Cud UFO

Przyznaję: mam wstydliwy pociąg do stron internetowych, poświęconych UFO i tematom pokrewnym. Kilka lat temu zdarzyło mi się namówić niepozbawioną zdrowego rozsądku żonę, byśmy pojechali do Wylatowa, wioski w centralnej Polsce, obejrzeć tamtejsze „kręgi zbożowe”... Więź, styczeń 2008




Przyznaję: mam wstydliwy pociąg do stron internetowych, poświęconych UFO i tematom pokrewnym. Kilka lat temu zdarzyło mi się namówić niepozbawioną zdrowego rozsądku żonę, byśmy pojechali do Wylatowa, wioski w centralnej Polsce, obejrzeć tamtejsze „kręgi zbożowe” (zresztą w ostatniej chwili – po drodze mijaliśmy kombajny, czerwone mementa dla tych sezonowych znaków). Kiedy słyszę od bliźnich, że byli świadkami „zjawisk paranormalnych” – nie śmieję się, nie macham ręką, tylko czekam na szczegóły. Synchroniczność, czyli – jak to definiował Jung – „akauzalne zdarzenie znaczące”, dawno przestała mnie dziwić: chyba każdemu przytrafiło się, że gdy (powiedzmy) czytał poemat Edgara Allana Poe „Kruk”, na parapecie ni z tego, ni z owego przysiadł kruk? Lub przynajmniej gawron.

Kiedy próbuję zrozumieć tę cechę, kłopotliwie odróżniającą mnie od wykształconych bliźnich (choć może i oni nocami bobrują po sieci w poszukiwaniu zdjęć Marsjan, tylko się do tego nie przyznają), dochodzę do wniosku, że stanowi ona formę niezgody na całościowe opisanie świata, którego rozmaite wersje oferuje mi się zewsząd. Dlatego protestuję, gdy zdradziwszy się ze swoją skłonnością, zostaję zaliczony w szereg ufologów lub spirytystów – co permanentnie robią ci właśnie ufolodzy lub spirytyści, chcący widzieć we mnie swojaka, ale też racjonaliści, w oczach których najskromniejsza wzmianka o ograniczeniach naszej współczesnej wiedzy oznacza popadnięcie w zabobon. Jedni i drudzy grzeszą w moich oczach upodobaniem do jakiegoś systemu. Tymczasem wizja rzeczywistości, w której oczywiście (!) istnieje telekineza, telepatia i teleportacja, nie wydaje mi się wcale bardziej pociągająca niż ta, wedle której istnieje jedynie telewizja i telemarketing. Pogląd, którego potwierdzenia szukam w opowieściach, stanowiących zazwyczaj obrazę dla rozsądku, mówi natomiast coś innego: że od każdej reguły, którą potwierdza empiria, może istnieć skandaliczny wyjątek.

Żeby tę myśl wyjaśnić, postaram się opisać zdarzenie, którego byłem uczestnikiem jakieś dwadzieścia lat temu. Nie pamiętam już po co, ani w jaki sposób, udało mi się namówić znajomych do zaaranżowania seansu spirytystycznego. Było nas sześcioro – jedno małżeństwo i dwie pary. Nie wiedząc tak naprawdę, jak się do rzeczy zabrać, urządziłem wszystko na podstawie dość szczególnego podręcznika do spirytyzmu, a mianowicie… sceny, zapamiętanej z powieści Zbigniewa Nienackiego „Niesamowity dwór”. Przygotowałem planszę, złączyliśmy dłonie nad talerzykiem, a gospodarz zaczął nawoływać ducha. Po kilku, może kilkunastu minutach…

No właśnie: co właściwie się wydarzyło? Żona gospodarza zaczęła nagle głęboko oddychać, jak człowiek pogrążony we śnie. Po jej twarzy płynęły łzy, ale zapytana, czemu płacze, powiedziała tylko – powoli, z opóźnieniem, jakby naprawdę zapadła w drzemkę – że „wszystko dobrze”. Talerzyk natomiast – sam się żenuję, zażenowałem się od razu, bo chyba sam nie spodziewałem się niczego innego, niż że po pewnym czasie znudzeni damy sobie spokój – ruszył w wędrówkę po stole. Zaintrygowany poprosiłem, żeby kolejne osoby zabrały ostrożnie ręce, tak, że w końcu tylko my dwoje, ja i niespodziewane medium, dotykaliśmy się palcami. Podsunąłem swoje dłonie pod dłonie dziewczyny: żadne z nas nie przyciskało talerzyka! A on tymczasem, zatrzymując się przy kolejnych literach, układał zdania co najmniej kłopotliwe: o kłopotach małżeńskich gospodarzy, o napięciach między narzeczonymi, o skrytych pragnieniach siedzących wokół osób. Wreszcie jedna z dziewczyn powiedziała: „No już, starczy, dajcie spokój” – i okazało się, że z dziwacznego stanu nie umiemy naszego medium wybudzić. Po ciągnącym się przeraźliwie długo kwadransie cucenia w łazience dziewczyna ocknęła się nareszcie, a ja obiecałem sobie nigdy więcej nie uczestniczyć w podobnych imprezach.


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...