Pan Bóg pod dachem

Tygodnik Powszechny 33/2011 Tygodnik Powszechny 33/2011

Wznoszone dzisiaj w Polsce kościoły wołają do nieba – o pomstę. Na szczęście są i takie, które do nieba kierują myśl wierzących. Czy Kościołowi uda się wyznaczyć nowe standardy estetyczne?

 

Sanatorium, dom handlowy, igloo, korty tenisowe, a nawet późnorenesansowa willa włoska. Albo, dla odmiany, zachowawcza nijakość czy wariacje na temat stylów historycznych – tak niestety dość często można określić współczesne polskie kościoły.

Wydaje się, że nie ma nic prostszego niż krytykowanie polskiej architektury sakralnej. Zresztą nie tylko polskiej, skoro niedawno 500 artystów z całego świata wystosowało do Benedykta XVI list, w którym alarmują: „Dzisiejsza architektura sakralna nie ułatwia ożywczego spotkania z Bogiem, lecz raczej ogranicza je i wypacza”.

Tym mocniej i odważniej brzmi teza ks. prof. Ryszarda Knapińskiego: „Pomijając budowle o miernym charakterze, z tendencją do utrwalania prowizorium i kiczu, trzeba podkreślić fakt, że żyjemy w epoce nowej rewolucji architektonicznej w Kościele”. Kierownik Katedry Historii Sztuki Kościelnej i dyrektor Pracowni Zbiorów Muzealnych na KUL stwierdził tak we wstępie do starannie wydanego w 2010 r. przez Carta Blanka albumu „Kościoły w Polsce”.

Ten dość rzadki optymizm w spojrzeniu na architekturę sakralną skonfrontowałam z codziennym doświadczeniem nie znawców tematu, ale osób, dla których kościół jest po prostu miejscem modlitwy czy elementem krajobrazu. W przeprowadzonej wśród znajomych sondzie prosiłam o wskazanie pięknych współczesnych świątyń. Pierwsza odpowiedź brzmiała: „Takich nie ma”. Wiele osób bezradnie rozkładało ręce, a pośród przykładów udanych realizacji wymieniano najczęściej kościół Świętego Ducha w Tychach z polichromią Jerzego Nowosielskiego, kościół w Wesołej k. Warszawy, którego przebudowane w 1979 r. wnętrze ozdabiał osobiście malowidłami Nowosielski, i kościół Dominikanów na warszawskim Służewie, w którym centralnym punktem głównego ołtarza jest wielki krzyż namalowany przez... Nowosielskiego.

Znamienne, że o pięknie wskazanych świątyń decydował ich wystrój, może poza kościołem w Tychach – to temat zasługujący na oddzielną analizę. Tym bardziej że zdarzają się przypadki, kiedy brzydka bryła kościoła kryje piękne wnętrze. Poza tym wspomniane świątynie nie należą do realizacji najnowszych. Kościół w Tychach, o ciekawej nowoczesnej bryle przypominającej namiot modlitewny, powstawał w latach 1979-82. Zaprojektowany został przez jednego z najbardziej cenionych twórców budowli sakralnych – Stanisława Niemczyka, określanego często mianem >

> „polskiego Gaudiego”. Warszawski kościół pw. św. Dominika budowany był w latach 1981-1994 według projektu Władysława Pieńkowskiego (czyli ojca dominikanina Marka Pieńskowskiego). I to właśnie architekt w zaprojektowanym przez siebie prezbiterium umieścił krucyfiks Nowosielskiego. Ukończona przez artystę w 1999 r. ikona była jego ostatnią pracą.

Ciekawe, że w przywołanym albumie „Kościoły w Polsce”, stanowiącym autorski wybór polskich świątyń, pośród 70 sfotografowanych i opisanych kościołów znalazły się tylko trzy współczesne – wspomniana świątynia z Tychów, kościół Matki Bożej Królowej Polski z Krakowa (jak się zdaje jako przykład negatywny) i świątynia Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Projekt rozbudowy łagiewnickiego sanktuarium przygotował prof. Witold Cęckiewicz, a podpisał go osobiście Jan Paweł II. Sanktuarium nadal jest rozbudowywane i wyposażane.

A sięgnąć można do większej liczby przykładów, które znakomicie ilustrują tezę ks. prof. Knapińskiego twierdzącego, że „została otwarta droga do nowej architektury XX i XXI stulecia. Charakteryzuje ją dążenie do ukazania tradycyjnej teologii współczesnym językiem form: wyrafinowanej prostoty, nowych technologii z zastosowaniem rozmaitych materiałów (kamień, beton, stal, aluminium, szkło i drewno)”.

Przykładami tej „nowej architektury”, która potrafi unieść treść teologicznego przesłania, są świątynie zaprojektowane przez wspomnianego już Stanisława Niemczyka, laureata wielu nagród, m.in. uhonorowanego w 2000 r. przez Jana Pawła II odznaczeniem Pro Ecclesia et Pontifice, a w czerwcu tego roku wyróżnionego za zasługi dla budownictwa sakralnego medalem Per artem ad Deum (Przez sztukę do Boga), przyznawanym przez Papieską Radę ds. Kultury.

Pełne rozmachu i oryginalności projekty Stanisława Niemczyka – pośród których są wybudowany w latach 1991-94 kościół Miłosierdzia Bożego na krakowskim Osiedlu Oficerskim; kościół pw. Jezusa Chrystusa Odkupiciela w Czechowicach-Dziedzicach (1995-98); kościół z klasztorem dla zakonu franciszkanów w Tychach (realizacja od 2000 r.) – odznaczają się dużą pokorą wobec zawartego w mszale rzymskim zalecenia, aby świątynia była nie tylko piękna, ale przede wszystkim stanowiła znak rzeczywistości nadprzyrodzonej.

„To trudne – przyznaje architekt w jednym z wywiadów – stworzyć miejsce dla Stwórcy. Bo ja staję się twórcą czegoś dla Stwórcy. To onieśmiela”. W innym miejscu dodaje: „Namawiam młodych architektów, żeby realizacje architektoniczne traktowali jako element bardzo ludzkiego, cielesnego działania. Takiego, jak w odniesieniu do własnego ciała albo ciała drugiego człowieka. Ja te dwie sfery porównuję – architektura jest opakowaniem, trochę innym niż nasza skóra, ale to druga przestrzeń, bez której nie istniejemy”.

Twórcy z pracowni SAMI – autorzy kaplicy stanowiącej element kampusu Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie – zdają się podzielać intuicje Niemczyka. Ich projekt wyróżnia się szlachetną prostotą i subtelnym detalem, już samo spojrzenie na tę kaplicę przynosi – wrzuconemu w pośpiech człowiekowi – ulgę i zaprasza do przystanięcia.

Pośród kolejnych godnych docenienia realizacji warto wymienić: kościół Przemienienia Pańskiego w Opolu (projekt Antoniego Domicza udowadnia, że duże bryły nie muszą być oznaką gigantomanii, ale mogą odsyłać do nieskończoności), kościół Matki Bożej Królowej Świata w Radomiu (zaprojektowany przez Wojciecha Gęsiaka, niektórym kojarzy się z Operą w Sydney, oryginalność formy świątyni i proporcje budzą uznanie), kościół św. Ignacego Loyoli w Jastrzębiej Górze (szkoda tylko, że jego ciekawa bryła została zeszpecona elewacją w kolorowe pasy).

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama