Gdy pleban był spółdzielcą

W pierwszej połowie XIX w. Philippe Bouchez postanowił przestudiować Ewangelię, żeby ostatecznie udowodnić, że chrześcijaństwo jest religią służącą eksploatacji warstw niższych. Po przestudiowaniu Ewangelii, Dziejów i Listów Apostolskich zmienił pogląd i doszedł do wniosku, że Jezus Chrystus był pierwszym rewolucjonistą. Więź 4-5/2008



Rolnik z prawem odprawiania Mszy


– A jak ten ruch przedostał się na ziemie polskie?

– Pierwszym bezpośrednim polskim uczniem mogunckiego biskupa, opierającym się w swej pracy bezpośrednio na jego pismach, był ksiądz Augustyn Szamarzewski, który rozpoczął ruch na rzecz systemów spółdzielczości kredytowej, a właściwie kredytów wzajemnych. Zainicjowany przez Szamarzewskiego ruch rozwinął się potem w szeroki ruch społeczny polskiego duchowieństwa, które poprzez najrozmaitsze formy samoorganizacji zbudowało zdolność samoobrony gospodarczej, a tym samym politycznej społeczeństwa Wielkopolski i Pomorza.

– Jakie to były formy działania?

– Zaczynało się oczywiście od samoorganizacji finansowej, od tych organizacji kredytu wzajemnego, związków kredytowych. Potem powstawał olbrzymi ruch czytelni ludowych, prześladowany przez władze pruskie na wszelkie możliwe sposoby. Ponadto rozmaite formy ubezpieczeń wzajemnych i samopomocy. I oczywiście spółdzielczość spożywców, choć niezbyt silna – spółdzielczość spożywców na ogół jest wymierzona przeciwko dużym kupcom, natomiast w Wielkopolsce, gdzie nie brakowało drobnego handlu polskiego i chodziło o to, żeby ten drobny handel mógł się utrzymać, nie miała ona większego sensu.
Co istotne, ten inicjowany przez księży ruch rozwijał się, zyskał poparcie wśród polskich fachowców, a nade wszystko wykształcił inteligencję polską. Ci chłopi, którzy zostawali członkami rad nadzorczych związków kredytowych, często byli analfabetami, tyle tylko, że potrafili liczyć. Tam się uczyli czytać i pisać, a ich dzieci często zasilały już szeregi inteligencji, np. jako nauczyciele.

– Cały czas mówimy o zaborze pruskim. A co z innymi ziemiami?

– Na terenie Królestwa Polskiego tych wzorów nie udało się zaszczepić. W pierwszym dziesięcioleciu XX wieku przyjechał do Warszawy najbardziej chyba znany kapłan-społecznik, ks. Piotr Wawrzyniak, i jego współpracownicy. Wygłosili tutaj odczyty, które nie spotkały się w kręgach warszawskich duchownych czy w kurii z żadnym zainteresowaniem.

Natomiast na terenie diecezji włocławskiej był młody kapłan, który znał doświadczenia wielkopolskie, bo pochodził z kaliskiego – ksiądz Wacław Bliziński. Miał on na pieńku z władzami rosyjskimi i jego biskup obawiał się, że prędzej czy później trafi na Syberię. Odesłał go więc do parafii Lisków koło Kalisza. Była to była parafia mało powiedzieć biedna.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama