Seksualność czysta z miłości

Przeewodnik Katolicki 15/2011 Przeewodnik Katolicki 15/2011

Czy przed współżyciem małżonkowie powinni się modlić? Dlaczego w sypialni nie ma miejsca na kompromis? I jak antykoncepcja kamienuje współczesne kobiety? Na te i wiele innych pytań odpowiada ks. dr Marek Dziewiecki, psycholog, autor publikacji dotyczących kształtowania dojrzałej postawy wobec poszczególnych sfer ludzkiego życia, wychowania seksualnego, formacji sumienia i dojrzałej religijności.

 

Mówi się, że małżeństwo to sztuka kompromisów. W sprawach seksualnych też?

– Na kompromisy można godzić się jedynie w sprawach drugorzędnych – w kwestii gustów i smaków czy w kwestiach, które nie odnoszą się do zasad moralnych i sumienia. W miłości i moralności kompromisów być nie może. Rodzic może być tolerancyjny w kwestii tego, jakiego koloru czapkę włoży dziecko zimą: niebieską czy czerwoną, ale czapkę włożyć musi. Na kompromisy można pójść w kwestii spędzania wolnego czasu czy wyjazdu na wakacje. Jeśli natomiast żona czułaby się niekochana, gdyby mąż dążył do współżycia na przykład w sytuacji, w której ona ma poważne zmartwienie lub przeżywa uzasadniony żal do niego, to mąż powinien to respektować.  Zmuszanie jej byłoby zaprzeczeniem miłości do niej.

Są tacy duszpasterze, którzy przekonują, że dla dobra małżeństwa żona powinna niemal zawsze ustępować…

– Dlaczego żona, a nie mąż?! Fundamentem małżeństwa jest miłość. Ustępowanie za cenę sumienia czy krzywdy to rezygnacja z miłości i początek kryzysu małżonków. Kochający mąż nigdy nie oczekuje kompromisów w sprawach regulowanych Dekalogiem czy innymi normami moralnymi.

Jeden z katolickich serwisów internetowych promuje gadżety urozmaicające życie seksualne. Myślałam, że Kościół tego nie popiera.

– Z pewnością nie popiera. Ta wiadomość mnie szokuje! Jest to stawianie seksu w centrum uwagi i kosztem miłości! To pośrednie promowanie uzależnień, a nawet patologii. Szukanie akcesoriów seksualnych to przejaw skupiania się na popędzie zamiast na kochanej osobie. Z gadżetów korzystają erotomani, u których stopniowo spada wrażliwość na dotychczasowe bodźce.

W małżeństwie atrakcyjna jest osoba, a nie współżycie. Nawet gdyby mąż miał problemy z erekcją, to najlepszą pomocą jest wtedy klimat bezpieczeństwa, który tworzy kochająca i wrażliwa żona. Współżycie w małżeństwie to nie skutek podniecenia, lecz jeden ze sposobów komunikowania miłości.

Czy Kościół boi się słowa „seks”?

– Nie boi się tego słowa, lecz demaskuje fakt, że odrywa ono seksualność od miłości i płodności. Narzeczeni deklarują, że chcą przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym Bóg ich obdarzy, a nie że będą bawić się „seksem”. Seks interesuje erotomana czy prostytutkę. Małżonków interesuje wzajemna miłość, czułość i płodność.

Zastanawiam się, jakim językiem mówić o „tych sprawach”. W kolorowych pismach mamy wulgaryzmy, na ambonie – „komunię osób” i „oblubieńczy akt małżeński”, które mają głębokie znaczenie teologiczne…

– … ale są zrozumiałe jedynie dla fachowców. Trzeba unikać obydwu tych skrajności i naśladować Jezusa, który o wszystkim potrafił mówić językiem zwyczajnym, prostym i jednocześnie precyzyjnym.

Co Ksiądz sądzi o pomysłach ludzi młodych, by żyć w białym małżeństwie?

– To dziwny pomysł. Zawieranie małżeństwa z takim nastawieniem byłoby wręcz nieważne. Tym się różni małżeństwo od zwykłej przyjaźni, że małżonkowie cieszą się także fizyczną bliskością i chcą współżyć seksualnie. Idea białego małżeństwa wynika z błędnego przekonania, że seksualność małżonków to „gorszy” rodzaj czystości niż czystość osób, które nie zawierają małżeństw. Takie przekonanie jest sprzeczne z Biblią. Sens ma natomiast powstrzymywanie się od współżycia wtedy, gdy ktoś po rozwodzie żyje w związku cywilnym. Jest to warunek korzystania z sakramentów świętych.

Czy w sypialni jest miejsce na wstyd? W Księdze Rodzaju czytamy, że nie było go przed grzechem.

– Żyjemy po grzechu pierworodnym i zdrowe poczucie wstydu oraz potrzeba intymności są czymś pozytywnym i rozsądnym. Tylko człowiek prymitywny ma wszystko na pokaz.

A co z pornografią? Niektórzy twierdzą, że skoro po ślubie jest miejsce na współżycie, to i na pornografię.

– Jedno nie ma nic wspólnego z drugim! Człowiek, który kocha, nie pomyśli nawet o pornografii. Przeciwnie, cierpi wtedy, gdy widzi tych, którzy się poniżają przez nagrywanie treści pornograficznych albo korzystanie z nich.

Oglądanie pornografii i masturbacja są potrzebne na pewnym etapie rozwoju i nieszkodliwe: to jedna z „prawd” powtarzanych przez „nowoczesnych” seksuologów.

– Niektórzy z tych seksuologów są już skazani za pedofilię czy dziecięcą pornografię. Ich poglądy nie mają nic wspólnego z prawdą, miłością czy psychologią rozwojową, a za to wiele wspólnego z ich życiorysem albo z zaleceniami ich medialnych czy finansowych sponsorów.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama