Misja nadziei

Dzieci ulicy mają brudne buzie, są spocone i zmęczone. Nie chodzą do szkoły. Pracują, aby pomóc rodzicom utrzymać młodsze rodzeństwo. Śpią w kartonach albo studzienkach ciepłowniczych, gdzie często giną zalane wrzątkiem z pękających rur. Ich oczy tracą z czasem błysk wiary w to, że kiedyś będzie lepiej Magazyn Familia, 3/2009



Myją samochody, czyszczą buty, żebrzą. Dwa miliony dzieci na świecie żyje na ulicach. W krajach afrykańskich, takich jak Uganda, są uprowadzane i wcielane do partyzanckiej armii. Stają się ofiarami i oprawcami. Do opuszczonych przez wszystkich dzieci docierają młodzi polscy wolontariusze.

„Praca wolontariusza z dziećmi ulicy otwiera oczy na nieznaną dotąd rzeczywistość. Dlaczego nieznaną? Bo dla świata temat wojny w Ugandzie, problem dzieci żołnierzy oraz dzieci ulicy zdaje się dzisiaj nie istnieć. Wolontariat to nie sposób na zagospodarowanie kilku miesięcy życia.

Wolontariat jest przestrzenią, wktórej człowiek ze wszystkim, co go stanowi, ułomnościami i talentami, zaczyna realizować siebie. Misja staje się jego życiem” – opowiada Małgorzata Łokaj, która pod koniec czerwca 2008 roku wyjechała do Namugongo w Ugandzie jako wolontariusz Międzynarodowego Wolontariatu Don Bosco oraz Wolontariatu Polska Pomoc.

Fenomen naszych czasów

Na ulicy byłem od 5. roku życia. Dokładnie nie pamiętam, ile lat. Dziesięć, może jedenaście. Z tego czasu pamiętam cierpienie, pamiętam twarze dzieci i ich problemy, ogromne problemy. One były zabijane na ulicy. Niektóre zostawały złodziejami, piły alkohol. Nie mieliśmy gdzie spać. Kiedy w nocy było zimno, czasem paliłem papierosy lub zażywałem narkotyki. Piłem też benzynę. To mi pomagało nie odczuwać tak bardzo zimna… Ivan, 16 lat, wychowanek salezjańskiej placówki CALM (Children And Life Mission) w Namugongo.

W 2002 roku z inicjatywy księdza Stanisława Rafałko, dyrektora Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego, powstał w Warszawie Międzynarodowy Wolontariat Don Bosco (MWDB). Był odpowiedzią młodych ludzi na wezwanie Jana Pawła II: „Wolontariat, ten wspaniały fenomen naszych czasów, powinien być żywy pośród was […] żaden młody człowiek, będący w waszym wieku, jeśli nie poświęci – w takiej czy innej formie – jakiejś cząstki swego czasu na służbę innym, nie może nazwać siebie chrześcijaninem”.

MWDB skupia ludzi młodych, którzy chcą nieść pomoc, poświęcać swój czas służbie biednym i potrzebującym na całym świecie. Do tej pory na misje długoterminowe, czyli na okres minimum jednego roku, wyjechało z Polski 60 wolontariuszy, a w samym tylko 2008 roku 19 wolontariuszy wyruszyło do Ugandy, Peru, Mongolii, Zambii, Zimbabwe, Azerbejdżanu oraz Palestyny. W ubiegłe wakacje 32 wolontariuszy organizowało czas odpoczynku dzieciom i młodzieży w Albanii, Mongolii, Ugandzie, na Ukrainie i na Węgrzech.

W 2008 roku ośmiu wolontariuszy wyjechało w ramach czterech projektów finansowanych przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. „Chcielibyśmy, aby program polskiej pomocy zagranicznej rozwijał się, stwarzając kolejnym zainteresowanym możliwość pracy w krajach, które są znacznie uboższe niż Polska” – mówi Agata Czaplińska z Departamentu Współpracy
Rozwojowej MSZ.

Wolontariusze, którzy są wysyłani z ramienia Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego, najczęściej pracują w szkołach i ośrodkach dla dzieci ulicy. Jak potwierdzają salezjanie, zainteresowanie pracą wolontariusza misyjnego jest ogromne.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...