Pracuj i módl się, żeby ci wyszło

Przegląd Powszechny Przegląd Powszechny
6/2011

Rozpad instytucji małżeństwa jest bezpośrednim skutkiem wzrostu zamożności społeczeństwa oraz zbyt dużej roli państwa opiekuńczego. Ludzie mogą przetrwać poza małżeństwem, a rodzic staje się niepotrzebny. O miłości, małżeństwie i rozwodach z profesorem Bogdanem Wojciszkem rozmawia Marta Szymczyk

 

Zmiana długości życia jest czymś niesłychanym – umyka to nieco naszej uwadze. Pamiętam przedruk artykułu prasowego donoszącego o jednym z pierwszych wypadków samochodowych. Opis ten kończył się takim mniej więcej zdaniem dotyczącym ofiary tegoż zajścia: „Czterdziestoletniego starca odwieziono do szpitala”. W tamtych czasach czterdziestolatek był starcem, podczas gdy dzisiaj jest co najwyżej osobą w średnim wieku.

– Obok coraz większej powszechności rozwodów – według danych GUS liczba rozwodów w Polsce w ciągu dwudziestu ostatnich lat się podwoiła – można zauważyć inne zjawisko, mianowicie spadek liczby zawieranych małżeństw. Badania CBOS przeprowadzone w marcu 2008 roku pokazały, że w opinii Polaków mężczyźni odkładają decyzję o założeniu rodziny lub jej po prostu w ogóle nie zakładają, gdyż wybierają życie bez zobowiązań, a kobiety… nie zakładają rodziny z obawy przed nieudanym związkiem.

–  Lęk przed nieudanym związkiem rzeczywiście w dużo większym stopniu dotyka kobiety niż mężczyzn. Związane jest to między innymi z dwukarierowością kobiet. Dzisiaj pracują one zawodowo, a po pracy mają jeszcze wiele obowiązków w domu, muszą zająć się dziećmi. Kiedyś było to zupełnie nieznane. To kobiety przeżywają konflikt – rzadko mówi się o takim konflikcie w przypadku mężczyzn. Innymi słowy inwestycje kobiet w związek są znacznie większe, a tym samym w przypadku niepowodzenia to one ponoszą dotkliwsze konsekwencje.

Jest tutaj jeszcze jeden element, o którym warto wspomnieć w kontekście spadku liczby zawieranych małżeństw – chodzi mianowicie o rosnącą dysproporcję poziomu wykształcenia kobiet i mężczyzn. Szacuje się, że jest około 500-600 tysięcy kobiet, które mają lepsze wykształcenie niż mężczyźni. Tu pojawia się konflikt, bo tradycja jest taka, że kobiety wychodzą za mąż trochę powyżej swojej pozycji społecznej lub przynajmniej na równi z tą pozycją. Świetnym przykładem jest Kate Middleton, która dzięki mariażowi z księciem Williamem stała się księżniczką. W drugą stronę raczej to słabiej działa. I tak było zawsze.

–  Jednym słowem, jeśli kobiety są bardziej wykształcone niż mężczyźni, to zaczyna w sensie dosłownym brakować kandydatów, którzy społecznie są trochę wyżej lub przynajmniej na równi…

– Otóż to. Niemożność znalezienia odpowiedniego partnera przekłada się na niechęć do zawierania małżeństw. Ta niechęć do sformalizowanego związku bierze się również z podejrzeń, że zawarcie go nie będzie najlepszym sposobem na moje osobiste szczęście. Proszę zauważyć, że kiedyś w ogóle nie było kontrpropozycji dla małżeństwa, szczególnie dla kobiet. Dzisiaj sytuacja się zmieniła.

– Zmienił się też model rodziny.

–  Rodzina się rozmywa, coraz częściej przypomina patchwork – w jednej rodzinie mamy dzieci z różnych związków. Przestaje to być w tej chwili zupełnie wyjątkową sytuacją, staje się to po prostu normą. Można się oburzać i moralizować, ale tak właśnie dzisiaj to wygląda. Ludzie mają po prostu zdolność dopasowywania się do tego, co dyktuje im życie.

– Czy to nie jest tak, że rozwód dzisiaj zaczął być traktowany jak łatwy sposób na rozwiązanie problemów małżeńskich?

– Trochę tak jest. W Stanach poszło to bardzo daleko, a i u nas zaczyna dziać się podobnie. Przejawia się to na przykład w stosunku do dzieci. W Ameryce uważa się, że dla dzieci bardziej szkodliwe jest pozostawanie w skonfliktowanej rodzinie niż poza nią. Jednym słowem, króluje przekonanie, że lepsze dla wszystkich, w tym dla dzieci, jest wycofanie się z konfliktu niż trwanie w nim, walka czy szukanie alternatywnych rozwiązań. Psycholog powiedziałby, że jest to typowa racjonalizacja, czyli dorabianie racji do działania powziętego z innych powodów.

– Dlaczego niektóre pary się rozstają, a inne nie?

– Jest to dość mało zbadana sprawa, głównie z powodów etycznych. Trudno jest ludzi dręczyć pytaniami, kiedy im rozpada się związek. Ale wiele wskazuje na to, ze tutaj dużą rolę odgrywają czynniki zewnętrzne, które nie mają nic wspólnego ze stosunkami w obrębie pary.

– Na przykład?

– W przypadku rozpadu związku bardzo istotnym czynnikiem jest wiek. Jeśli nas dopadnie pusty związek, kiedy jesteśmy już starsi, na przykład po pięćdziesiątce, to w zasadzie nie mamy już nadziei na lepszą możliwość. Dlatego staramy się załagodzić konflikty na tyle, żeby dało się wytrzymać z partnerem. Ale kiedy dopada to nas, kiedy mamy trzydzieści pięć czy czterdzieści lat, to jesteśmy bardziej skłonni ten związek porzucić, bo jest jeszcze nadzieja na inną miłość.

Tu pojawia się też bardzo duża niesprawiedliwość biologiczna. Trajektoria zmiany wartości kobiety i mężczyzny bardzo się rozchodzi i ma to wyraźny związek z wiekiem. Niestety tak jest, że zazwyczaj mężczyzna ma więcej tego, co jest męskie, kiedy robi się starszy. W wielkim uproszczeniu chodzi o pozycję społeczną i o zasoby. W każdej cywilizacji, w której występuje jakakolwiek tezauryzacja dóbr, to zazwyczaj dobra te należą do starszych mężczyzn. Męski nie jest ktoś, kto ma tors jak Arnold Schwarzenegger, ale facet, który zaprosi panią do Sheratona i jeszcze przyjedzie bentleyem. Taki status nabywa się zazwyczaj z wiekiem.

Kobiecość jest z kolei dziewczęca.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama