Przeciw, a nawet za

Więź 5-6/2011 Więź 5-6/2011

To nie jest książka do jednorazowego przeczytania. To pozycja, do której trzeba od czasu do czasu sięgać, by wyraźnie widzieć te nurty polskiej kultury, które zdecydowanie przeciwstawiały się zarazie/chorobie/hydrze/grzechowi antysemityzmu.

 

Przy wszelkich oczywistych różnicach dostrzegam pod tym względem metodologiczne podobieństwo ostatnich (bo nie wcześniejszych!) książek Jana Tomasza Grossa i Romana Graczyka. Obaj moralizują, wychodzą od tezy sformułowanej ahistorycznie, abstrahują od rzeczywistego kontekstu i opisują dylematy swoich (anty)bohaterów z perspektywy dzisiejszej, a nie w kategoriach, którymi oni sami się posługiwali. Taki rodzaj publicystyki historycznej ma prawo bytu. Wolno też jednak go oceniać – i akurat kryteria zastosowane przez Michnika w tej antologii pokazują, że można podchodzić do historii inaczej. Rzecz jasna, czynią tak również liczni profesjonalni historycy. Ich głos jednak gubi się we współczesnym medialnym jazgocie, który żywi się konfliktem dwóch stron (najlepiej skrajnie odmiennych).

Wróćmy jednak do Michnika. Przygotowana przez niego antologia to także bardzo dobry przykład na inną tezę, że można być przeciw, ale nie po to, aby być przeciw, lecz aby być za. O co mi chodzi? Otóż występowanie przeciw nienawiści, ksenofobii, rasizmowi, antysemityzmowi łatwo może przekształcić się w występowanie przeciwko innym ludziom, którzy prezentują te postawy. A w perspektywie moralnej chodzi przecież o to, by nienawidzić grzech, a kochać grzesznika. Jak zatem nienawidzić antysemityzm, kochając antysemitę? Oto jest pytanie…

Nie sugeruję bynajmniej, że Adam Michnik zna odpowiedź na to pytanie albo że jest wcieleniem łagodności, która nikogo nie potępia. Twierdzę jedynie, że dokonany przez niego wybór tekstów dowodzi, iż występowanie przeciwko przejawom antysemityzmu w Polsce nie prowadzi do stawania przeciwko Polakom, lecz do obrony polskości i tego, co w niej najlepsze. Ta antologia dobitnie pokazuje, że sprzeciw wobec antysemityzmu powinien być jednym z istotnych elementów współczesnego rozumienia polskości i polskiego patriotyzmu. Zwłaszcza po zagładzie – i dodatkowo po roku 1968 – uleganie antysemityzmowi to cios w serce Polski, a nie w Żydów, bo tych antysemici coraz częściej kreują sobie we własnej wyobraźni. Warto, byśmy powszechnie zrozumieli, że każdy przejaw  antysemityzmu w naszym kraju to nie co innego, jak przede wszystkim problem polski. A rozmowa o antysemityzmie powinna być u nas rozmową polsko-polską, nie zaś polsko-żydowską.

Pora na dołączenie perspektywy religijnej. Jeden z nielicznych zarzutów stawianych tej antologii (m.in. przez Jana Woleńskiego i Andrzeja Romanowskiego) to fakt, że Michnik swoim wyborem doprowadził do nadreprezentacji pism katolickich. Owszem, jest tu dużo artykułów zwłaszcza z „Tygodnika Powszechnego”, WIĘZI i „Znaku”, ale sądzę, że to bardzo dobrze – i nie chodzi bynajmniej o to, że sam jestem redaktorem jednego z tych pism. 

Rola argumentacji religijnej jest istotna z wielu powodów. Wyjątkowe znaczenie ma przełom, jaki dokonał się w Kościele, zwłaszcza katolickim, w stosunku do Żydów i judaizmu. Nie dlatego że kościelne formy nienawiści wobec Żydów były najsilniejsze, lecz dlatego, że religia – odwołując się do najgłębszych pokładów tożsamości człowieka – ma moc kształtowania ludzkich postaw i zachowań. I dlatego właśnie dla walki z nienawiścią, z niechęcią, z traktowaniem Żydów jako gorszych tak ważna jest droga, jaką przeszedł Kościół: od mówienia w liturgii o przewrotnych i wiarołomnych Żydach; od nauczania pogardy, a w wersji ludowej: mówienia o Żydach, którzy ukrzyżowali Pana Jezusa, więc słusznie należy im się kara i cierpienie – do traktowania Żydów jako starszych braci w wierze, z którymi można się wspólnie modlić. 

Zwłaszcza w Polsce akcent na odrzucanie antysemityzmu inspirowane wiarą chrześcijańską wydaje mi się szczególnie istotny, bo postaw moralnych Polaków (w jakiejkolwiek dziedzinie) nie da się skutecznie formować bez aktywnego współudziału przedstawicieli katolicyzmu – jako religii większościowej i silnie wpływającej także na tożsamość narodową. W podobny sposób rozumuje Adam Michnik – głosząc tezę, że Polska będzie taka, jaki będzie Kościół (za co oberwało mu się od Magdaleny Środy, że mówi to samo, co Jarosław Kaczyński) – i to jest właśnie kluczowe uzasadnienie silnej reprezentacji pism katolickich wśród źródeł, z jakich została wybrana ta antologia.

Pozostaje jeszcze fundamentalne pytanie: jak dzisiaj zmagać się z antysemityzmem? Mnie nie odpowiada zjawisko obecne w niektórych kręgach inteligenckich: swoisty wyścig, kto ostrzej potępi antysemityzm, a niekiedy także: kto bardziej przenikliwie będzie tropił jego ślady, również u ludzi, którzy na pewno (dla tropicieli – pozornie) nic z nim nie mają wspólnego. Ofiarą takich podejrzeń padają np. poważni historycy, którzy – jak ostatnio przy okazji publikacji Złotych żniw – dowiadują się, że ich dążenia do osadzenia wydarzeń w rzeczywistym kontekście oraz zrozumienia motywacji sprawców w gruncie rzeczy stają się usprawiedliwianiem antysemityzmu i przejawem bezkrytycznego dyskursu heroicznego.

Ostatnio oberwało się za to nawet Pawłowi Machcewiczowi, obecnie dyrektorowi powstającego Muzeum II Wojny Światowej, który we wcześniejszych sporach o polską pamięć historyczną przedstawił najlepszą formułę: „i Westerplatte, i Jedwabne”.Być Polakiem, podkreślał Machcewicz, to (między innymi) być dumnym z Westerplatte i wstydzić się za Jedwabne, „bo wtedy tradycja będzie zarówno bliska prawdzie historycznej, jak i żywa”. Jedno i drugie razem, a nie osobno. Należy uznać obecność w naszej historii i nurtu bohaterstwa, i podłości. Jednego drugiemu nie można zaś przeciwstawiać, instrumentalnie wykorzystywać, manipulować.

Gdy tego typu ludzie uznawani są przez nadgorliwych tropicieli antysemityzmu za zwolenników polskości niepokalanej, przypominam sobie słynną rozmowę na spacerniaku obozu internowania między Tadeuszem Mazowieckim a Sewerynem Jaworskim, przywódcą radykalnego skrzydła NSZZ „Solidarność”. Jaworski, spotkawszy Mazowieckiego, powiedział: „A nie mówiłem, panie Tadeuszu, że trzeba było ostrzej?”. Mazowiecki odparł: „A nie mówiłem, panie Sewerynie, że trzeba było mądrzej?”. Sam też zdecydowanie staję po stronie „mądrzej” niż „ostrzej”…

Ciekaw jestem, jak autor antologii Przeciw antysemityzmowi odpowiedziałby na pytanie o to, jak dzisiaj najskuteczniej walczyć z antysemityzmem. Po zapoznaniu się z jego dziełem chętnie zadam mu też kilka innych pytań. Mam nadzieję, że odpowiedzi będą mogli Państwo przeczytać wkrótce, bo już umówiliśmy się na nagranie rozmowy. Zapraszam zatem do lektury – zarówno antologii Przeciw antysemityzmowi, jak i następnego numeru WIĘZI

Zbigniew Nosowski – ur. 1961. Studiował socjologię i teologię. Od 1989 redaktor miesięcznika WIĘŹ, od 2001 – redaktor naczelny, obecnie także dyrektor programowy Laboratorium WIĘZI. Autor książek Parami do nieba, Szare a piękne i Polski rachunek sumienia z Jana Pawła II, współautor m.in. książki i cyklu telewizyjnego Dzieci Soboru zadają pytania. W latach 2001 i 2005 był świeckim audytorem Synodu Biskupów w Watykanie. W latach 2002-2008 konsultor Papieskiej Rady ds. Świeckich. Wiceprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Przewodniczący Kapituły Nagrody Dziennikarskiej „Ślad” im. bp. Jana Chrapka. Mieszka w Otwocku.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama