Między panowaniem a służbą

Skoro Bóg „Ojczyznę wolną nam przywraca, trzeba chcieć skutecznie Polski, powstającym władzom polskim nie odmawiać szacunku, a ich rozporządzeniom poddać się z uległością i karnością należną prawowitej władzy” Tygodnik Powszechny, 9 listopada 2008


Skoro Bóg „Ojczyznę wolną nam przywraca, trzeba chcieć skutecznie Polski, powstającym władzom polskim nie odmawiać szacunku, a ich rozporządzeniom poddać się z uległością i karnością należną prawowitej władzy” – pisał w 1917 r. do diecezjan arcybiskup warszawski Aleksander Kakowski.

Sytuacja na europejskim pobojowisku umożliwiła to „chcenie Polski”. Jej obywateli czekać miały zmagania o granice, wydobywanie się z nędzy... No i co trzeci mieszkaniec odrodzonej Polski nie był Polakiem.

Duchowni rzymskokatoliccy – jako duszpasterze polskiej większości – mogli uczynić wiele dla łagodzenia konfliktów, ucząc wiernych, że Polska to wspólny dom wielorodzinny. Samo zaś wzmacnianie wspomnianego przez kardynała (od 1919 r.) Kakowskiego szacunku dla władz wydawać się mogło dla wielu oczywiste. Historia jednak rzadko toczy się zgodnie z oczekiwaniami wynalazców (różnie zwanych) frontów jedności narodu – także po 1918 r.

Diagnoza nuncjusza

Nauczeni pod zaborami, jak wiele zależy od władz, Polacy przenieśli te oczekiwania na własnych już premierów. Nie był im jednak w stanie sprostać żaden rząd. Słabość Sejmu i trudności rządów dostrzegał audytor nuncjatury E. Pelegrinetti, sporządzając w 1921 r. relację końcową z misji nuncjusza Achillesa Rattiego w Polsce. Omawiając sprawy kościelne, wskazał na dobrą współpracę episkopatu z władzami. Zauważył jednak nadmierne mieszanie się duchowieństwa do polityki. Wskazał na uwarunkowania historyczne: pod zaborami Kościół był ostoją polskości, co w świadomości zbiorowej przemieszało pojęcia religijne i narodowe, tworząc równoważnik Polak-katolik.

Pisał, że teraz, wobec napięć narodowościowych, Ukraińcy i Białorusini szukają oparcia w Cerkwi, a katolicyzm łaciński nazywają „polską wiarą”. Litwini wyznają katolicyzm, ale rozpolitykowanie ich (jak i ruskich) księży popycha do tego samego i duchowieństwo polskie. Nie dostrzega ono, że angażowanie się (nierzadko dla wzmacniania własnego wpływu politycznego) w propagowanie polskości wzmaga narodowościowe napięcia, a to oznacza godzenie się na instrumentalizację Kościoła, wbrew jego uniwersalnej misji natury religijnej.

Prymasów dwóch

Nuncjatura miała tu sporo trudności. Raportowała, że w episkopacie biskupem najbardziej uwikłanym w polityczne polemiki był arcybiskup lwowski obrządku ormiańskiego Józef Teodorowicz, znakomity mówca. Z kolei kard. Edmund Dalbor chciał być jedynym prymasem i nie żywił sympatii do kard. Kakowskiego. Ten zaś był niepopularny w Warszawie. I tak dalej...

Bo w II RP było dwóch prymasów – i był to spadek po zaborach.

Długo zastanawiano się, który z arcybiskupów jest prymasem: gnieźnieński (jak było od 1418 r.) czy warszawski, którego poprzednicy decyzją Piusa VII z 1818 r. nosili tytuł prymasów Królestwa Polskiego (tj. części zaboru rosyjskiego). Za radą nuncjusza, Kakowski wrócił do tego tytułu i zaczął zwoływać zebrania episkopatu całego kraju. Czynił to także arcybiskup gnieźnieńsko-poznański (połączenia obu stolic biskupich dokonał w 1821 r. Pius VII) Edmund Dalbor, tytułując się od 1919 r. prymasem Polski i zakładając w Warszawie kancelarię prymasowską.

Za Gnieznem przemawiała historia oraz większa część episkopatu i opinii publicznej. Nuncjatura – obawiając się kolizji między swymi uprawnieniami a rozległymi niegdyś prerogatywami Gniezna – optowała za Warszawą, której prymasostwo z XIX w. było tylko czczym tytułem.

Decyzja Watykanu z 1925 r. osiągnęła zamierzony cel, honorując formalnie oba warianty. Kakowskiemu zostawiono tytuł prymasa Królestwa Polskiego (nieistniejącego wszak). Dalbor zatrzymał tytuł prymasa Polski (po jego śmierci został nim w 1926 r. August Hlond), jednak bez jurysdykcji wobec Kościoła w Polsce, jaką mieli przed rozbiorami jego poprzednicy – co komplikowało działalność ówczesnym nuncjuszom.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...