Habemus Papam: radość i... strach

Kiedy przed trzydziestu laty Polacy cieszyli się z wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża, w kołach partyjnych Polski i ZSRR narastał niepokój i strach. Idziemy, 12 października 2008




Był poniedziałek 16 października 1978 r. O godz. 18.44 w centralnej loggi Bazyliki św. Piotra w świetle reflektorów ukazał się w procesjonalnej asyście kard. Pericle Felici, który ogłosił Miastu i Światu radosną wiadomość: „Zwiastuję wam radość wielką: Mamy Papieża w osobie najdostojniejszego i najczcigodniejszego Pana Karola, kardynała Świętego Kościoła Rzymskiego, Wojtyły, który przybrał sobie imię: Jan Paweł II”. Papież z Polski był pierwszym od 455 lat papieżem nie-Włochem, od czasu pontyfikatu Hadriana VI, Holendra.

Na słowa kard. Feliciego tłum zgromadzony na placu św. Piotra na moment zamilkł, a następnie rozległa się nieprzerwana burza oklasków. Wiele osób nie od razu wiedziało, z jakiego kraju pochodzi papież, stąd zaczęły się wzajemne wyjaśnienia: Polacco! Polacco! Bene benissimo, molto bene!

W 25 minut po ukazaniu się białego dymu nad Kaplicą Sykstyńską ukazało się nadzwyczajne wydanie „L’Osservatore Romano” datowane: ore 18.43. Na pierwszej stronie zdjęcie Jana Pawła II – jeszcze w stroju kardynalskim – i złożony antykwą napis: Habemus Papam Carolum Wojtyla qui sibi nomen imposuit Ioannem Paulum II. Obok artykuł wstępny „Pietro e padre”. Na drugiej stronie życiorys Papieża, a następnie wypowiedzi Ojców Kościoła o Kościele i posłudze Piotra.

O godz. 19.20 w loggi bazyliki pojawił się nowy Ojciec Święty. Wśród osób mu towarzyszących był kard. Stefan Wyszyński. Zabrzmiały pierwsze słowa Papieża: o tym, że kardynałowie wezwali go z kraju dalekiego, ale tak bliskiego przez wspólnotę wiary i tradycji chrześcijańskiej. „Bałem się przyjąć ten wybór, ale zrobiłem to w duchu posłuszeństwa Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi i w całkowitym zaufaniu do Jego Matki, Najświętszej Maryi Panny”.

Na tysiącach rzymian zgromadzonych na placu św. Piotra fakt, że nowy papież mówi po włosku, zrobił wielkie wrażenie. Owacjom nie było końca.

W Polsce nie zostały przerwane programy radiowe ani telewizyjne. Do ostatniej chwili na najwyższych szczeblach władzy dyskutowano, jak społeczeństwu przedstawić to tak trudne do przyjęcia dla władzy największe w dziejach narodu wydarzenie. Dopiero w opóźnionym dzienniku telewizyjnym podano informację o wyborze kard. Wojtyły na papieża. Polskie Radio jeszcze w serwisie o godz. 21.00 nie uwzględniło tego wydarzenia! Następnego dnia jedynie koncesjonowane przez władze paxowskie „Słowo Powszechne” poświęciło wyborowi pierwsze dwie strony. „Życie Warszawy” na pierwszej stronie zamieściło niewielką informację. Radziecka „Prawda” pod koniec numeru w trzech zdaniach informowała o wyborze „rimskowo papy”.

Polacy zademonstrowali swą radość, wychodząc na ulice. O 21.00 odezwał się wawelski „Zygmunt”. Rozpoczęły się Msze dziękczynne najpierw w krakowskiej bazylice mariackiej, a o północy w katedrze wawelskiej. W Zakopanem dzwony odezwały się już o 19.00. O tej samej porze świętowanie rozpoczęła Jasna Góra. W Warszawie rozjarzyły się światłami wszystkie kościoły pełne ludzi, ale na ulicach nie świętowano.



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama