Strefa bez pornografii

Józefów - blisko dwudziestotysięczne podwarszawskie miasteczko. Ponad dwa miesiące temu grupa tutejszych mieszkańców postanowiła, że nie będzie robić zakupów w sklepach, w których sprzedaje się pornografię. Ich akcja zaczyna znajdować naśladowców w kraju. Przewodnik Katolicki, 20 maja 2007





Sprzedawcy w dwóch kioskach, tuż przy głównej ulicy miasteczka, zdania na temat sprzedawania magazynów o treści erotycznej mają podzielone. Jedni uważają, że wobec zalewu pornografii w mediach sprzedaż w ich kiosku magazynów tego typu w niczym nikomu już nie zaszkodzi. Nie zamierzają więc „ograniczać ludziom wolności” i „na razie” będą je sprzedawać. – Staram się ich jednak nie eksponować na centralnym miejscu szyby wystawowej – zapewnia czterdziestoletni sprzedawca. W innym kiosku pornograficzne magazyny nie widnieją na żadnym miejscu, ale można je kupić „spod lady”.

„Sosnowe” miasteczko

Jeszcze przed II wojną światową Józefów był podwarszawską letniskową wsią, położoną w sosnowym lesie nad Wisłą. W owym czasie powstało tutaj wiele znakomitych dzieł architektury, począwszy od jednorodzinnych drewnianych domów z przestronnymi werandami, skończywszy na pałacykach dla ówczesnych zamożnych. Obecnie, od kilku lat, „sosnowe” miasteczko powoli staje się miejscem zamieszkania dla coraz większej liczby warszawiaków.

Właśnie tutaj przed kilkoma laty osiedliła się warszawianka, architekt Ewa Karłowicz z mężem i trójką dziećmi w wyremontowanym półwiecznym domu. Także Ewa Pałkiewicz, dziennikarka, przed kilu laty wyprowadziła się z mężem i jedenastoletnim synem z ruchliwej stolicy. Mieszkają pośród sosen na kameralnym osiedlu w niewielkim bloku. Mirosław Przywózki, przedsiębiorca, jest najdłużej związany z miasteczkiem. Ma już dorosłe dzieci. Mieszka i pracuje w Józefowie od kilkudziesięciu lat. Te trzy rodziny duchowo połączyła wspólna akcja – kampania przeciw pornografii w miejscowych sklepach.

Prawo do wolności

Ponad pół roku temu, w listopadzie, Ewa Karłowicz zainicjowała powołanie nieformalnej grupy mieszkańców miasteczka, którzy postawili sobie za zadanie położenie kresu eksponowaniu i sprzedawaniu magazynów pornograficznych w józefowskich sklepach. Inspiracją dla inicjatywy było samobójstwo Ani, gimnazjalistki z Gdańska, którą napastowali seksualnie jej koledzy bez żadnego sprzeciwu ze strony rówieśników. - Wstrząśnięci tym faktem postanowiliśmy zrobić coś, aby podobne wydarzenie nie miało miejsca w szkole, do której uczęszcza nasz syn, by nasze dzieci, będąc świadkiem podobnej sytuacji, potrafiły zareagować; by miały świadomość, że upokarzanie człowieka jest rzeczą niedopuszczalną – podkreśla Ewa Karłowicz. - Kiedy zrobiliśmy „inspekcję” w naszych sklepach, okazało się, że w wielu z nich czytelnikami magazynów erotycznych są chłopcy 10-, 12-letni. Przychodzą zrobić zakupy, często oglądają te pisma na miejscu, a nawet je wykradają. Byliśmy wstrząśnięci. Mimo że jest zakaz prawny eksponowania tego typu publikacji, to nie ma zastosowania w praktyce.

- Nie od dziś już wiadomo, że pornografia jest elementem niekorzystnie wpływającym na świadomość, zarówno wobec ludzi dorosłych, jak i młodzieży i dzieci – mówi Mirosław Przywózki. – Chłopcy w wieku 12 – 16 lat bardzo negatywnie oceniają koleżanki na podstawie tego, co widzą na kartach pism pornograficznych, oglądają w filmach. W tym wieku jeszcze nie potrafią dostrzec dobra i piękna, które jest związane z kobietą. I właśnie na tym etapie ich rozwoju kobieta jest im przedstawiana jako dziewczyna, która dla pieniędzy jest gotowa zrobić wszystko, co jest absolutnie niezgodne z prawdą i trzeba się temu przeciwstawiać. Poza tym mnie, katolika, razi pokazywanie kobiet w takich sytuacjach. Mam więc prawo wymagać, żeby tego typu pisma nie były prezentowane w miejscach publicznych. Nie widzę powodu, żeby było naruszane moje prawo do wolności.
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...