Czas na europejską solidarność

Niedziela 25/2011 Niedziela 25/2011

O polskiej prezydencji, tajemniczych i opozycyjnych priorytetach, sprawach wstydliwych i przemycaniu interesów narodowych z posłem Jarosławem Sellinem rozmawia Wiesława Lewandowska

 

– Byłoby możliwe przeforsowanie sprawy wyrównania dopłat w czasie polskiej prezydencji?

– Trzeba próbować. Niestety, jestem pewien, że rząd tej kwestii nie podniesie, wywiesił już białą flagę. Minister Sawicki już podpisał się pod jakimś wstępnym dokumentem, który mówi nie o sprawiedliwym, ale o „bardziej sprawiedliwym” podziale środków. Oznacza to, że nasz rząd pogodził się już z tym, że będzie pewne spłaszczenie dopłat, ale nie będzie wyrównania.

– Skąd ta spolegliwość ministra?

– Z doktryny politycznej tego rządu, która brzmi: „Płyniemy w głównym nurcie”, a wiadomo, że ten nurt wyznaczają Francuzi i Niemcy. Słyszałem też od polityków PO dość kuriozalny argument, że wyrównanie dopłat wzmoże populizm prawicowych ugrupowań w bogatych krajach.

– Uważa Pan, że to „strachy na Lachy”?

– Trzeba wybrać – albo walczymy o zasady europejskie, albo poddajemy się z powodu tanich argumentów politycznych. Uważam, że dobrze byłoby zdobyć się w tej sprawie na odwagę, skoro wszystkie racje, nie tylko moralne, ale i wolnorynkowe, przemawiają za wyrównaniem dopłat.

– W PiS-owskiej propozycji priorytetów kontrowersyjny jest nie tylko postulat wyrównania dopłat, ale chyba generalnie postulat solidarnej Europy?

– Obawiam się, że tak. Choć w tej chwili nie wiemy, jakie będzie hasło naszej prezydencji, dla nas wydaje się oczywiste, że powinno ono brzmieć: „Solidarna Europa”. Podkreślać w ten sposób nasz wkład w zjednoczenie Europy przez ideę solidarności. Wszystkie proponowane przez nas priorytety podporządkowane są tej właśnie idei. Proponujemy np. solidarność energetyczną UE.

– Na czym miałaby ona polegać?

– Chodzi o to, by jakoś ograniczyć rosyjskie manipulowanie bezpieczeństwem energetycznym w stosunku do krajów europejskich, zwłaszcza ze środkowej części kontynentu. UE powinna uznać, że energia jest elementem na tyle strategicznym, że winno się prowadzić w tej sferze wspólną politykę, a nawet dążyć do budowania – jak to zaproponowali Jerzy Buzek i Jacques Delors – Europejskiej Wspólnoty Energetycznej. Obecnie mamy 27 rynków energetycznych, często zupełnie ze sobą niepołączonych. Nie może być mowy o wzajemnej energetycznej pomocy, bo nie ma nawet połączeń przez granicę…

– W dodatku zamiast energetycznej pomocy i solidarności mamy raczej energetyczny egoizm…

– Niestety tak. Bałtycka rura, czyli „North Stream”, to przykład braku solidarności europejskiej, a wręcz egoizmu niemieckiego. Niemcy nie zwracają uwagi na to, że jest to projekt agresywny politycznie wobec krajów dotąd tranzytowych, czyli Ukrainy, Białorusi i Polski. Z takich właśnie egoizmów należałoby w solidarnej Europie rezygnować.

– Najmniej skupiony na polskich interesach spośród proponowanych przez PiS priorytetów wydaje się postulat przeciwdziałania zapaści demograficznej w Europie.

– A to przecież najważniejsza właśnie dla nas sprawa! Niemcy starali się o tym mówić w czasie swojej prezydencji, podnoszą ten problem Węgrzy, ale raczej na zasadzie luźnej dyskusji, a my powinniśmy zaproponować ustanowienie strategicznego dokumentu oraz sposobu wspierania i finansowania odpowiednich działań. Właśnie Polacy powinni „egoistycznie” podnieść ten problem, bo nasz współczynnik dzietności jest mniejszy od średniego europejskiego (tylko 1,23, a w Europie 1,50). Poza tym jest to temat żywo dotykający także innych trudnych dziś dla Europy problemów, np. imigracji, wielokulturowości. Jest o czym dyskutować w tej materii.

– Wielokulturowość nie wychodzi Europie na dobre, za to udaje się dyskredytowanie chrześcijaństwa. Stąd postulat PiS, aby polska prezydencja dała jakiś impuls do obrony chrześcijaństwa w świecie?

– Uważamy, że Europa powinna w sposób szczególny upominać się o prześladowane mniejszości chrześcijańskie, ponieważ ma takie zobowiązanie historyczne i moralne. Europa powinna się w tej sprawie mocno i twardo wypowiadać.

– Czy da się przekonać przywódców i establishment europejski do takiej postawy? Wydaje się, że to daremny trud…

– Oczywiście, lewicowo-liberalne europejskie elity chcą bronić wszystkich mniejszości, a do religijnych chętnie dołączają jeszcze seksualne. Mam nadzieję, że prawicowe i konserwatywne kręgi potraktują ten nasz postulat przychylnie. Bezwarunkowo, to właśnie polska prezydencja powinna być w jakiś znaczący sposób zaangażowana w obronę chrześcijan.

– Dlaczego? Bo Polska to chrześcijański kraj i jesteśmy to winni Janowi Pawłowi II?

– Skoro polska prezydencja zbiega się w czasie z beatyfikacją Jana Pawła II, to nie można zapominać o tym, że nie kto inny, tylko Jan Paweł II przyczynił się do zniszczenia żelaznej kurtyny i połączenia – jak to nazywał – dwóch płuc Europy, że pozostawił nam bardzo pogłębioną refleksję na temat tego, czym powinna być Europa. Uważam, że powinniśmy zaproponować wielką konferencję poważnych intelektualistów europejskich, aby poznać i jeszcze raz przemyśleć nauczanie Jana Pawła II na temat Europy i jakoś się do niego odnieść, aby na nowo rozpocząć dyskusję nad tym, czy Europa powinna być tylko wspólnotą interesów, czy też przede wszystkim wspólnotą wartości.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama