Komórka i różaniec – już niepotrzebne

Z pewnością był jednym z najchętniej pokazywanych przez włoską telewizję kapłanów. Wyróżniał się nie tyle elokwencją czy medialnym stylem bycia, co konsekwencją (a właściwie upartością) w działaniu i ujmującym uśmiechem. Przewodnik Katolicki 18 listopada 2007




Księdza Oreste Benzi znały całe Włochy. Wszyscy wiedzieli, kim jest, a on sam nigdy się nie wzbraniał przed określeniem: duszpasterz bezdomnych oraz byłych prostytutek i narkomanów. Determinacja, z jaką bronił godności człowieka, i wysiłki, jakie podejmował, by przywrócić do normalnego życia tych, którzy znaleźli się na marginesie, budziły powszechny szacunek, niejednokrotnie łamały bariery w ludzkich sercach, a nawet poruszały struktury władzy. Zmarł w Rimini 2 listopada br. w wieku 82 lat, a jego pogrzeb stał się prawdziwą manifestacją wdzięczności. Ze względu na obecność 10 tysięcy osób, ceremonię pogrzebową trzeba było przenieść z katedry na teren centrum kongresowego w Rimini.


Duszpasterz „byłych”


Taka liczba ludzi, którzy chcieli modlić się przy trumnie ks. Oreste, wcale mnie nie dziwi. Pamiętam, że gdy mniej więcej 10 lat temu zobaczyłem go po raz pierwszy w wieczornych wiadomościach włoskiego kanału telewizyjnego RAI UNO, od razu zrobił na mnie jakieś niezwykłe wrażenie. Czas pokazał, że to, co można było odczytać z promiennego uśmiechu na jego twarzy, pochodziło z głębi serca kochającego Boga i drugiego człowieka.

Don Oreste nie był bowiem działaczem społecznym. Jego poszukiwanie człowieka nie zamykało się w zewnętrznym wymiarze życia. Gdy komukolwiek podawał rękę, by wyprowadzić go z jakiejś trudnej życiowej sytuacji, zawsze myślał także o tym, by przemienić jego serce. Jeżeli mówiono o nim „duszpasterz byłych prostytutek i narkomanów”, to działo się tak dlatego, że on ich nie pozostawiał samym sobie. Jego praca nie kończyła się w chwili, gdy udało się kogoś wyprowadzić na prostą drogę. Ks. Benzi szedł dalej, towarzyszył takiemu człowiekowi tak długo, jak było to konieczne. Tłum, który stanął przy jego trumnie, w gruncie rzeczy tworzyli właśnie ci, dla których spotkanie z - jak go często w ostatnich latach nazywali – „dziadkiem Oreste”, było po prostu końcem jednej i początkiem nowej drogi życia.


Poszukiwanie człowieka


Ks. Oreste Benzi, przede wszystkim jako założyciel i szef Wspólnoty Papieża Jana XXIII, zajmował się ludźmi najbardziej opuszczonymi. Przychodził z pomocą bezdomnym, zajmował się tzw. ludźmi z marginesu, walczył o wyzwolenie kobiet uwikłanych w nierząd, pomagał narkomanom i stał się wręcz symboliczną postacią w działaniach na rzecz obrony dzieci nienarodzonych. To właśnie na tym polu zabiegał nie tylko o sprawiedliwe prawo, które chroniłoby życie, ale nade wszystko troszczył się o kobiety, zwłaszcza samotne matki. Starał się stworzyć im właściwe warunki życia tak w wymiarze materialny, jak i w sensie duchowym. Pomagał w znalezieniu domu i pracy, tworzył domy dla samotnych matek, ale jednocześnie zapewniał pomoc duchową i wychowywał. Założone przez niego stowarzyszenie rozwija swą działalność również poza Włochami, m.in. w Zambii, Kenii, Tanzanii, Brazylii, Meksyku, Chile, Sierra Leone i w Chorwacji.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...