Ja, narkomanka

Wzrastanie 5/2010 Wzrastanie 5/2010

O mojej przyszłości decydowali rodzice. Nie mogłam sama wybrać szkoły, chciałam iść do technikum, ale zdecydowali się na liceum, a ja bardzo bałam się im sprzeciwić. Bardzo dobrze zdałam maturę, a potem rodzice zdecydowali, że pójdę na UJ studiować anglistykę.

 

Przed samymi egzaminami rozmawiałam jeszcze z Pawłem. Był zdziwiony, że nie martwię się sesją. Milczałam, bo nie chciałam mu o niczym mówić. Zaproponował spotkanie i umówiliśmy się na wieczór.

W czasie spaceru po Plantach, Paweł zaczął rozmowę i wyznał, że bardzo mu się podobam, ale też, że od jakiegoś czasu widzi zmiany w moim zachowaniu, sposobie bycia. Był tym bardzo zmartwiony. Zdziwiłam się jego troskliwością i znowu poczułam, że jestem kochana. Powiedziałam mu, że go bardzo lubię i że możemy zostać przyjaciółmi. Uszanował moją decyzję.

Na dnie

Oblałam egzaminy. Byłam zrozpaczona. Po powrocie do akademika cały czas płakałam. Huknęłam sobie w żyłę i udałam się w podróż w odległą krainę wyobraźni. Nie chciałam zwlekać z wizytą u rodziców, więc pojechałam do domu. Nie spodziewałam się jednak, że ojciec kategorycznie stwierdzi, że nie chce, bym pojawiała się więcej w ich domu i że nie mają od dziś córki. To było dla mnie straszne. Pamiętam do dziś przeszywające i pełne niespełnionych ambicji spojrzenia moich rodziców.

Wróciłam do Krakowa. Byłam na głodzie. Nie miałam pieniędzy, aby kupić sobie dragi. Bezsenność doprowadzała mnie do szału, przestałam chodzić na uczelnię. Nie odbierałam telefonów od Pawła. Kiedyś późnym wieczorem nie mogłam już wytrzymać z głodu i zaczęłam żebrać na ulicy, by zdobyć pieniądze. Udało mi się zebrać 50 zł. Natychmiast zadzwoniłam do Daniela, a on w promocyjnej cenie opylił mi kokę – zażyłam natychmiast i nareszcie poczułam ulgę. Żebraniem zdobywałam pieniądze, z których początkowo opłacałam akademik i dzięki którym wraz z Danielem spotykaliśmy się z innymi dilerami. Niewiele jadłam. Po pewnym czasie zaczęły się pojawiać urojenia, potworne lęki, jakieś dziwne prześladowcze zjawy.

Gdy wyrzucono mnie z akademika, zamieszkałam u Daniela. Z dnia na dzień  czułam się coraz gorzej, byłam zmęczona fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Mimo to nie przestawałam dawać sobie w żyłę. Miewałam drgawki. Pewnego wieczoru, nie wiedzieć czemu, Daniel kazał mi puknąć sobie w żyłę podwójną dawkę śniegu. Zrobił to, by uspokoić moją agresję i... wykorzystać seksualnie. Po dokonaniu bestialskiego gwałtu – on był na kopie – wywiózł mnie na jakiś przystanek. Było to około drugiej w nocy. Resztkami sił (bo na dodatek mnie pobił) sięgnęłam do kieszeni po komórkę i zadzwoniłam do Pawła. Po godzinie mnie znalazł i zawiózł do jednego z pobliskich szpitali. Tam skierowano mnie na detoks.

Przez cały ten czas odwyku Paweł był ze mną. Zaraz po wykładach przyjeżdżał i towarzyszył mi do późnych godzin wieczornych. Po niespełna dwóch tygodniach poczułam się znacznie lepiej, wtedy usłyszałam z ust lekarza, że jestem zarażona wirusem HIV.

Wierzę w miłość

Zaczęłam płakać, a Paweł bardzo mocno zaciskając moją dłoń, spojrzał na mnie i nie ustawał w pocieszaniu. Po tej wiadomości milczałam chyba całą dobę, bijąc się z myślami. Lekarz zaproponował mi oprócz leczenia okres postrehabilitacyjny w jednym z krakowskich ośrodków prowadzonych przez Stowarzyszenie Monar. Po wyjściu ze szpitala trafiłam na placówkę Stowarzyszenia. Był to krakowski Dom GWAN. Nie musiałam zbytnio martwić się o pieniądze przeznaczone na pobyt w domu, gdyż część płacił Paweł, drugą zaś pokrywałam z zapomogi, otrzymywanej z MOPS-u dzięki współpracy z Monarem.

W Domu GWAN zaakceptowałam miano nosiciela, poczułam ciepło rodzinne, opiekunowie traktują mnie po ludzku i nie wtykają palcami mówiąc, że jestem ćpunem i nosicielem. Dużo ze mną rozmawiają (choć jestem nosicielką HIV, jestem prawdziwie szczęśliwa – Monar umożliwił mi terapię retrowirusową). Spotkania z narkomanami i nosicielami, ich świadectwa sprawiają, że nie czuję odrębności, ale przede wszystkim nadzieję, że moja młodość się jeszcze nie skończyła. Mogę uczynić ją wspaniałym wspomnieniem.

Dla ciekawskich powiem, że spotykamy się z Pawłem, zgodziłam się być jego dziewczyną i wierzę w jego miłość, w to, że jest prawdziwa.

Anka

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama