Etyczne zagadnienia eugeniki

Czy osoba, której zaszczepiono określone cechy, będzie mogła uznać je za część swojej osobowości i określić siebie jako wolnego autora swoich czynów? Nie wiemy. Lecz właśnie ta niemożność udzielenia odpowiedzi budzi największy niepokój Znak, 2/2009



W Przyszłości natury ludzkiej Habermas zauważa, że mówiąc o zagadnieniach etycznych, argumentów należy szukać na płaszczyźnie tego, co wspólne dla całego gatunku ludzkiego. Poszukując wartości uniwersalnej, możliwej do uznania przez każdego człowieka, niezależnie od wyznania, kultury czy przekonań, przywołuje rozróżnienie wprowadzone przez Kierkegaarda, który warunek wolności ludzkiej egzystencji ujmuje jako „możliwość bycia sobą”.

Dla zobrazowania procesu oraz warunków, w których człowiek może „stać się sobą”, Kierkegaard wprowadza rozróżnienie egzystencji estetycznej i egzystencji etycznej. Człowiek, który przeżywa swoją egzystencję estetycznie, jest całkowicie zdeterminowany przez świat zewnętrzny. Przypomina impresjonistyczny obraz, na który składają się jedynie doznania i wrażenia. Dopiero poprzez „akt rozpaczy”, której człowiek oddaje się, gdy odkrywa, że nie ma w nim nic swojego, jego jaźń (ujęta przez Kierkegaarda jako coś, co stanowi o tożsamości osoby) otrzymuje szansę rozwiązania relacji z tym, co zewnętrzne, co go zniewala.

Czym jest owa rozpacz? Nie jest ona potocznie rozumianym żalem. To próba, którą podejmuje człowiek pragnący odnaleźć w sobie coś własnego, trwałego i niezależnego od innych. Gdy to nastąpi, jego „ja” staje się czystą wolnością, ponieważ odnajduje fundament, na którym człowiek może wybrać i zbudować „sam siebie”. Tylko osoba, która rozpoczęła egzystencję etyczną, czyli uznała siebie za niezależnego twórcę własnego życia, może wziąć na siebie odpowiedzialność – za istnienie swoje oraz innych.

W jaki sposób powyższa koncepcja wiąże się z odpowiedzią na pytanie postawione wcześniej – o ludzką wolność i prawo do ingerencji w istnienie drugiego człowieka? Odwołajmy się ponownie do Habermasa. Filozof ów rozważa, na czym zasadza się różnica pomiędzy eugeniką negatywną a eugeniką pozytywną, czyli liberalną. Zazwyczaj bez sprzeciwu zgadzamy się na terapeutyczne ingerencje eugeniki negatywnej, która wspomaga medycynę konwencjonalną w usuwaniu ciężkich upośledzeń i oszczędza cierpień skazujących jednostkę na ból i izolację społeczną.

Jednak postulaty wysuwane przez eugeników liberalnych, by pozostawić całkowitą dowolność modyfikowania ludzkiego genomu, budzą niepokój, który Habermas określa jako strach przed „hodowlą ludzi”. Tu nasuwa się kolejne pytanie: czy granica między ingerencją terapeutyczną a ulepszającą da się jednoznacznie nakreślić? Habermas zauważa, że wraz z rozwojem nauki można spodziewać się, iż ingerencja w genom stanie się dopuszczalna w wypadku coraz to nowych schorzeń wrodzonych. Czyż słaba pamięć lub dysleksja nie są wystarczającą podstawą do terapeutycznej ingerencji genetycznej?

Wobec niemożliwości jednoznacznego rozróżnienia działania terapeutycznego i ulepszającego, zwolennicy eugeniki liberalnej argumentują, że taka granica po prostu nie istnieje. Trudno się z tym zgodzić. Tym, co je różni, jest intencja osoby dokonującej zmian na ludzkim genomie. Niezależnie od statusu osobowego, jaki przyznamy zarodkowi – czy uznamy go za człowieka, czy tylko za zlepek komórek – lekarz, który podejmuje się zabiegu leczniczego, ma na celu zapobieganie cierpieniu.

Ma więc podstawy, by zakładać zgodę potencjalnego jeszcze człowieka, który wkrótce będzie w pełni uformowaną istotą, odczuwającą wszelkie konsekwencje dokonanej ingerencji. Dokonujący zabiegu zakłada więc symetrię stosunków między sobą a pacjentem. Traktuje zarodek ludzki jak osobę, którą chroni przed cierpieniem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama