Rzecznik blisko dzieci

Przewodnik Katolicki 36/2011 Przewodnik Katolicki 36/2011

O problemie przemocy wobec dzieci i dotykającej ich biedy, o zamykaniu małych szkół oraz obowiązkowej edukacji sześciolatków z Markiem Michalakiem, Rzecznikiem Praw Dziecka

 

Kolejny ważny problem to bieda, która dotyka nasze rodziny. Organizacje prorodzinne alarmują, że polskie dzieci są najuboższe w Europie. Jaka jest Pana wiedza na ten temat?

− Potrzeby materialne dzieci i ich rodzin to jeden z najpoważniejszych i najpilniejszych problemów. Szereg moich wystąpień generalnych każdego roku dotyczy tego aspektu. Zleciłem również przeprowadzenie ogólnopolskich badań w celu dokonania niezależnej diagnozy sytuacji dzieci i młodzieży w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem zaspokojenia ich potrzeb w wymiarze materialnym, edukacyjnym i zdrowotnym. Liczba uczestników badania wyniosła 5496 rodzin z dziećmi do 18. roku życia. Zdecydowana większość rodziców, bo aż ponad 71 proc., stwierdziła, że pozostająca w ich dyspozycji kwota pozwala na zaspokajanie potrzeb dzieci. Spośród populacji respondentów zajmujących takie stanowisko aż 57 proc. badanych zadeklarowało nawet, że potrzeby dziecka są w pełni zaspokajane i odbywa się to bez wprowadzania jakichkolwiek ograniczeń do domowego budżetu, zaś 14 proc. jest w stanie zaspokajać w pełni potrzeby dziecka, ale już kosztem rezygnacji z wydatków na inne cele. Odmienne stanowisko zajęło 28 proc. respondentów, akcentując trudności. Co ósma rodzina z dziećmi znalazła się w sferze ubóstwa ustawowego. Zagrożenie ubóstwem jest silnie determinowane liczbą dzieci – w sferze ubóstwa znalazło się niemal 2/3 rodzin mających czworo i więcej dzieci na utrzymaniu. Wyniki badań przekazałem rządowi i parlamentowi, włączając je do dokumentu „Informacja o działalności Rzecznika Praw Dziecka za rok 2010 oraz Uwagi o stanie przestrzegania praw dziecka w Polsce”.

Wiem również, że proszono Pana wielokrotnie o interwencję w sprawie zamknięcia szkół, a szczególnie małych, wiejskich placówek. W jaki sposób Rzecznik Praw Dziecka może w tych sytuacjach zareagować?

− Rzeczywiście, wielokrotnie zwracano się do mnie w tych sprawach, otrzymałem kilkadziesiąt listów, przyjeżdżali do mnie rodzice. Każdorazowo szczegółowo badałem przedstawiany problem. W większości przypadków prosiłem organy prowadzące o powtórną refleksję nad podjętą decyzją i jej zmianę w kierunku pełnej ochrony interesów dzieci. Zwracałem się z listami otwartymi do wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, by te trudne, ważne decyzje podejmowane były na drodze dialogu społecznego. Tymczasem, jak mnie informowano, często zapadały one bez konsultacji z zainteresowanymi. Znikanie z mapy sieci szkół tylko dlatego, że są małe, jest dla mnie niezrozumiałe. Za ich utrzymaniem przemawiają bardzo ważne argumenty – są bezpieczne, przyjazne dzieciom. Przecież wkrótce obowiązkiem szkolnym objęte zostaną dzieci sześcioletnie, a pięciolatki obowiązkowym rocznym przygotowaniem przedszkolnym. Dla nich trzeba więc przygotować nowe miejsca w szkołach podstawowych, urządzić kąciki i place zabaw. Te moje argumenty w wielu wypadkach wpłynęły na wstrzymanie decyzji o likwidacji placówki.

Właśnie, skoro dotknął Pan tematu reformy, zgodnie z którą w przyszłym roku sześciolatki obowiązkowo pójdą do szkół, to chętnie poznam Pana zdanie na ten temat. Czy uważa Pan, że polskie szkoły są przygotowane na tę reformę? A co z kwestią dojrzałości emocjonalnej małych dzieci, którym przyjdzie podjąć obowiązek szkolny?

− Nie jestem przeciwnikiem objęcia edukacją szkolną dzieci sześcioletnich. Polskie dzieci nie są gorzej rozwinięte od swoich rówieśników w innych krajach. Na pytanie, czy każda placówka jest idealnie przygotowana na przyjęcie sześciolatków, odpowiem, że nie każda, tak samo jak na edukację siedmiolatków. Jaki z tego wniosek ? Należy – siłami samorządów, rodziców i państwa – rozpatrywać kwestię przygotowania każdej placówki indywidualnie i czynić każdą jak najbardziej przyjazną dzieciom. I jeszcze jedna uwaga o charakterze generalnym – każda szkoła, każde przedszkole i każda placówka musi być bezpieczna i spełniająca potrzeby dzieci. Niedopuszczalne jest straszenie dzieci szkołą. Może to pozostawić u nich trwały uraz rzutujący na ich przyszłe sukcesy edukacyjne i życie społeczne.

Chciałabym wiedzieć, czy Rzecznik Praw Dziecka czuje się także rzecznikiem dzieci nienarodzonych? Pytam o to w kontekście obywatelskiego projektu ustawy całkowicie chroniącej życie nienarodzonych. Niektóre media zarzuciły Panu, że wyszedł Pan z sali sejmowej, podczas gdy przedstawiciel Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej przedstawiał jej uzasadnienie. Czy tak było faktycznie?

− Ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka wyraźnie definiuje, kim jest dziecko. Ochrona i obrona wszystkich dzieci leży mi bardzo na sercu i zostało to pozytywnie ocenione przez wszystkie kluby parlamentarne podczas składania informacji rocznej rzecznika.

Jeśli chodzi o ochronę życia, nie zmieniłem swojego zdania wyrażanego podczas przesłuchiwania mnie w Sejmie i Senacie jako kandydata na rzecznika trzy lata temu. Życie jest darem bezcennym i należy je chronić. Życie ludzkie jest tak poważną i ważną wartością, że ja osobiście nie godzę się na dyskusję o nim pod presją i w duchu siły politycznej. Chciałbym jednocześnie przypomnieć, że wolą ustawodawcy Rzecznik Praw Dziecka, podobnie jak Rzecznik Praw Obywatelskich, jest organem niezależnym i podejmuje działania, kiedy uważa, że jego udział jest konieczny i niezbędny.

Odpowiadając na Pani pytanie, wyrażam smutek, że środowiska, które deklarują czystość działania, posługują się półprawdami. Prawdą jest, że na kilka minut opuściłem salę obrad, gdyż skończyłem właśnie kilkugodzinne sprawozdanie o stanie przestrzegania praw dziecka w Polsce. Każdy człowiek ma wszak prawo do chwili dla siebie – nawet Rzecznik Praw Dziecka. Wróciłem jednak najszybciej jak mogłem i wysłuchałem wystąpień, zarówno uzasadnienia wnioskodawcy, jak i przedstawicieli klubów parlamentarnych.

A na koniec jeszcze jeden trudny temat. Spodziewamy się, że w przyszłości w Polsce, podobnie jak w niektórych krajach europejskich, pojawi się możliwość adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Jak Pan zapatruje się na tę kwestię?

− Nie zmieniłem zdania na ten temat. Jeszcze przed wyborem na Rzecznika Praw Dziecka, zarówno w Sejmie, jak i w Senacie, odpowiadając na pytania parlamentarzystów, oświadczyłem, że pomysł adopcji dzieci przez pary homoseksualne nie uzyska mojego poparcia.           

Życie jest darem bezcennym i należy je chronić. Życie ludzkie jest tak poważną i ważną wartością, że ja osobiście nie godzę się na dyskusję o nim pod presją i w duchu siły politycznej

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama