Być człowiekiem sumienia – prawda wobec realizmu

Sumienie jest czymś więcej niż tylko subiektywnym odczuciem, przekonaniem, nad którym można dowolnie zapanować. Jest głosem w dialogu z odpowiedzialnością, głosem w dialogu z czymś, co jest poza człowiekiem, poza możliwością zapanowania. Jest dialogiem z prawdą (Prawdą). Zeszyty Karmelitańskie, 1/2008


Sumienie a realizm


Różność interesów, stanowisk w sferze wartości i projektów życiowych to z jednej strony wyraz bogactwa ludzkiej samorealizacji, to szansa na ubogacenie własnego życia, otwarcie go szerzej poza własny, ograniczony horyzont. Jednak z drugiej strony to właśnie ta faktyczna różnorodność może powodować powstawanie najprzeróżniejszych konfliktów. Aby zażegnać to niebezpieczeństwo, konieczne są jakieś ogólne reguły wiążące, jakieś normy regulacyjne, jakieś porozumienie uzyskiwane w drodze dialogu. Tak rodzi się potrzeba dążenia do rozumnego kompromisu. Czy jednak kompromis nie rodzi podejrzenia o relatywizm i nihilizm?

Trzeba najpierw wyraźnie zauważyć, że kluczowe i decydujące znaczenie dla życia moralnego człowieka posiada jego osobisty zmysł rzeczywistości. To właśnie domena sumienia, dzięki któremu człowiek czuje, doświadcza, ostatecznie wie, co może, a czego nie może w danej sytuacji dokonać... Trzeba wyraźnie podkreślić, że fakt sumienia świadczy o samej możliwości życia moralnego osoby ludzkiej. Bez sumienia nie ma życia moralnego. Jeśli na przykład ktoś nie może urzeczywistnić najwyższego dobra, a godzi się chętnie na dobro niższe, to tym samym z konieczności toleruje istnienie równolegle jakiegoś większego czy mniejszego zła. Tak popada w kompromis, mimo że kompromisu nie chce. Nasza rzeczywistość (na przykład), może zwłaszcza polityczna – dostarcza wielu takich przykładów. Bardzo ciekawą ilustrację tego problemu przynosi numer 73. encykliki Jana Pawła II Evangelium vitae:
Szczególny problem sumienia mógłby powstać w przypadku, w którym głosowanie w parlamencie miałoby zdecydować o wprowadzeniu prawa bardziej restryktywnego, to znaczy zmierzającego do ograniczenia liczby legalnych aborcji, a stanowiącego alternatywę dla prawa bardziej permisywnego, już obowiązującego lub poddanego głosowaniu. Takie przypadki nie są rzadkie. (…) W omawianej tu sytuacji, jeśli nie byłoby możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy o przerywaniu ciąży, parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest „ograniczenie szkodliwości” takiej ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej. Tak postępując bowiem, nie współdziała się w sposób niedozwolony w uchwalaniu niesprawiedliwego prawa, ale raczej podejmuje się słuszną i godziwą próbę ograniczenia jego szkodliwych aspektów.

Przyzwolenie Jana Pawła II, skądinąd znanego jako bezkompromisowego obrońcę życia, jest przyzwoleniem na kompromisową regulację prawną o charakterze przejściowym, podjętą z wiarą, że jest ona etapem na drodze do osiągnięcia w pełni satysfakcjonującej ustawy chroniącej życie. To jest kompromis w zakresie prawodawstwa, a nie w zakresie oceny wartości ludzkiego życia.

Warto na tym tle zauważyć, że tzw. bezkompromisowy człowiek to ktoś, kto w sposób bezwzględny obstaje przy uznaniu jakichś wartości jako jedynie słusznych. Oczywiście stara się także realizować je w swoim życiu. Jest zatem przedstawicielem swoistego monologicznego podejścia do życia, świata i drugiego człowieka. Będąc jednostronnie wyczulonym na świat wartości, a zarazem pozbawionym daru widzenia rzeczywistości, staje się faktycznie etycznym utopistą. Jest bardziej marzycielem o wzniosłych ideałach czy pięknych przykładach, co do których jest zresztą mniej lub bardziej świadom, że nie mogą być faktycznie zrealizowane w danym czasie i miejscu. Inną skrajnością nierealistycznego podejścia do takich konfliktów własnych ideałów i wartości oraz świata realnego jest człowiek, który postrzega we wszystkim jakieś fatum i nie podejmuje wysiłku, by choćby to, co jest faktycznie możliwe w danym momencie do spełnienia, urzeczywistnić w swoim działaniu. Poddanie się presji losu zabija w nim wrażliwość i niepokój sumienia, ale też pozbawia go odpowiedzialności.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama