Katyńskie klucze

Niedziela 12/2010 Niedziela 12/2010

Dwaj zbrodniarze, przywódcy państw Niemiec i Rosji, wówczas ZSRS, w 1939 r. podpisali pakt w sprawie eksterminacji narodu polskiego. Niemcy za ludobójstwo zostały symbolicznie osądzone w Norymberdze. Rosja, spadkobierczyni Sowietów – nie.

Komandor porucznik Józef Stanisław Kamieński – wybitny wykładowca na Wydziale Budowy Okrętów i Konstrukcji Stalowych w Państwowej Szkole Technicznej w Warszawie, również Oficerskiej Szkoły Marynarki w Toruniu, autor podręczników dotyczących techniki okrętowej: zamordowany w Katyniu. Generał brygady w stanie spoczynku Bronisław Bohatyrewicz – uczestnik walk o niepodległość Polski w 1920 r., ochotnik z września 1939 r.: zamordowany w Kozielsku. Porucznik rezerwy Włodzimierz Józef Godłowski – profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, wybitny neurolog: zamordowany w Kozielsku. Kapitan Józef Bilewski – wybitny sportowiec, szesnastokrotny mistrz Polski w pchnięciu kulą i w rzucie dyskiem, uczestnik olimpiady w Amsterdamie w 1928 r., trener m.in. Janusza Kusocińskiego: zamordowany w Kozielsku. Janina Dowbor-Muśnicka Lewandowska, córka generała – absolwentka Konserwatorium Muzycznego w Poznaniu, również absolwentka Wyższej Szkoły Pilotażu w Ławicy, pierwsza kobieta na świecie, która skoczyła na spadochronie z wysokości 5 kilometrów: zamordowana w Katyniu...

Ta lista wybitnych Polaków, ludzi o różnych zawodach, sięga blisko 23 tys. osób. Życiorysy większości z nich zakończyły się w wieku dwudziestu kilku, trzydziestu, czterdziestu lat. Byli solą narodu. Okupant o tym wiedział. Dlatego mordował. Wspólne rosyjsko-niemieckie decyzje dotyczące ludobójstwa Polaków zapadły z początkiem 1940 r. w okupowanym przez Niemców Zakopanem i Krakowie. Konsekwencją było planowe mordowanie polskich elit. Przez Niemców – najpierw podczas „Akcji AB”, a potem przez całą okupację. Przez Rosjan – początkowo w ramach działań nazwanych później zbiorczo zbrodnią katyńską, a w dalszej konsekwencji, w latach czterdziestych i pięćdziesiątych, przez osadzonych w Polsce sowieckich agentów. „Pomysł”, co zrobić z polskimi jeńcami, zaproponował Stalinowi w 1940 r. zwierzchnik NKWD – Beria. Ale to tylko szczegół. „Ostateczne rozwiązanie” problemu polskich jeńców zaakceptowali bowiem najwyżsi funkcjonariusze sowieckiego państwa. Jak również i to, w jaki sposób mają być traktowane rodziny jeńców.

Musieliśmy milczeć

Wśród wielu dokumentów, książek i tekstów wspomnieniowych, jakie ukazały się w ostatnich latach, warto przytoczyć niewielki fragment pracy Elżbiety Stępskiej-Kot, wówczas trzyletniej córki zamordowanego w Twerze policjanta z Tarnopola Tomasza Sławińskiego. Tekst został nadesłany na konkurs rozpisany przez posła do Parlamentu Europejskiego Pawła Kowala. „(…) Błonia [Tarnopola] zostają otoczone drutami kolczastymi, równolegle z drutami stoją Sowieci z karabinami zwróconymi w kierunku placu, na który to wprowadzają naszych Ojców. Jest tam moja mamusia, siostra i ja. Mamusia ma zawiniątko, chleb, suchą kiełbasę, herbatę. Mama już zobaczyła tatusia, idzie do niego, płacze. Ktoś wyrywa mnie z rąk mamusi, a siostra nie zważając na krzyki i zakazy, przyłącza się do Ojca. Tato przykrywa ją swoim płaszczem i tak dochodzą na plac wyznaczony dla skazańców. Tato zadaje dziesiątki pytań siostrze. Prosi ją, by była grzeczna, by nie zapomniała o modlitwie, opiekowała się mną (bo jest starsza o 6 lat).

Siostrę Wandę ogarnia zdziwienie, czemu to tatuś ją nie tuli, nie pocałuje. Stoi wyprostowany na baczność. Zauważa też, że tatuś jest wyjątkowo zaniedbany, odcięte ma guziki z munduru, czapka połamana, na twarzy duży zarost, liczne otarcia i kropliste łzy spływają po jego twarzy – to były łzy bólu, żalu, bezradności i pożegnania. Wzrok swój kieruje siostra na towarzyszy Ojca – a Ci jak dzieci płaczą, dotykają siostrę, zaznaczając znak krzyża na jej głowie. Tak – to było ostatnie pożegnanie z Ojcem, a później nastało pasmo innych cierpień. Ojców naszych przez 3 lub 4 dni trzymano na błoniach. Bez jedzenia, picia, bez ciepłego odzienia. Dowożono tysiące skazańców, aż pod osłoną nocy poprowadzono w nieznane. Po miesiącu otrzymujemy kartkę podrzuconą pod drzwi naszego mieszkania – to list od tatusia. Informuje: «Jestem w obozie Ostaszków, jest ze mną wielu znajomych. Mieścimy się w starym klasztorze, śpimy na ziemi, bez przykrycia (...)».

Nasza gehenna trwała na zesłaniu ponad 6 lat. Odizolowano mnie od matki. Bito, popychano, głodzono, wyśmiewano. Zabraniano polskiej mowy. Przypominano nam o tym, że przybyliśmy tu, by nas ziemia syberyjska pożarła. Nasze kości będą roznoszone po stepach przez wilki... A my musieliśmy milczeć... Modlitwa dawała nam siłę i nadzieję na połączenie się z matkami, z rodziną. I tak się stało. Wracamy do Ojczyzny okaleczeni fizycznie i psychicznie. Uczymy się polskiej mowy od nowa. (…) Przez długie lata jesteśmy zastraszani, ale żyjemy na polskiej ziemi – tak kochanej i upragnionej. Ziemi – za którą Życie oddali nasi Ojcowie (…). Nas zniewolono, bito i upokarzano, czyniono z nas «króliki doświadczalne». Sądzono, że przez głód, pozbawienie wszelkich praw, upodlenie i utratę zdrowia – uda się nam zamknąć usta. Będziemy milczeć. Utracimy pamięć – ale my pamiętamy”.

Przywracanie pamięci

Przez powojenne lata polscy komuniści na wszelkie sposoby starali się wymazać z narodowej pamięci ludobójstwo popełnione przez ich mocodawców. Bądź kłamliwie twierdzili, że zbrodni tej dokonali Niemcy. Wszelkie przeciwstawianie się kłamstwu karano więzieniem czy innymi nie mniej dokuczliwymi represjami. W zacieraniu śladów brali udział również przywódcy niektórych demokratycznych państw zachodnich – by nie drażnić alianta. Tak zwani nieznani sprawcy bezcześcili pomniki poświęcone zbrodni katyńskiej, postawione na Zachodzie staraniem Polonii. Jednak pamięć o zbrodni katyńskiej nadal istniała.

W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku Adam Macedoński powołał nielegalny Instytut Katyński. W ukazującej się już wówczas prasie podziemnej pojawiało się coraz więcej publikacji o tym akcie sowieckiego ludobójstwa. W latach osiemdziesiątych wielką pracę dla pamięci o tej tragedii narodowej wykonał ks. Stefan Niedzielak – co przypłacił życiem. Jednak dopiero powstanie Polski niepodległej stworzyło możliwość podjęcia oficjalnych starań o upamiętnienie zbrodni katyńskiej. W sposób szczególny ułatwiały to zmiany zachodzące w samym Związku Sowieckim, z czasem przekształconym w Federację Rosyjską, która również weszła na drogę rozliczeń z przeszłością. W Polsce początek upamiętnieniu ofiar sowieckiego ludobójstwa dał Niezależny Komitet Historyczny Badania Zbrodni Katyńskiej oraz Stowarzyszenie Rodzin Katyńskich. To właśnie grupy historyków działające w tych gremiach, pod kierownictwem Marka Tarczyńskiego i Jędrzeja Tucholskiego, już od 1988 r. rozpoczęły pisanie biogramów pomordowanych, którzy znaleźli się na liście katyńskiej.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama