odnajduje swoje zycie po zdradzie.To dzięki SLOWU mogę przyjmować skutki grzechu na siebie i kochac swojego męza choc zadaje mi tyle bólu.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...