O polskich debatach historycznych krytycznie

Trudno nie odnieść wrażenia, że polska polityka historyczna to jedna z najbardziej zideologizowanych kwestii w dyskursie publicznym. Sytuacja ta owocuje przeoczeniem całego szeregu ważnych kwestii, które wymagają refleksji, a które mogłyby zostać przedyskutowane w toku debaty o polityce historycznej. Znak, 9(616)/2006



A zatem trzy najważniejsze debaty historyczne ostatniej dekady można postrzegać jako drogę rozwoju od późnego, ale odważnego uzupełnienia polskiej świadomości historycznej o trudne wydarzenia dotychczas z niej wypierane (Jedwabne), poprzez obronę swoistego minimum polskiej racji stanu w zakresie treści pamięci narodowej (jednolite stanowisko wobec planów E. Steinbach), aż po próby wypracowania strategii polskiej polityki historycznej. Czy jednak owe trzy wymienione debaty można jednoznacznie wpisywać w kontekst ewolucji polskiej świadomości historycznej?

Równie dobrze można przedstawić obraz bardziej zniuansowany – w każdej z nich obecny był i poddawany reinterpretacji wyraźny podział zarysowany już w debacie o wydarzeniach w Jedwabnem, który stanowił w dodatku nowe wcielenie o wiele starszego podziału na „krytyczno-rozrachunkowy” i „obronno-narodowy” obraz polskiej historii. Zwolennicy pierwszej z tych wizji (o korzeniach lewicowo-opozycyjnych) mieli szansę dojść do głosu w trakcie debaty o zbrodni w Jedwabnem, druga (o proweniencji narodowo-prawicowej), została wyartykułowana przy okazji dyskusji o Centrum, kiedy to terminologia odwołująca się do pojęcia narodu ponownie, po długiej przerwie, zagościła na pierwszych stronach bynajmniej nie prawicowych gazet. W przededniu kampanii wyborczej, a przede wszystkim wobec faktów ujawnionych na marginesie afery Rywina, przedstawiciele opcji narodowej postanowili „wygrać” dla siebie ten moment, odwołując się do pojęcia polityki historycznej i czyniąc z dyskusji wokół niej jedną z istotniejszych kwestii w dyskursie publicznym przełomowego 2005 roku. Ofensywa tej opcji rychło pociągnęła za sobą krytyczne głosy ze strony opcji rozrachunkowej, skierowane głównie przeciwko jednolicie patriotycznej nucie projektów promowania nowej wizji polskiej polityki historycznej. Często krytyka ta dotyczyła już samej idei prowadzenia jakiejkolwiek, popieranej instytucjonalnie polityki historycznej oraz stosowania tego pojęcia (przez wielu historyków kojarzonego jednoznacznie negatywnie z propagandą historyczną PRL-u). W istocie ton tych krytycznych głosów niewiele odbiegał od tonu zarzutów podnoszonych w trakcie debaty o wydarzeniach w Jedwabnem wobec przeciwników opcji demaskatorskiej. Różnica polegała jedynie na tym, iż o ile w trakcie debaty o Jedwabnem głosy opcji obronno-narodowej stanowiły mniejszość, to już w czasie przedwyborczej ofensywy rzeczników polityki historycznej głos ten był o wiele bardziej słyszalny. Perspektywa przejęcia przez nową władzę programu polityki historycznej nie pozostała oczywiście bez wpływu na przebieg dyskusji. Krytyczne głosy wobec tego programu zyskały status głosów opozycyjnych, a towarzyszący im sposób argumentacji nagle, po 15 latach istnienia III Rzeczpospolitej, zyskał miano obrony zdobyczy demokratycznowolnościowych.

Sytuacja w tym zakresie w pierwszej połowie roku 2006 wyglądała dość niejasno. Zarzut często kierowany wobec rzeczników programu nowej polityki historycznej, iż jest to tylko argument przedwyborczy, w dużej mierze został osłabiony przez faktyczne próby podejmowane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wprowadzenia go w życie (za przykład może służyć zainicjowanie programu operacyjnego „Patriotyzm jutra” i programu „Śpiewająca Polska”, zmiany w Narodowym Centrum Kultury oraz plany budowy Muzeum Historii Polski). Również oprawa uroczystości państwowych od momentu przejęcia władzy przez prezydenta Kaczyńskiego nosi znamiona nowego, świadomie powziętego zamysłu zaznaczenia zwrotu w używanej symbolice. Widać to było m.in. podczas uroczystości zaprzysiężenia prezydenta oraz obchodów święta 3 maja. Działania Ministerstwa Kultury oraz nowego prezydenta powodują, iż trudno jest postawić zarzut, że hasło nowej polityki historycznej było tylko pustym argumentem przedwyborczym, za którym nie poszły żadne działania.
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama