Święto zakochanych

Kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba, rujnuje... Zabawne wyliczanki, niczym magiczne zaklęcia i przepowiednie, pobrzmiewają to tu, to tam, by choć na chwilę odsłonić stan uczuć wymarzonego obiektu adoracji. Na pomoc wzywane są nawet moce nieba, bo czemu innemu miałby służyć 14 dzień lutego i jego patron święty Walenty? Posłaniec, 2/2007



Kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba, rujnuje... Zabawne wyliczanki, niczym magiczne zaklęcia i przepowiednie, pobrzmiewają to tu, to tam, by choć na chwilę odsłonić stan uczuć wymarzonego obiektu adoracji. Na pomoc wzywane są nawet moce nieba, bo czemu innemu miałby służyć 14 dzień lutego i jego patron święty Walenty? Szkoda tylko, że tak niewiele ma to wspólnego z miłością.

Zdradliwy urok zakochania

Zakochania definiować nie trzeba. Każdy go doświadczył we właściwym czasie, tj. najczęściej w latach dorastania. Nie każdy jednak z hormonalnej burzy tamtego czasu wyniósł doświadczenie i wiedzę, które pomagają w dalszym życiu. Przeciwnie, wydaje się, że większość zafiksowała się na tym okresie rozwoju lub – mówiąc precyzyjnie – pozwala się zafiksować. Paradoksalnie, im bardziej nasza cywilizacja się starzeje, tym chętniej chce nas widzieć młodymi. Odżył na nowo mit wiecznej młodości, z tym tylko, że to, co dla naszych dziadków było czystą fantazją, dla nas – dzięki osiągnięciom naukowym – staje się rzeczywistością. Dlatego młodość, a z nią i moda na zakochanie promowana jest wszędzie i urasta do rangi cnoty kardynalnej. Dawne kochaj i rób, co chcesz zostało na nowo odczytane!

Romantyczne filmy, sentymentalna muzyka, słodkie obrazy, czułe gesty i ciepłe słowa – cała estetyka współczesnej pop-kultury pracuje na rzecz zakochania. Podobnie zresztą jak ich przeciwieństwa: filmy brutalne, muzyka agresywna, obrazy wyuzdane, wulgaryzmy itp. Zakochanie jest bowiem uczuciem niezwykle zmiennym: niesłusznie wyidealizowane obiekty miłości – niczym greckie bóstwa – gdy się je zdradza lub opuszcza, potrafią być mściwe i brutalne. Wczorajsza zjawiskowo piękna blond panna o niebiańskim zapachu i niewinności anioła, dziś jest już tylko wywłoką, ufarbowaną, mściwą heterą z wyraźnymi ubytkami w uzębieniu. Analogicznie męskie ideały, po chwilowej ekstazie wracają do postaci podstarzałych lowelasów, Don Juanów z zaawansowaną łysiną lub... seryjnych morderców (przecież często powtarzał, że chętnie by mnie całą schrupał razem z kostkami). Dlaczego? Z prostego względu: zakochanie to nie miłość, a jeśli już nadużywać tego słowa, to tylko wstęp do miłości. Prawdziwa miłość kocha pomimo braków w uzębieniu i owłosieniu oraz na przekór chwilowym złościom, smutkom i zazdrościom.
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...