„Bo to, co nas spotyka, przychodzi spoza nas”

Przewodnik Katolicki 48/2010 Przewodnik Katolicki 48/2010

Dzisiaj ludzie nie wierzą już w Boże znaki. Szukają odpowiedzi wszędzie, tylko nie u Boga.

 

Nie obchodzi ich Jego głos. Przyjęli prosty schemat: kiedy wydarza się coś dobrego – tłumaczą to sobie zbiegiem okoliczności, zrządzeniem losu, przypadkiem, okazją. Przykre doświadczenia natomiast interpretują jako karę Bożą. I tyle. Kropka. Niektórzy zakładają, że Bóg i tak im nie odpowie albo mają a priori przygotowane oczekiwania wobec Niego: ja się pomodlę, dam na ofiarę, a Ty mi, Panie Boże, dasz to i to. To będzie dla mnie znak, że w ogóle jesteś, a ja mam dla Ciebie znaczenie. Zimne kalkulacje.

Rozpoczynamy Adwent – czas oczekiwania na przyjście Jezusa. Od prawie 3 tysięcy lat Izajasz zapewnia nas: „(...) Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami” (Iz 7, 10–14a).

Może warto podjąć próbę odnalezienia Bożego znaku w naszym życiu, sięgnąć pamięcią do dzieciństwa albo do czasów nieodległych. Rozpoznać w teraźniejszości znaki Boga-z-nami. Kto z nas bowiem nie przeżył doświadczeń, które w przemożny sposób wskazywałyby na interwencję Bożej Opatrzności? Kto nie doznał olśnień, natchnień, niezwykłej mocy ostrzegającej czy wskazującej drogę? Nie doświadczał – często nieświadomie – działania znaków właśnie…

Jego znaki są ukryte, ale możliwe do rozpoznania. Jego słowa są ciche, ale możliwe do usłyszenia. Każde pokolenie ma takie znaki, na jakie zasługuje, które do niego trafiają, są potencjalnie czytelne.

Może najbardziej brakuje nam dziś pokory, by je zobaczyć?

Kanały komunikacji

Jeden z moich przyjaciół miał poważny problem. Nie potrafił wytrwać w swoim powołaniu. Przeżywał kryzys duchowy. Cóż poradzić, kiedy człowiek zmierza w zupełnie niewłaściwym kierunku, można powiedzieć: w przysłowiową przepaść... Trzeba wytoczyć najbardziej sprawdzone działa – modlitwę.

Nie zastanawiając się długo, zarysowując istotę problemu przyjaciela, intencję powierzyłam siostrom karmelitankom. „Proszę się nie martwić, Pan Bóg na pewno da mu jakiś znak. W ten sposób objawi swoją wolę” – zapewniła mnie siostra.

Krótka rozmowa z karmelitanką nieco mnie uspokoiła. Chociaż, gdy zaczęłam się zastanawiać nad znakiem, za pomocą którego Pan Bóg objawi mojemu przyjacielowi swoją wolę, to zrodziła się we mnie konstatacja: „Przecież Bóg ma cały wachlarz kanałów komunikacyjnych... O Bogu mówi religia, która przekazuje prawdy teologiczne, porządkuje ludzkie doświadczenia. Jest jeszcze Jego Słowo, sakramenty, Pismo Święte, Boże Objawienie. Bóg przemawia przez ludzką pracę, kulturę i sztukę, piękno... Cały świat stworzony dla człowieka jest znakiem Jego potęgi i wszechmocy. Wydarzenia, trudne sytuacje, spotkani ludzie – to kolejne kanały Bożej komunikacji z człowiekiem. Ach, ta teologia...” – pomyślałam.

Ten temat nie dawał mi jednak spokoju. Pytania wprost mnożyły się w mojej głowie. Zaczęłam szukać odpowiedzi w dostępnych źródłach i sięgać pamięcią do „moich” znaków Boga.

Czy wszystko, co nas spotyka, jest głosem Boga? Kiedy jakieś wydarzenie jest tylko tzw. przypadkiem, a nie interwencją „z góry”? A człowiek? Przecież każdy człowiek przychodzi do nas jako znak Boży, bo każdy jest stworzony na Jego obraz i podobieństwo.

Pan Bóg lubi zaskakiwać

My, ludzie XXI wieku, karmieni postmodernistyczną papką, mamy skłonność do relatywizacji każdej dziedziny życia. Tym łatwiej nam opacznie zinterpretować jakieś wydarzenie. „A jeśli mój przyjaciel dokona niewłaściwej oceny sytuacji?” – analizowałam sobie dalej. „Pan Bóg szanuje wolność człowieka, nie zrobi nic wbrew swemu stworzeniu, ale nadzwyczajne wydarzenia przykuwają naszą uwagę, intrygują, zapadają w pamięć. Człowiek nie przejdzie obok nich obojętnie” – przypomniały mi się słowa usłyszane podczas jednych z rekolekcji. Nie na darmo napisano, że znakom Bożym towarzyszy światło Ducha Świętego, konieczne do ich rozpoznania. Zewnętrzne znaki woli Bożej mają ścisłe powiązanie z wewnętrznymi natchnieniami. Najwłaściwszym czasem rozpoznawania woli Bożej jest modlitwa, a ta rodzi się w sercu. Tutaj dokonuje się interpretacja znaków Bożych. Wiele z nich dotyka naszej duszy, by w ten sposób wprowadzić nas na ścieżkę prowadzącą ku Bogu.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama