Kiedy ojciec nagle umiera

Przewodnik Katolicki 18/2010 Przewodnik Katolicki 18/2010

Dzisiejszy człowiek żyje tak, jakby miał nie umierać. Tragedia pod Smoleńskiem pokazała, że śmierć jest zawsze tragedią, tym większą, gdy nie jesteśmy w stanie na nią się przygotować.

 

 

Smoleńska lista osieroconych dzieci

Córka Andrzeja Przewoźnika przyjechała do Katynia dzień wcześniej, pociągiem, wraz z Rodzinami Katyńskimi. W piątkowy wieczór ojciec odprowadził ją na dworzec kolejowy. Rano mieli się spotkać w Katyniu. Tam czekała na ojca, który leciał samolotem, z prezydentem. W czasie Mszy św. odprawianej na cmentarzu katyńskim czekało na niego puste krzesło. Takim pozostało. Andrzej Przewoźnik zabiegał o budowę cmentarza w Katyniu i nadzorował ją, podobnie jak odbudowę Cmentarza Orląt we Lwowie i cmentarza w Jedwabnem. Brał również udział w spotkaniach polsko-rosyjskiej Grupy ds. Trudnych. Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, odpowiedzialny ze strony polskiej za organizację wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego z osobami towarzyszącymi na cmentarzu w Lesie Katyńskim koło Smoleńska, na miejsce nie dotarł. Pozostawił żonę Jolantę i córki Joannę i Katarzynę. Paweł Wypych, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, już nie wrócił ze Smoleńska do żony i dwójki dzieci. Andrzej Kremer, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pozostawił żonę i trzech synów.

Troje dzieci osierocili również wiceminister obrony narodowej Stanisław Jerzy Komorowski oraz poseł PiS Zbigniew Wassermann.

Ta smoleńska lista tragicznie pozostawionych żon, mężów i osieroconych dzieci jakby nie miała końca…

Wypowiedź Beaty Stachowskiej – psychologa Hospicjum im. ks. Eugeniusza Dutkiewicza SAC w Gdańsku

- Życie jest pełne strat i już od dzieciństwa jesteśmy na nie narażani. Dziecko najczęściej samo zadaje pytania, a skoro je zadaje, to znaczy jest otwarte na dany problem. Naszym zadaniem jest tylko stosownie odpowiadać na zadane pytania. W ten sposób dajemy mu komunikat, że może wszystkie trudne emocje przeżywać i radzić sobie z nimi. Gdy zamykamy się na przeżycia dziecka, przekazujemy mu tym samym informację, że nie wolno czuć trudnych emocji: np. gniewu, smutku… Dziecko zostaje wówczas samo ze swoimi emocjami, a to jest dla niego bardzo niekorzystne. Niektóre osoby dorosłe są zdolne do przeżywania nagłej straty bliskiej osoby i raczej radzą sobie z silnymi emocjami, które tej stracie towarzyszą przy mniejszym czy też większym wsparciu ze strony najbliższego otoczenia. Obecność innych w takiej sytuacji jest bardzo potrzebna. Jednak wielu z nas nie dopuszcza do świadomości trudnych emocji, nie może wówczas ich zrozumieć i potrzebuje przewodnika-psychologa, czyli takiej osoby, która przyjmie te emocje, pozwoli mu je zrozumieć, będzie towarzyszyć w tym niewątpliwie bardzo trudnym procesie. Jeśli chcemy pomóc komuś, kto doświadczył śmierci bliskiej osoby, to musimy sobie uświadomić, że nasze słowa nie spowodują, iż poczuje się dobrze. Natomiast damy tej osobie ulgę, gdy zaakceptujemy jej przeżycia, to co mówi, czy te emocje, które przeżywa. Przykładowo osoby, które w tragicznych okolicznościach tracą kogoś bliskiego, mają poczucie winy, że nie zrobiły nic, żeby temu zapobiec. Odruchowo chcemy oponować, a nie powinniśmy tego robić. Powinniśmy to poczucie winy przyjąć, pomimo że jest ono dla nas niezrozumiałe. Możemy także nie rozumieć manifestacji nadmiernej złości na siebie, na świat, także na Boga, jednak nie możemy zapominać, że naszą rolą współtowarzyszenia jest wysłuchiwanie, akceptowanie, a także próbowanie nazwania emocji. Często też staramy się pocieszać, a to przynosi odwrotny efekt. Wzorcowe słowa pociechy: będzie dobrze, jesteś silna, czas leczy rany w takiej sytuacji nie są pomocne. To jest zamykanie rozmowy o stracie, bólu, doświadczaniu żałoby. Ponadto rodzą one w osobach pogrążonych w żalu najczęściej dodatkowy ból i złość. W społeczeństwie prowadzi się dysputy na różne tematy, o radzeniu sobie: w interesach, ze złymi i dobrymi emocjami w pracy itp. Akcentuje się te treści, które są dla nas pozytywne, natomiast pomija się milczeniem tę sferę życia, która dotyka wielu z nas i dotknie każdego z nas - śmierci i umierania. Panuje takie przekonanie, że nie można dzielić się trudnymi emocjami. O śmierci należy mówić, niezależnie czy jest to medialne, czy też nie jest. Tak samo należy rozmawiać o przeżywaniu czasu żałoby. Blokowanie tego stanu może bowiem doprowadzić do depresji, melancholii, nieangażowania się w uczucia. Myślę, że w naszym społeczeństwie funkcjonuje wiele osób, które ukrywają swoją niekończącą się żałobę.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama