Kryzys? Ani pierwszy, ani ostatni...

Błędem jest myślenie, że dopóki tropu nie zwietrzyli dziennikarze – problem nie istnieje. Rozwiązywanie problemów Kościoła nie musi dokonywać się przed kamerami. Wystarczy, że w porę zadziałają mechanizmy wewnętrzne, które wygrają z układami koleżeńskimi i zwykłym strachem przed utratą pobożnego „image’u”. Znak, 4/2007




Druga część starego przysłowia „Młyny Kościoła mielą powoli…” – mniej popularna – brzmi: „... ale skutecznie”. To „powoli” boleśnie nieraz dawało się odczuć w sytuacjach kryzysowych. A spóźniona skuteczność niekoniecznie była doskonała.

Trudno dziwić się tej ostrożności – Mater Ecclesia rządzi się innymi prawami niż instytucja świecka. Żądanie, by działała jak jednostka policji, byłoby absurdem. Ale Kościół ma swoje sposoby na zażegnanie kłopotów. Oczyszczeniem bywało ujawnianie – także na życzenie duchownych – bulwersujących spraw opinii publicznej.

Do największego ostatnio kryzysu w Kościele powszechnym doprowadziły przetaczające się od lat przez jego szeregi skandale seksualne. Dochodzenie w sprawie księży pedofilów zachwiało wiarygodnością Kościoła w Irlandii. W ciągu kilkudziesięciu lat księża z diecezji dublińskiej mogli dopuścić się około tysiąca gwałtów na dzieciach, najczęściej z katolickich szkół – takie szokujące informacje obwieściła w zeszłym roku organizacja One in Four, która broni praw ofiar przemocy seksualnej. Organizację tę założył Colm O’Gorman, w dzieciństwie zgwałcony przez ks. Seana Fortune’a. Gdy w 1999 roku O’Gorman wystąpił na drogę sądową, Fortune popełnił samobójstwo, a do sądów masowo zaczęły zgłaszać się ofiary księży pedofilów. To wtedy nastąpił przełom: od dawna, tyle że po cichu, mówiono, że Kościół ukrywał przypadki pedofilii wśród księży.

Co na to irlandzka hierarchia? Sprawa drgnęła dopiero kilka lat później: wraz z opublikowaniem tzw. raportu z Ferns w 2005 roku wyszła na jaw skala przestępstw. Według komisji rządowej w latach 1960–2002 ponad 20 księży dokonało kilkudziesięciu aktów molestowania seksualnego. Z raportu wyłonił się ponury obraz Kościoła irlandzkiego. Okazało się, że hierarchia nie reagowała na alarmujące sygnały: księża byli na jakiś czas przenoszeni do innych parafii, a potem wracali. Ten wstrząs był jednak ozdrowieńczy. Po ujawnieniu raportu Kościół hierarchiczny wziął sprawę w swoje ręce. Specjalnie powołana komisja wszczęła własne śledztwo. Jego efekty zaprezentował w 2005 roku arcybiskup Diarmuid Martin. Ogłoszono, że od 1940 roku w diecezji działało 102 księży pedofilów. Liczba ofiar sięgnęła 400. Wydaje się zatem, że Kościół irlandzki poradził sobie z problemem pedofilii we własnych szeregach: w licznych diecezjach powstały komisje – złożone nie tylko z duchownych, ale także świeckich. Ich zadaniem jest natychmiastowe reagowanie na każdy przypadek pedofilii.

Przez podobną próbę musiał przejść Kościół w USA. Skandal z molestowaniem seksualnym księży wybuchł w 2002 roku w Bostonie. Okazało się, że ofiarami księży pedofilów padły dzieci w całej Ameryce. Większość przypadków wydarzyła się w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Dopiero po wielu latach ofiary odważyły się opowiedzieć o tym głośno. Amerykańskie diecezje zaczęły wypłacać odszkodowania. Niebotyczne sumy szybko przekroczyły możliwości parafialnych budżetów. Niektóre diecezje ogłosiły wówczas bankructwo. Przy okazji wyszły na jaw uchybienia Kościoła: księży pedofilów nie usuwano ze stanowisk, ale próbowano leczyć i przenoszono z parafii do parafii. Kardynał Bernard Law z Bostonu podał się do dymisji, oskarżony o tuszowanie zbrodni seksualnych. W 2004 roku na zlecenie episkopatu USA śledztwo wszczęli emerytowani agenci FBI, księża i prawnicy. Zbadali archiwa Kościoła i przesłuchali tysiące ofiar i samych księży. Ich raport mógł budzić grozę: między rokiem 1950 a 2002 działało co najmniej 4,4 tys. księży pedofilów. A hierarchom Kościoła w USA zarzucono „lekceważenie doniesień o przypadkach molestowania, niedocenianie wagi problemu lub martwienie się głównie o to, by nie nagłaśniać skandalu”. Na szczęście amerykańscy biskupi zaostrzyli politykę wobec podejrzanych księży, których stopniowo odsuwano ze stanowisk. Oprócz kardynała Law na emeryturę odeszło jeszcze wielu wpływowych hierarchów, którzy w tej sprawie dopuścili się zaniedbań.
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...